Przebieg tuneli prowadzących do Zawadki
Informacja ze strony FB „Podłęże-Piekiełko”: Tory na odcinku Szczyrzyc – Tymbark w większości będą poprowadzone pod ziemią. Zobaczcie na infografice, jak dokładnie wyglądać będzie układ tunel.

Informacja ze strony FB „Podłęże-Piekiełko”: Tory na odcinku Szczyrzyc – Tymbark w większości będą poprowadzone pod ziemią. Zobaczcie na infografice, jak dokładnie wyglądać będzie układ tunel.

W czwartek, 5 listopada 2026 r., odbędzie się XXXII Rajd Górski „Szlakiem Walk Legionów Polskich na Ziemi Limanowskiej”. Organizatorami wydarzenia są: Urząd Gminy Tymbark, Jednostka Strzelecka nr 2007 im. kpt. Tadeusza Paolone ZS „Strzelec” OSW w Tymbarku, Zespół Szkół im. Komisji Edukacji Narodowej w Tymbarku oraz PTTK Oddział w Limanowej.
Celami Rajdu są:
– Uczczenie pamięci poległych żołnierzy w walkach na ziemi limanowskiej
– Popularyzacja turystyki i krajoznawstwa wśród młodzieży szkolnej
– Poznawanie walorów krajoznawczych Beskidu Wyspowego
– Kształtowanie postaw patriotycznych
– Rozwijanie współpracy międzyszkolnej
– Uczczenie pamięci Legionisty inż. Józefa Marka


HISTORIA RODZINNA
Moja babcia, Mary (Maria) Duda, urodziła się w Tymbarku w 1893 roku. Myślę, że jej ojciec miał na imię William (prawdopodobnie Wilhelm lub Wincenty).
W 1915 roku wyszła za mąż za Stanisława Kołodzieja (urodzonego prawdopodobnie w 1894 roku) pochodzącego z Brętowic (Bretawice). Nie wiem, czy brali ślub w Polsce, czy już w Buffalo w stanie Nowy Jork. Miała 4 siostry i brata Jana (podaję nazwiska panieńskie/po mężu): Victoria Duda, Anna Sobcych, Helena Janczy, Katarzyna Atłas oraz brat Jan. Myślę, że Helena, Katarzyna i Jan zostali w Polsce, natomiast Victoria i Anna wyjechały do USA.
Moja matka, Virginia (Genowefa) Kołodziey, była jednym z dziesięciorga dzieci Mary i Stanleya urodzonych w Nowym Jorku. Jej rodzeństwo (wszyscy mieszkali w USA) to: John, Mary, Walter, Stanley, Louis, Jane, Frank, Helen i Elizabeth.
Posiadam 2 adresy rodzinne z lat 60.–80. XX wieku: Jan Duda i Katarzyna pod adresem Podłopień 91, Tymbark/Limanowa oraz Helena Janczy pod adresem Podłopień 11, Tymbark/Limanowa. Wygląda jednak na to, że z tych dwóch adresów korzystało kilku różnych członków rodziny. Na wielu kopertach pojawia się numer 34-650 (kod pocztowy), a na kilku z nich Nowy Sącz.
Na koniec – znalazłam zaproszenie na Pierwszą Komunię Świętą Katarzyny Gabryś z 1983 roku. Nazwa kościoła na zaproszeniu jest mało czytelna, ale wygląda to na kościół w Szczawnicy. Znalazłam też wiele listów od Mary (Marii) Gabryś z Nowego Sącza do siostry mojej matki. To również może być siostrzenica mojej babci.
Młodzież z Jednostki Strzeleckiej nr 2007 im. kpt. Tadeusza Paolone ZS „Strzelec” OSW w Tymbarku, będąca uczniami klas wojskowych i policyjnych Zespołu Szkół im. KEN w Tymbarku, uporządkowała groby tymbarskich Legionistów znajdujących się na cmentarzu parafialnym w Tymbarku oraz grób Zofii Turskiej. Akcję, przed Dniem Wszystkich Świętych, zorganizowała sekcyjna ZS Michalina Zubek, a całość prac koordynowała wychowawczyni Iwona Ubik.
Przypomnijmy, że w roku 2018 podczas spotkania w Tymbarku wojewoda Piotr Ćwik zainicjował akcję „Małopolska pamięta o Legionistach”.
– Tymbarski „Strzelec” pokazał, co to znaczy strzec pamięć o bohaterach i czym jest szacunek dla grobów wojennych. W roku stulecia odzyskania Niepodległości chciałbym w szczególny sposób zwrócić uwagę na taką postawę. Oto młodzi ludzie stali się strażnikami pamięci i z własnej woli włączyli się w ideę służby Niepodległej. Ideę, którą kierował się Związek Strzelecki, a która dzięki zaangażowaniu tymbarskich „Strzelców” przybrała formę niezwykłej sztafety pokoleń, przekazującej sobie szacunek do polskiej historii i dumę z naszych dziejów – mówił wojewoda małopolski Piotr Ćwik.
Przypomnijmy sylwetki naszych legionistów:
Pierwszy grób ppor. Jana Kordeczki, który w roku 1914 z grupą strzelców (drużyniaków) z Tymbarku wyruszył do Krakowskich Oleandrów, aby walczyć o Niepodległość Ojczyzny. W szeregi Legionów Piłsudskiego wstąpił 4 września 1914 roku, gdzie przydzielony został do 3 pp. Legionów Polskich. Od lutego 1915 roku służył w Komendzie Sztabowej- w plutonie sztabowym Komendy II Brygady, przydzielonym następnie do 3-go pp. Legionów Polskich.
5 lipca 1916 r. dostał się do niewoli rosyjskiej – notowany jako plutonowy. W roku 1918 został wykazany w 1. Polskim Legionie w Omsku (wschodnia Rosja) pod pseudonimem Płonczyński Stanisław, gdzie służył do sierpnia 1918 r. W kwietniu 1919 roku wykazany w 2-gim pułku strzelców 3. Komp. 5 . Dywizji Syberyjskiej jako podporucznik.
W maju 1933 roku za pracę w dziele odzyskania niepodległości , został odznaczony przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego Krzyżem Niepodległości.
Podporucznik Jan Kordeczka do roku 1939 kilka razy organizował jednostkę tymbarskiego Strzelca, pełniąc w niej funkcję dowódcy.
Drugi grób podchorążego Tadeusza Kopecia – Berdysza pochodzącego prawdopodobnie z Nowego Sącza , uczestnika walk 2-go i 4 –go P.P Legionów Polskich. Odznaczonego Krzyżem Czwartaków. W kronice parafialnej jest wzmianka że do Tymbarku przysłano chorążego , Polaka /w mundurze austriackim/, który tu miał werbować i ćwiczyć ochotników.
Robert Nowak
W tygodniu misyjnym o pracy misyjnej na Filipinach księdza Jana Krzyściaka.
Ksiądz Jan Krzyściak, pochodzący z Podłopienia, ponad 15 lat, począwszy od 2007 roku, pracował na Filipinach, w Misji in Dansolihon w Mindanao. Jest to to jedna z 7.200 wysp Archipelagu Filipińskiego, druga co do wielkości. Miał pod misyjną opieką 5 gmin, 40 wiosek, w których mieszkało ok. 30 000 mieszkańców i było 30 kaplic.
Filipiny to kraj, w którym o godzinie 15.00, w godzinie Bożego Miłosierdzia, stacje radiowe i telewizyjne przerywają emisje swych programów, aby transmitować modlitwę „Koronkę do Miłosierdzia Bożego”. Zatrzymuje się ruch uliczny, sklepy, giełdy towarowe i warzywniaki, ludzie przystają, kasjerki obsługujące klientów w super marketach przerywają prace. „Miej miłosierdzie dla nas i całego świata” – stało się częścią życia współczesnego człowieka.
23 stycznia 2017 ks. Jan Krzyściak rozpoczął budowę kościoła, który został wykończony i wyposażony w 2020 roku. Konsekracji kościoła 8.01.2021 roku dokonał Ordynariusz Diecezji Cagayan de Oro – Arcybiskup Jose Cabantan, a kazanie wygłosił Arcybiskup Antonio Ledesma SJ.
Ksiądz Jan Krzyściak urodził się w 1973 r. w Limanowej, w rodzinie Anny i Stanisława. Ma czworo rodzeństwa. Naukę w szkole podstawowej rozpoczął w 1980 w Tymbarku. Rok 1987 miał wielkie znaczenie w jego życiu. Został lektorem w parafii i przyjął sakrament bierzmowania. Podczas Męki Pańskiej odgrywanej tegoż roku przez kleryków SCJ w Stadnikach, wzbudziło się w nim powołanie do życia zakonnego. W kolejnych latach podejmuje naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej, a następnie w Technikum Rolniczym. Po zdaniu egzaminu maturalnego zapada jego decyzja realizacji swego powołania i wstępuje do Zgromadzenia, gdzie pod odbyciu Nowicjatu w Stopnicy, w 1995 r. składa pierwsze śluby zakonne. W latach 1996-2002 studiuje Filozofię i Teologię w Stadnikach, i w maju 2002 r. przyjmuje święcenia kapłańskie, otrzymując nominację do pracy na parafii. W 2007 r. wyjeżdża na misje na Filipiny, a od 2013 roku pełnił funkcję proboszcza w parafii Jezusa Nazarejczyka w Dansolihon.
Tak o ten okres wspomina ks.Jan:
„Czas formacji, jaki jest przewidziany do otrzymania święceń, a potem parafialna praca duszpasterska w Bełchatowie pozwoliły na dojrzewanie powołania misyjnego, które w sobie nosiłem. Po 4 latach pracy na parafii poprosiłem przełożonego o wyjazd na misje, a ten się zgodził, ku mojej niemałej radości. I tak po roku nauki języka angielskiego w USA trafiłem w końcu na Filipiny. Oj! Pamiętam – w Polsce zima –100C, choć to była tylko połowa listopada, a po około 24 godzinach lotu z przesiadkami znalazłem się w tropikalnym klimacie i temperaturze +350C. Za parę tygodni były święta Bożego Narodzenia, które spędziłem wśród seminarzystów i współbraci, a tuż po nich miałem się udać do szkoły, by uczyć się znów nowego języka – Cebuano. Ech, trudne były początki. Do moich małżowin usznych za wiele nie docierało – czy to był język filipiński, czy japoński, czy chiński i tak nie mogłem się połapać. Ale, jak zalecała moja nauczycielka: Jan, bansaj, bansaj (czyli powtarzaj, powtarzaj) – dniami i nocami powtarzałem. Po sześciu miesiącach… … otrzymałem świadectwo ukończenia kursu i trafiłem na parafię. No cóż, mój nowy język poznałem co najwyżej w stopniu podstawowym… Otrzymałem od razu zastępstwo na parafii, na 3 tygodnie. I to był swoisty chrzest bojowy. A potem było już tylko lepiej – za sprawą księdza proboszcza, który na szczęście też pochodził z Polski, i nie szczędząc czasu i cierpliwości, uczył mnie jak nowicjusza.
Kościół katolicki jest tu swoistym fenomenem – na archipelagu wysp, w morzu islamu, buddyzmu, katolickie Filipiny. Przyczynił się do tego król hiszpański Filip II, od którego państwo wzięło nazwę i początek. W zachowanie religii katolickiej ogromną pracę włożyli misjonarze z wielu zgromadzeń: ojców augustianów, franciszkanów, jezuitów, sercanów i wielu, wielu innych. Filipińczycy, jako naród, są bardzo pobożni. Na przestrzeni czasu, w obliczu różnych zamieszek nie stracili ani pobożności, ani wiary. W kościele, na ulicy często słychać zwroty, widać gesty chwalące Matkę Bożą. I jeśli my, Polacy, czcimy Matkę Bożą, uważając ją za naszą Królową, to wydaje się, że Filipińczycy czynią to z nie mniejszym przekonaniem i oddaniem, także czcząc Ją jako swoją Królową. Fenomenem na Filipinach jest bardzo rozpowszechniony kult Miłosierdzia Bożego. W każdej kaplicy znajduje się ten obraz. A będąc kiedyś w jednym z miast, w sklepie (pamiętam jak bardzo byłem zdziwiony), zobaczyłem, że o godzinie 15.00 zaczynała się Koronka do Bożego Miłosierdzia prowadzona przez kogoś z obsługi za pomocą nagłośnienia na cały supermarket. Przed oczami mam, jak wszystko w jednej minucie zamilkło, a ludzie zatrzymali się i modlili. Dodam też, że to właśnie na wyspie Mindanao jest największa na świecie figura Chrystusa Miłosiernego – ma około 25 m wysokości. Filipińczycy bardzo dbają o schludność osobistą. Domy, zwłaszcza ludności ubogiej, są małe, ciasne, brak w nich sufitów. Wykonane są najczęściej z bambusa i często pokryte liśćmi z palmy lub pewnym rodzajem trawy, nazywanej kogon. Filipiny są krajem wielu kontrastów. Często jest on dostrzegany, zwłaszcza w miastach, między bogatymi a biednymi. Mimo to Filipińczycy jako naród są bardzo życzliwi, pogodni, gościnni, zwłaszcza dla nas, misjonarzy.”
Ksiądz Jan, gdy jeszcze pracował na Filipinach, tak opowiadał o innej działalności misji katolickiej:
„Prowadzimy stancję, coś w rodzaju domu dla studentów. W parafii jest taki ośrodek dla dzieci z plemienia Higaonon. To plemię, które zamieszkuje tereny górzyste zalesione, a problem polega na tym że rodzice, jeśli posyłają dzieci to tylko do szkoły podstawowej, ale do gimnazjum już nie. Ma to związek z odległością i z problemami finansowymi. Więc zgromadzenie księży sercanów postanowiło pomóc w ich edukacji i wybudować stancję właściwie na przeciw gimnazjum. Od poniedziałku do piątku przebywa tam młodzież, a w piątek wracają w góry, by w poniedziałek ponownie przyjść. Zabierają to, czego najbardziej potrzebują, drewno, ryż i inne rzeczy niezbędne do utrzymania. Obecnie mamy ok. 40 studentów. To jedno nasze dzieło, oprócz pracy duszpasterskiej.
Drugie dzieło, to fundacja pomagająca dziewczętom wykorzystywanym seksualnie. Zgromadzenie współpracuje w tym względzie z organizacjami, które wiedzą o takich problemach. Są u nas dziewczęta w wieku od 8 do 20 roku życia.
Prowadzimy też inne akcje, jak niedawna pomoc przy dystrybucji ryżu z powodu suszy panującej na Filipinach od stycznia do maja tego roku. Nawiązaliśmy współpracę z departamentem żywności, który na wniosek prezydenta uwolnił rezerwy żywnościowe. Bez pośrednictwa władz lokalnych przekazano nam ryż, który składowaliśmy i udostępnialiśmy przez kościół. W naszym kościele było ok. 1500 worków ryżu. Pół kościoła było nim załadowane. Pomoc tę rozprowadzono po naszej misji do pięciu gmin.”
Duet Zuzanny (Aleksandra Perec – sopran) i Marceliny (Julia Dziadoń – mezzosopran) z opery W.A.Mozarta Wesele Figara wykonały celujące dyplomantki PSM II st. im.W.Żeleńskiego, przygotowane przez prof. Marię Seremet-Dziewięcką. Przy fortepianie – prof. Dominika Grzybacz