ROZWAŻANIE PASYJNE V (Parafia Tymbark)

ROZWAŻANIE PASYJNE V

Dzisiejsze – ostatnie już – rozważanie musi być rozwinięciem i dopowiedzeniem do tego sprzed tygodnia, ponieważ Pascha Jezusa (którą próbujemy zgłębić i PRZEŻYĆ!!!) nie kończy się na Jego zstąpieniu do otchłani.

Zaczniemy oczywiście od odczytania fragmentu Ewangelii. Bardzo ważne, by to „odczytanie” miało formę modlitwy, by odbyło się w ciszy, spokoju, w WIERZE, że Bóg do mnie TERAZ MÓWI… Do tego Cię zachęcam.

Z Ewangelii Świętego Jana (J 19, 38-42)

Po tym wszystkim Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. Gdy Piłat wyraził zgodę, przyszedł i wziął Jego ciało. Przybył także Nikodem, który po raz pierwszy zjawił się u Jezusa nocą. On przyniósł około stu funtów mirry zmieszanej z aloesem. Zabrali oni ciało Jezusa i zgodnie z żydowskim zwyczajem grzebania owinęli je w płótna wraz z wonnościami. W miejscu ukrzyżowania znajdował się ogród, w ogrodzie zaś nowy grobowiec, w którym jeszcze nikt nie był pochowany. Tam więc, ponieważ grobowiec był blisko, złożono ciało Jezusa ze względu na żydowski dzień przygotowania.

Nie, to nie żadna pomyłka! To ten sam fragment, co poprzednio. To słowo wprowadzi nas także w dzisiejsze rozważanie…

Ale przy okazji też możemy doświadczyć tego, że Ewangelie są pełne treści, niezgłębione… Bez końca można wchodzić głębiej, widzieć, słyszeć, rozumieć więcej – nawet wtedy, kiedy odczytuje się wciąż ten sam tekst… Takie jest Boże słowo… Taki jest Bóg – niezgłębiony, niepojęty…

***

Józef z Arymatei wraz z Nikodemem pochowali ciało Jezusa w grobowcu, w ogrodzie…

Fakt pochowania ciała świadczy o końcu czyjejś historii… Opis ewangelisty Jana można by więc odczytywać jako opowiadanie o końcu historii Jezusa z Nazaretu…

Jednak pojawiające się w tym opisie postaci – Józef i Nikodem – otwierają nas na nowe treści i poszerzają perspektywę spojrzenia na Jezusa, którego CIAŁO spoczywa w grobie.

Kim oni byli? O czym mówi ich obecność przy pogrzebie Jezusa???

***

Józef z Arymatei pojawia się we wszystkich czterech Ewangeliach, ale zawsze tylko w tych okolicznościach – przy chrystusowym pogrzebie. Wiemy o nim niewiele: że był zamożnym człowiekiem, który szukał królestwa Bożego, a także potajemnym uczniem Jezusa. Był członkiem Wysokiej Rady, lecz nie wziął udziału w wydaniu na Jezusa wyroku śmierci. Mateusz zapisał w swojej Ewangelii, że „Józef wziął ciało [Jezusa], owinął je w czyste lniane płótno i złożył w swoim nowym grobowcu, wykutym w skale. Zatoczył przed wejściem do grobowca wielki kamień i odszedł” (Mt 27, 59-60). Pochował Jezusa w SWOIM (!!!) grobowcu. W grobowcu, który przygotował sam dla siebie, w którym on sam miał kiedyś spocząć… Ale to miejsce zajął Jezus!!!

To ważny obraz, symboliczny… Odtąd każdy grób – groby naszych bliskich zmarłych, czy może także ten przygotowany dla mnie (jeśli ktoś już zatroszczył się o grób, w którym kiedyś spocznie) – nie jest znakiem końca życia! Jezus – Bóg, który spoczywał w grobie człowieka i z tego grobu powstał – każe nam w każdym grobie widzieć zapowiedź zmartwychwstania…

A Ty co widzisz, patrząc na grób Twoich najbliższych? Znak rozpaczy, czy znak nadziei???

***

Jeszcze więcej mówi nam postać Nikodema – faryzeusza i uczonego w Piśmie, członka Wysokiej Rady. Jego tym razem znamy tylko z Ewangelii Jana. Pojawia się w niej trzykrotnie: (idąc od tyłu) przy pogrzebie; wcześniej – gdy wystąpił wobec przywódców żydowskich w obronie Jezusa, powołując się na Prawo (J 7, 50-51); pierwszy raz – gdy przyszedł do Jezusa nocą, by z Nim spokojnie porozmawiać, rozpoznając w Nim „nauczyciela od Boga”. To spotkanie jest bardzo znaczące.

Spotkanie Nikodema (którego imię oznacza „Zwycięzca [dla] ludu”) z Jezusem w nocy jest jakąś tajemniczą zapowiedzią innej nocy, w której treść imienia tego faryzeusza wypełni się w Jezusie: to właśnie Jezus będzie Zwycięzcą…

To spotkanie zapowiada Wielką Noc!

Jezus w rozmowie z Nikodemem dotyka dwóch kwestii, które również odnoszą nas do Wielkiej Nocy: mówi o narodzinach z wody i Ducha oraz porusza temat światła. Posłuchajmy:

Jezus oznajmił [Nikodemowi]: „Uroczyście zapewniam cię: Żaden człowiek nie może zobaczyć królestwa Bożego, jeśli się nie narodzi na nowo”. Wtedy Nikodem powiedział: „Czy jest możliwe, aby człowiek, który jest starcem, narodził się powtórnie? To przecież niemożliwe, aby znalazł się jeszcze raz w łonie swej matki, a następnie się narodził”. Jezus mu odrzekł: „Uroczyście zapewniam cię: Jeśli ktoś nie narodzi się z wody i Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. Co urodziło się z ciała, pozostanie cielesne, natomiast co zrodziło się z Ducha, jest duchowe (J 3, 3-6).

Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi; ten jednak, kto nie wierzy, już został osądzony, ponieważ nie uwierzył w to, kim jest jednorodzony Syn Boży.Sąd zaś polega na tym: na świecie pojawiła się ŚWIATŁOŚĆ, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światłość, ponieważ ich czyny były złe. Każdy bowiem, kto popełnia zło, nienawidzi światłości i nie lgnie do niej, aby jego czyny nie stały się jawne. Ten natomiast, kto żyje w prawdzie, zbliża się do światłości, aby jego czyny były widoczne – jako dokonane w Bogu(J 3, 16-21).

W ten sposób Nikodem wprowadza nas w liturgię Wielkiej Nocy: ŚWIATŁO i WODA – to jej główne tematy.

***

Wielkanocna Liturgia Wigilii Paschalnej jest dla wierzących najważniejszym wydarzeniem całego roku. (Osobiście nie mogę pojąć, jak ktoś może uznawać się za osobę wierzącą i nie mieć wewnętrznej potrzeby uczestnictwa w tej liturgii… To może być tylko świadectwo kompletnego niezrozumienia swej własnej wiary… niestety…). Niektórzy całkiem błędnie nazywają też Wigilię Paschalną „Liturgią Wielkiej Soboty”…Tymczasem w Wielką Sobotę Jezus jest w grobie! A Kościół (poza Liturgią Godzin) nie sprawuje liturgii… Wieczorna liturgia, choć odbywa się – według ‘normalnego’ kalendarza – w sobotę, jest już liturgią wielkanocną – przynależy do Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Dlatego poprawne określenie mówi, że to Wigilia Paschalna w Wielką Noc.

Jest to moment, w którym – zgodnie z naszym kluczem towarzyszenia Jezusowi w Jego Passze – uczestniczymy w Jego zmartwychwstaniu. Tak! Nie tylko wspominamy, ale UCZESTNICZYMY(!). Jesteśmy poprzez liturgię ŚWIADKAMI Jezusowego zmartwychwstania!!!

Już na początku liturgii jesteśmy zachęcani do dobrego jej przeżywania, słowami: „W TĘ najświętszą NOC, w którą nasz Pan Jezus Chrystus, przeszedł ze śmierci do życia, Kościół wzywa swoje dzieci rozproszone po całym świecie, aby zgromadziły się na czuwanie i modlitwę. Jeśli tak będziemy obchodzić pamiątkę Paschy Pana, słuchając słowa Bożego i sprawując święte obrzędy, możemy mieć nadzieję, że otrzymamy udział w zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią i razem z Nim żyć będziemy w Bogu”.

***

W czasie Wigilii Paschalnej musimy się zmierzyć ze wspomnianymi wcześniej dwoma znakami: światłem i wodą.

Na początku poświęcany jest ogień i zapalany Paschał – symbol Chrystusa Zmartwychwstałego. Kapłan, wyruszając w procesji z płonącym Paschałem, obwieszcza wszystkim słowa: „Niech światło Chrystusa chwalebnie zmartwychwstałego rozproszy ciemności naszych serc i umysłów”.

Później śpiewany jest starożytny, przepiękny hymn – Exsultet, który wyjaśnia znaczenie Nocy Paschalnej oraz Świecy Paschalnej. Warto zauważyć, że bardzo mocno akcentuje on fakt, że zbawcze wydarzenia dokonują się w TĘ NOC, TERAZ(!): Oto bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się PRAWDZIWEGO BARANKA, a Jego krew poświęca domy wierzących. Jest to TA SAMA noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. Jest to zatem TA noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz TA SAMA noc uwalnia WSZYSTKICH wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani […]. Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi […]. Prosimy Cię przeto, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, aby rozproszyć mrok tej nocy […]. Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków”.

***

Jezus Zmartwychwstały jest Światłością oświecającą ludzkie mroki. I stąd pierwsza część Wigilii Paschalnej zwana jest Liturgią Światła. Jednak nie ona jest najważniejsza. Liturgia światła przez bardzo czytelne znaki (ogień w ciemnościach) wprowadza nas w doświadczenie bardzo konkretnego OŚWIECENIA…Cóż to za „oświecenie”? Za pomocą tego właśnie słowa – „Oświecenie” – starożytny Kościół określał… CHRZEST. Świadectwa nazywania Chrztu oświeceniem możemy znaleźć już w drugim wieku w pismach Justyna, później Klemensa Aleksandryjskiego, a najwięcej u Grzegorza z Nazjanzu (IV w.).

To właśnie Liturgia chrzcielna (Chrzest i odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych) jest centralnym obrzędem Wigilii Paschalnej. Do niego prowadzi także cała, bardzo bogata, Liturgia słowa. Czytamy teksty o stworzeniu świata i człowieka, o próbie Abrahama i danej mu obietnicy, o przejściu Izraelitów przez Morze Czerwone, następnie proroctwa Izajasza o starym i nowym Przymierzu, proroctwo Barucha o wierności Przymierzu wyrażonemu w mądrym, życiodajnym Prawie, proroctwo Ezechiela zapowiadające odnowę duchową… W końcu odczytujemy tekst listu do Rzymian o znaczeniu Chrztu. Ale tak naprawdę wszystkie czytania ze Starego Testamentu mówią o znaczeniu Chrztu. Wyjaśniają to dobrze modlitwy wypowiadane przez kapłana po kolejnych czytaniach… Warto się w nie wsłuchać. Zebrana treść tych modlitw jest następująca:

Boże, wspaniałe było dzieło stworzenia świata, a jeszcze wspanialsze jest dzieło zbawienia, które się dokonało przez wielkanocną ofiarę Chrystusa. Ty przez paschalny sakrament chrztu spełniasz obietnicę daną Twojemu słudze Abrahamowi i czynisz go ojcem wszystkich narodów. W obecnych czasach jaśnieją Twoje dawne cuda: niegdyś swoją mocą wybawiłeś jeden naród od prześladowań faraona i przeprowadziłeś go przez Morze Czerwone, obecnie przez wodę chrztu prowadzisz wszystkie narody do zbawienia. Ty w świetle Nowego Testamentu objawiłeś znaczenie cudownych wydarzeń dawnych czasów: Morze Czerwone jest znakiem zdroju chrztu świętego, a naród wyprowadzony z niewoli zapowiedzią tajemnicy ludu chrześcijańskiego. Przez łaskę chrztu świętego wzrasta liczba Twoich przybranych dzieci. Kościół widzi, że to, czego oczekiwali święci Starego Przymierza, spełnia się w naszych czasach. Ty pomnażasz swój Kościół przez wzywanie nowych ludów do wiary. Ty podnosisz upadłych, odradzasz słabych i wszystko wraca do pierwotnej nieskazitelności dzięki Chrystusowi, od którego wszystko pochodzi.

Cała historia przytoczona w Liturgii słowa jest zapowiedzią tego, co dokonuje się w Chrystusie, a w czym MY MAMY UDZIAŁ (!!!) PRZEZ CHRZEST ŚWIĘTY. Tak! Ponieważ poprzez Chrzest święty UCZESTNICZYMY w całej Passze Jezusa: w Jego męce, śmierci i ZMARTWYCHWSTANIU!!!

Święty Paweł wyjaśnia to w liście do Rzymian: My wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie, jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca (Rz 6, 3-4).

***

W centrum Wigilii Paschalnej jest Liturgia chrzcielna. Tam, gdzie są kandydaci do chrztu, wtedy przyjmują ten sakrament. Najczęściej jednak, gdy ich nie ma, odbywa się tylko poświęcenie wody chrzcielnej i odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych.

Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych to moment odnowienia OSOBISTEGO PRZYMIERZA z Bogiem. Moment PRZEŻYCIA na nowo tego, co dokonało się w chwili chrztu. Moment PRZEŻYCIA na nowo ODRODZENIA Z WODY I DUCHA (o czym Jezus pouczał Nikodema), PRZEŻYCIA pogrzebania z Chrystusem w śmierci i powstania z Nim do NOWEGO ŻYCIA. O tym mówią też kolejne modlitwy liturgiczne:

Boże, wejrzyj na swój Kościół i racz mu otworzyć źródło chrztu świętego. Niechaj ta woda przez Ducha Świętego otrzyma łaskę Twojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek stworzony na Twoje podobieństwo i przez sakrament chrztu obmyty z wszelkich brudów grzechu, odrodził się z wody i z Ducha Świętego do nowego życia dziecka Bożego.Prosimy Cię, Panie, niech przez Twojego Syna zstąpi na tę wodę moc Ducha Świętego, aby wszyscy przez chrzest pogrzebani razem z Chrystusem w śmierci, z Nim też powstali do nowego życia(Modlitwa poświęcenie wody chrzcielnej).

Przez misterium paschalne zostaliśmy w sakramencie chrztu pogrzebani wespół z Chrystusem w Jego śmierci, aby razem z Nim wkroczyć w nowe życie. Po ukończeniu czterdziestodniowego postu, odnówmy przyrzeczenia chrztu świętego, w których niegdyś wyrzekliśmy się złego ducha i jego spraw, a przyrzekliśmy służyć Bogu w świętym Kościele katolickim […]. Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, który NAS odrodził z wody i Ducha Świętego, i który udzielił nam odpuszczenia grzechów, niech nas strzeże swoją łaską w naszym Panu Jezusie Chrystusie, na życie wieczne(Wezwanie do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych i podsumowanie tego obrzędu).

***

Wigilia Paschalna jest nie tylko najważniejszym, ale też najpiękniejszym momentem całego roku…

Chcę Cię zaprosić do głębokiego jej przeżycia, choć… w tym roku będzie to bardzo trudne… Fizycznie nie będzie można być w kościele – pozostają transmisje… A i tak – z racji szczególnych okoliczności – niektóre obrzędy będą bardzo uproszczone… Warto jednak w transmisji Liturgii Triduum uczestniczyć, starając się skupiać bardziej na treści, niż na formie przeżywanych obrzędów…

Może potrzebna nam taka tęsknota za tym, czego nieraz nie doceniamy, co przeżywaliśmy tak płytko…

Istota jest jednak taka, że JEZUS ZMARTWYCHWSTAJE!A MY MAMY W TYM UDZIAŁ!!! Pascha Jezusa staje się NASZĄ Paschą!!!

***

Na koniec życzę Ci Siostro/Bracie, dobrego przeżycia Triduum Sacrum: tegorocznego – tak innego od wcześniejszych – ale też kolejnych, w przyszłości…

Życzę Ci także dobrego przeżywania każdej Eucharystii… Bo każda Eucharystia jest Ucztą Miłości, w której usługuje nam Chrystus, pokazując nam swoją wielką miłość i do takiej miłości zapraszając… Na każdej Eucharystii patrzy na mnie w moich grzechach Z PRZEBACZENIEM… W czasie każdej Eucharystii umiera za mnie, za moje grzechy (choć ja mogę Jego ofiarę zignorować…) i wyciąga mnie ze śmierci do życia, bo ON ŻYJE!!! W Eucharystii jest ŻYWY – ZMARTWYCHWSTAŁY – takiego Go przyjmujemy w Komunii Świętej… W każdej Eucharystii możemy się dzięki Jego Passze odradzać do nowego życia i ciągle ZACZYNAĆ OD NOWA…

* Do tych życzeń dołączam propozycję wysłuchania homilii z Wigilii Paschalnej w łódzkiej katedrze sprzed dwóch lat, a która jest niejako rozwinięciem moich ostatnich słów o zaczynaniu od nowa…

** Dołączam też kilka zdjęć z Wigilii Paschalnej u rzeszowskich dominikanów sprzed roku. Widać na nich piękno liturgii i „paschalną” radość 😀

Zdjęcia pochodzą ze strony: rzeszow.dominikanie.pl
Zdjęcie początkowe ze strony: krakow.dominikanie.pl

ks. Michał

ks. mgr Michał Łukasik – od 2017 r. wikariusz w Parafii Tymbark

 

 

 

 

 

 

 

 

Uwaga od redakcji: 

Wszystkie części ROZWAŻAŃ PASYJNYCH 2020 (wraz z nagraniem pierwszego kazania pasyjnego wygłoszonego przez ks.Michałą 8.03.2020 )  można znaleźć na portalu tymbark.in   w zakładce ROZWAŻANIA PASYJNE 2020

Tutaj:

https://tymbark.in/category/rozwazania-pasyjne-2020/

ROZWAŻANIE PASYJNE IV (Parafia Tymbark)

ROZWAŻANIE PASYJNE IV

 W naszych rozważaniach próbujemy przyglądać się kolejnym etapom Jezusowej Paschy i wchodzić w doświadczenie nie tyle ich wspominania (tylko), co raczej UOBECNIANIA i rzeczywistego ich przeżywania, na co pozwala nam liturgia.

Przed tygodniem zatrzymaliśmy się na Golgocie, pod Jezusowym Krzyżem. Przypatrywaliśmy się scenie Jego śmierci, która stała się Ofiarą za grzechy nas wszystkich…Ofiarą, z której można skorzystać, ale którą można także zignorować. Właściwy wybór – wybór Jezusa – prowadził nas do adoracji Krzyża.

Dzisiaj chcę Cię zaprosić do zmierzenia się z bardzo ważną tajemnicą naszej wiary, która jednak może być przez nas w czasie Triduum Sacrum niedoceniona, czy nawet niezauważona, a która jest dla nas kluczowa(!).

W tę tajemnicę oczywiście wprowadzi nas Boże słowo. Dlatego zachęcam Cię teraz do intensywnego „wsłuchiwania się” – zaangażowania serca i umysłu – w to, co mówi Bóg, gdy będziesz odczytywać święty tekst Ewangelii.

Z Ewangelii Świętego Jana (J 19, 38-42)

Po tym wszystkim Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. Gdy Piłat wyraził zgodę, przyszedł i wziął Jego ciało. Przybył także Nikodem, który po raz pierwszy zjawił się u Jezusa nocą. On przyniósł około stu funtów mirry zmieszanej z aloesem. Zabrali oni ciało Jezusa i zgodnie z żydowskim zwyczajem grzebania owinęli je w płótna wraz z wonnościami. W miejscu ukrzyżowania znajdował się ogród, w ogrodzie zaś nowy grobowiec, w którym jeszcze nikt nie był pochowany. Tam więc, ponieważ grobowiec był blisko, złożono ciało Jezusa ze względu na żydowski dzień przygotowania.

Najkrócej mówiąc: Józef z Arymatei wraz z Nikodemem pochowali ciało Jezusa w grobowcu, w ogrodzie…

I to jest właściwie ostatni etap Paschy Jezusa przed Jego zmartwychwstaniem – spoczynek w grobie.

Moment pochowania Jezusa przeżywamy na zakończenie Liturgii Wielkiego Piątku – w procesji do Grobu Pańskiego. Tam rozpoczyna się adoracja, która trwa aż do wielkanocnej liturgii Wigilii Paschalnej.

Kaplica Grobu Pańskiego jest zazwyczaj bardzo piękna, przystrojona mnóstwem kwiatów – jest w niej jak w wiosennym ogrodzie… Tam „spoczywa” Najświętszy Sakrament. W ciszy.

Przez kilkanaście godzin nic się nie dzieje… Czy na pewno nic???

***

W rytmie Bożego słowa towarzyszyliśmy Jezusowi w kolejnych wydarzeniach Jego Paschy. Chcemy więc być z Nim i teraz. Mogłoby się wydawać, że powinniśmy zatem trwać tylko przy Jego grobie, skoro w nim spoczywa… Ale czy TAM jest Jezus???

Przyjrzyjmy się tekstowi Ewangelii i dajmy się mu zaskoczyć:
Czy odczytany fragment mówi o tym, co się stało z Jezusem??? Nie do końca… Mówi o tym, co się stało Z JEGO CIAŁEM (!): Józef poprosił Piłata, aby mógł zabrać CIAŁO Jezusa… Gdy Piłat wyraził zgodę, przyszedł i wziął Jego CIAŁO… Z Nikodemem zabrali CIAŁO Jezusa i złożyli w grobie…

A przecież wiemy, że człowiek (także TEN Człowiek!) to nie tylko ciało. Ma jeszcze duszę!!!

Gdzie zatem jest Jezus, kiedy Jego ciało spoczywa w grobie???

***

W Symbolu apostolskim (Wierzę w Boga…) mówimy, że Jezus „umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion”, a następnie przed zmartwychwstaniem „zstąpił do piekieł”.

Gdy ciało Jezusa spoczywa w grobie, On zstępuje do piekieł… Co to oznacza?

Katechizm mówi na ten temat tak: „Krainę zmarłych, do której zstąpił Chrystus po śmierci, Pismo święte nazywa piekłem […], ponieważ ci, którzy tam się znajdują, są pozbawieni oglądania Boga. Taki jest los wszystkich zmarłych, zarówno złych, jak i sprawiedliwych, oczekujących na Odkupiciela […]. Jezus nie zstąpił do piekieł, by wyzwolić potępionych ani żeby zniszczyć piekło potępionych, ale by wyzwolić sprawiedliwych, którzy Go poprzedzili” (KKK 633).

Tę prawdę wiary pięknie obrazuje „Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę”, odczytywana w tym dniu w Liturgii Godzin (brewiarzu):

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka […]. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci […].

Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża […]. Pochwyciwszy [Adama] za rękę, podniósł go mówiąc: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!

Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba. Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie.

Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz. Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa.

Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.

Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli tak, jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu.

Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte„.

***

Dlaczego prawda o zstąpieniu Jezusa do „piekieł” jest taka ważna??? Katechizm mówi, że „zstąpienie do piekieł jest […] ostateczną fazą mesjańskiego posłania Jezusa, fazą skondensowaną w czasie, ale ogromnie szeroką w swym rzeczywistym znaczeniu rozciągnięcia odkupieńczego dzieła na WSZYSTKICH ludzi WSZYSTKICH czasów i WSZYSTKICH miejsc” (KKK 634).

To oznacza, że prawda o zstąpieniu Jezusa do otchłani dotyka i MNIE osobiście!!! Trzeba zobaczyć SIEBIE w tej otchłani. Trzeba zobaczyć, że Jezus MNIE z niej wyprowadza… Gdyby bowiem Jezus nie „zstąpił do piekieł” to I JA BYM SIĘ TAM ZNALAZŁ… I to na wieczność!!!

To, co przeżywamy w Wielką Sobotę w ciszy Bożego Grobu jest niesamowite i wstrząsające!!! Bez „zstąpienia do piekieł” historia Jezusa, Jego życia, męki, śmierci i zmartwychwstania NIE MIAŁABY ZE MNĄ NIC WSPÓLNEGO!!! Byłaby historią jakiegoś niezwykłego Człowieka, który gdzieś, kiedyś żył, gdzieś, kiedyś umarł i gdzieś, kiedyś zmartwychwstał…

Ale Jezus zstępuje do otchłani, by z niej wyprowadzić (poza potępionymi) WSZYSTKICH ludzi WSZYSTKICH czasów i WSZYSTKICH miejsc! A więc i MNIE!!! W to wydarzenie jest wpisana MOJA HISTORIA!!! W to wydarzenie jest wpisane MOJE ŻYCIE!!!

Potwierdzają to słowa jednej z antyfon liturgicznych Wielkiej Soboty: „DZISIAJ nasz Zbawiciel wyrwał NAS z mocy śmierci”… Nie – jakichś ludzi… NAS!!!

***

Trwając przy Bożym Grobie w ciszy muszę zobaczyć siebie w Adamie (którego imię zresztą oznacza: „Człowiek”, a więc w tym imieniu może się odnaleźć każdy człowiek). Muszę usłyszeć te słowa, które wypowiada Jezus do niego, ale także DO MNIE:Oto teraz mówię tobie:Wyjdź! Niech zajaśnieje ci światło! Powstań! Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd!  Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański!!!

Trwając przy Bożym Grobie muszę usłyszeć te słowa i się nimi zachwycić: dzisiaj jest dzień, w którym Jezus wyprowadza MNIE z „piekieł”!!! Dzisiaj jest dzień, w którym PRZEDE MNĄ otwierają się Bramy Nieba!!! Dzisiaj jest dzień, w którym Zbawiciel wyrywa MNIE z mocy śmierci!!!

Wejście w tę tajemnicę, głębokie (!) wejście w tę tajemnicę, nie dokonuje się na przegadanej modlitwie… nie dokonuje się w przeciągających się (pobożnych i pięknych co prawda) śpiewach… nie dokonuje się nawet w odczytywanych kolejno mądrych rozważaniach… a już z pewnością (!!!) nie dokona się w gwarze święcenia pokarmów i „koszyczkowego” chaosu w kościele…

Wejście w tę tajemnicę może dokonać się JEDYNIE W CISZY!!! Bo tylko w ciszy można usłyszeć głos Jezusa zza grobu. „To właśnie zdarzyło się w Wielką Sobotę – w królestwie śmierci rozległ się głos Boga. Zdarzyła się rzecz nie do pomyślenia, Miłość przeniknęła «do piekieł» […].Właśnie stamtąd, z mroków śmierci Syna Bożego wydobyło się światło nowej nadziei, światło zmartwychwstania” (Benedykt XVI).

***

„Jedynym milczeniem, jakiego należy szukać na tej ziemi, jest milczenie należące do Boga. Tylko milczenie Boga jest bowiem zwycięskie. Ciężkie milczenie śmierci Chrystusa trwało krótko – i zrodziło życie”(R. Sarah, Moc milczenia, s. 151).

Wielka Sobota to dzień ciszy, dzień zwycięskiego milczenia…

Pan Bóg zatroszczył się o to, by w tym roku w Wielką Sobotę w kościołach prawdziwie zapanowała cisza… Będzie w nich cicho i pusto… Ale i z tej – pandemicznej – pustki i ciszy może zrodzić się życie…

Zachęcam Cię, by w tych dziwnych okolicznościach, które nas dotykają, tak zorganizować sobie czas przedświątecznych przygotowań, by w Wielką Sobotę (ale także już w Wielki Piątek) w Twoim domu zapanowała święta cisza (silentium sacrum). By nie było wielkiej krzątaniny, a treścią tego dnia (tych dni) nie były zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie i pieczenie, ale wchodzenie w Bożą ciszę… bardzo świadome i głębokie przeżycie Paschy Jezusa – w ciszy… bardzo świadome i głębokie przeżycie momentu TWOJEGO wyjścia z otchłani… wyrwania CIEBIE z mocy śmierci…

Zapraszam Cię zatem do doświadczenia grobowej ciszy… Bożogrobowej ciszy…

ks.Michał

Rozważanie pasyjne III (Parafia Tymbark)

ks. mgr Michał Łukasik – od 2017 r. wikariusz w Parafii Tymbark

 

Rozważanie pasyjne III (Parafia Tymbark)

ROZWAŻANIE PASYJNE III

Przez tegoroczne rozważania pasyjne chcemy przygotować się do dobrego przeżycia Triduum Sacrum, lecz również do dobrego, głębokiego przeżywania każdej Mszy Świętej. Towarzyszy nam bowiem myśl, od której wyszedłem, że dobrze przeżyta liturgia Triduum Paschalnego pozwala dobrze przeżywać każdą Eucharystię w ciągu roku, ponieważ w każdej Eucharystii mamy skondensowane wszystkie zbawcze wydarzenia i treści, które podczas Triduum są rozłożone na …kilkadziesiąt godzin (trzy dni).

Rozważaliśmy już wydarzenia z Wieczernika: Ostatnią Wieczerzę – Ucztę miłości, która stała się Eucharystią (Msza Wieczerzy Pańskiej), pojmanie w ogrodzie i ciąg przesłuchań, które doprowadziły do wydania na Jezusa przez Piłata (po ubiczowaniu) wyroku śmierci.Ale przyglądaliśmy się także historii zdrady uczniów, zwłaszcza Judasza i Piotra oraz ich następstw (to „treść” czasu adoracji w tzw. „ciemnicy” w wielkoczwartkowy wieczór oraz w Wielki Piątek).

Dziś wchodzimy razem na Golgotę…

Zapraszam Cię teraz, Siostro/Bracie, do uważnego odczytania fragmentu Ewangelii – świętego tekstu, który staje się w Tobie i dla Ciebie Bożym słowem:

Z Ewangelii Świętego Jana (J 19, 17-37)

Jezus, dźwigając krzyż dla siebie, przyszedł na tak zwane Miejsce Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a wraz z Nim – z jednej i drugiej strony – jeszcze dwóch innych; Jezusa zaś w środku. Piłat kazał też sporządzić i umieścić na krzyżu tytuł kary, a było napisane: „Jezus Nazarejczyk, król Żydów”. Wielu Żydów czytało ten napis, ponieważ miejsce ukrzyżowania Jezusa znajdowało się blisko miasta i był on sporządzony w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Wyżsi kapłani żydowscy mówili więc Piłatowi: „Nie pisz «król Żydów», lecz: «To On powiedział: Jestem królem Żydów»”. Piłat jednak odparł: „To, co napisałem, napisałem”.

Żołnierze po ukrzyżowaniu Jezusa zabrali Jego tunikę i płaszcz, który podzielili na cztery części – dla każdego żołnierza po jednej. Tunika nie była szyta, lecz z góry na dół cała tkana. Dlatego też postanowili wspólnie: „Nie rozrywajmy jej, lecz losujmy, do kogo ma należeć”. Tak miało wypełnić się Pismo:

Podzielili między siebie moje ubrania

i o moją szatę rzucili los.

To właśnie uczynili żołnierze.

Przy krzyżu Jezusa stała zaś Jego Matka, siostra Jego Matki, Maria, żona Kleofasa oraz Maria Magdalena. Gdy Jezus zobaczył Matkę i stojącego obok ucznia, którego miłował, zwrócił się do Matki: „Kobieto, oto Twój syn”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto twoja Matka”. I od tej godziny uczeń przyjął Ją do siebie.

Potem Jezus, wiedząc, że już wszystko się dokonało, aby wypełniło się Pismo, rzekł: „Pragnę”. A znajdowało się tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i podano Mu do ust. Kiedy Jezus skosztował octu, powiedział: „Wykonało się”; po czym skłonił głowę i oddał ducha.

Ponieważ był to dzień przygotowania Paschy, i aby ciała nie wisiały na krzyżach w szabat – był to bowiem uroczysty dzień szabatu – Żydzi poprosili Piłata o połamanie nóg skazańcom i usunięcie ich. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie pierwszemu, a potem drugiemu, którzy byli z Nim ukrzyżowani. Gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że On już nie żyje, nie połamali Mu goleni, natomiast jeden z żołnierzy włócznią przebił Jego bok, z którego zaraz wypłynęła krew i woda.

O tym daje świadectwo ten, który to widział, a jego świadectwo jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy uwierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Nie będziecie łamać jego kości. Pismo mówi też w innym miejscu: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

 

Sens tego, co wydarzyło się na Golgocie, wyjaśniają nam bardzo konkretnie czytania liturgii Wielkiego Piątku, liturgii Męki Pańskiej: proroctwo Izajasza oraz List do Hebrajczyków. Mówią one o tym, że śmierć Jezusa była ofiarą za nasze grzechy, za grzechy WSZYSTKICH (bezwzględnie!!!). Jednak z tej ofiary nie wszyscy korzystają… (korzysta WIELU, lecz nie wszyscy… korzystają ci, którzy Go słuchają…)

Izajasz pisał: „On był przebity za NASZE grzechy, zdruzgotany za NASZE winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla NAS, a w jego ranach jest NASZE zdrowie. WSZYSCYŚMY pobłądzili jak owce, KAŻDY Z NAS obrócił się ku własnej drodze; a Pan zwalił na niego winy nas WSZYSTKICH […].  Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć […]. Zacny mój sługa usprawiedliwi WIELU, ich nieprawości on sam dźwigać będzie[…]. Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców.  A on poniósł grzechy WIELU i oręduje za przestępcami” (Iz 53, 5-6.8.11.12).

Autor listu do Hebrajczyków dopowiada: Jezus, „gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla WSZYSTKICH, KTÓRZY GO SŁUCHAJĄ”.

Na krzyżu Jezus składa ofiarą przebłagalną za grzechy wszystkich ludzi, jednak człowiek w swojej wolności może Krzyż odrzucić i z Jezusowej ofiary nie skorzystać…

***

Ostatnimi słowami Jezusa było stwierdzenie „Wykonało się”.

Co się wykonało? Czy Jezusowi chodzi jedynie o wypełnienie się na Nim słów Psalmów 22 i 69, które mówią: „Przebili moje ręce i nogi, policzyć mogę wszystkie kości moje. Oni zaś patrzą na mnie pogardliwie. Dzielą między siebie moje ubranie, a o moją szatę rzucają losy” (Ps 22, 18-19); „Dodali żółci do mego pokarmu, poili mnie octem, gdy byłem spragniony” (Ps 69, 22)???  …i czy dlatego powiedział wcześniej: „Pragnę”?

Jezus widzi więcej, patrzy szerzej… Stwierdza, że wykonało się dzieło, dla którego przyszedł na świat… Że wypełniło się wszystko, co zapowiedział:

– „konieczne jest wywyższenie Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3, 14-15);

– „Ja natomiast, gdy zostanę wywyższony nad ziemię, pociągnę wszystkich ku sobie” (J 12, 32); po czym dodał: „Nie przybyłem, aby dokonać sądu nad światem, lecz żeby świat zbawić. Kto Mnie odrzuca i nie przyjmuje moich słów, ten już ma swego sędziego. Słowo, które powiedziałem, będzie jego sędzią w dniu ostatecznym” (J 12, 47b-48).

Jezus jest świadomy, że uczynił wszystko, co miał uczynić. Wypełnił zbawczą misję. Wie jednak także, że człowiek wciąż ma możliwość odrzucenia Go.

***

Bardzo mocno pokazuje nam tę prawdę obecność na Golgocie różnych ludzi: była tam Maryja, inne niewiasty, Jan… było dwóch ukrzyżowanych skazańców… byli żołnierze, wielu Żydów…
Każda z tych osób zupełnie inaczej przeżywała konanie Jezusa: dla Maryi – to dramat śmierci Syna, dla Jana i niewiast – pozorna porażka ich Nauczyciela i Mistrza… Ale dla innych to tylko widowisko, finał historii „Proroka” z Nazaretu…

Sama obecność na Golgocie nikogo z obecnych tam nie zbawiła. tttttNie wystarczyło tam po prostu być, bo zbawienie nie dokonuje się przypadkiem.

Świadkowie wydarzeń na Golgocie dokonywali WYBORU: jedni stanęli po stronie Jezusa, inni wystąpili przeciw Niemu. Jedni przyjęli Jezusowe zbawienie, inni – nie.

***

Wydarzenia Golgoty uobecnia Liturgia Wielkiego Piątku. Jest ona tak naprawdę bardzo prosta: w jej centrum stoi Krzyż, a wszystko, co się dokonuje, sprowadza się do wypełnienia słów: „Będą patrzeć na tego, którego przebili” (J 19, 37). W czasie tej liturgii jesteśmy zaproszeni do intensywnego wpatrywania się w Krzyż, a raczej w Ukrzyżowanego.

Przychodzimy na liturgię świadomi własnej grzeszności, własnego grzechu, o którym rozmyślaliśmy wcześniej, w ciemnicy… Teraz jesteśmy konfrontowani z Krzyżem, z tym prostym znakiem, który jest narzędziem naszego zbawienia… Mojego zbawienia… Bo Jezusowa ofiara gładzi MOJE grzechy (!).

Staję na Golgocie przy krzyżu. Ode mnie zależy, czy będę tylko gapiem, biernym uczestnikiem tego liturgicznego „widowiska”, jak co poniektórzy na Golgocie, czy też prawdziwie skorzystam z ofiary Jezusa, która dokonała się dla WSZYSTKICH, a więc i DLA MNIE…

Jak wejść w dobre przeżycie tej liturgii???
Wcale nie chodzi o to, by się bardzo wzruszać; nie chodzi o to, by dużo rozmyślać; bynajmniej, nie idzie też o to, by wszystko zrozumieć…

Chodzi o to, by na poziomie swojej woli dokonać WYBORU… Właściwego wyboru – wyboru Jezusa: Wybieram Ciebie, Jezu… Choć na co dzień różnie bywa, często ulegam pokusom, wchodzę w grzech, to dzisiaj wybieram Ciebie… Choć tyle we mnie niepokojów, wątpliwości, to dziś wyznają wiarę w Ciebie. Wierzę w Ciebie, w sens Twego krzyża… Uznaję za prawdę słowa, które były tytułem Twej kary: że jesteś Królem… Żydzi nie chcieli się zgodzić z tym napisem… ale… nie mógł kłamać napis na krzyżu Tego, który sam JEST Prawdą… Uznaję więc tę prawdę o Tobie, że jesteś Królem – moim Królem. Nie odległym, nieludzkim, ale tak bardzo utożsamiającym się z ludzkim upokorzeniem, cierpieniem – jak na obrazku powyżej – królującym z tronu Krzyża…

Ten osobisty wybór wyrażony jest poprzez gest adoracji krzyża…Podczas wielkopiątkowej liturgii jesteśmy do niego zapraszani kilka razy. Do tego bardzo prostego gestu: uklęknięcia i milczącej modlitwy.

– Na początku liturgii, gdy kapłan dokonuje prostracji, wszyscy – klęcząc – towarzyszą mu. „Gdy celebrans wchodzi do prezbiterium […], kładzie się przed ołtarzem na posadzce, twarzą do ziemi, i przez dłuższą chwilę pozostaje tak w wielkiej ciszy. Ten milczący gest jest wymowny. Człowiek uznaje swoją nicość i nie ma dosłownie nic do powiedzenia przed świętą tajemnicą Krzyża. Może tylko pokornie paść na twarz i adorować. Ta adoracja nie jest jednak miażdżąca; przeciwnie, otwiera nas na postawę zawierzenia i ufności” (R. Sarah, Moc milczenia, s. 175).

– Podczas odczytywania opisu Męki Pańskiej, po słowach obwieszczających śmierć Jezusa, wszyscy ponownie w milczeniu przyklękają.

– W końcu, po rozbudowanej modlitwie powszechnej, w której – Ukrzyżowanemu dla zbawienia WSZYSTKICH – zawierzamy intencje całego świata i wszystkich ludzi, następuje właściwy obrzęd Adoracji Krzyża, podczas którego kolejny raz przyklękamy i w ciszy modlimy się, wpatrując się w uniesiony przez kapłana krucyfiks.

Te – tak proste – gesty, jeśli tylko świadomie wykonane – są wyrazem naszego głębokiego przeżycia godziny męki i krzyżowej śmierci Jezusa w Wielki Piątek. Są wyrazem naszego WYBORU Jezusa i przyjęcia zbawienia dokonującego się poprzez Jego Krzyż.

***

Niestety, najprawdopodobniej w tym roku dla większości przeżycie Adoracji Krzyża podczas liturgii w Wielki Piątek nie będzie możliwe. Dlatego chcę Cię zachęcić do tego, by Adorację Krzyża przeżyć w swym własnym domu. Przede wszystkim w ten szczególny dzień – w Wielki Piątek, ale może także już dziś. Bo to doświadczenie nie jest zarezerwowane jedynie na Wielki Piątek…

Zaplanuj sobie jakiś spokojny moment, chwilę ciszy.Weź do rąk krzyż, choćby ten, który towarzyszy Ci podczas „kolędy”, ale równie dobrze każdy inny. Możesz uklęknąć, możesz go z uszanowaniem pocałować, ale przede wszystkim przez chwilę wpatruj się w niego: to znak zbawienia… TWOJEGO zbawienia. I wyznaj swą wiarę, wiarę w Jezusa – Króla, który poprzez Krzyż zbawia CIEBIE.

Po to święty Jan opisał wydarzenia Golgoty w Ewangelii – ze względu na nas, ze względu na Ciebie: „O tym daje świadectwo ten, który to widział, a jego świadectwo jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, ABYŚCIE I WY UWIERZYLI”… (J 19, 35).

Uwierz!!!

Ks. Michał

Rozważanie Pasyjne II (Parafia Tymbark)

ks. mgr Michał Łukasik – od 2017 r. wikariusz w Parafii Tymbark

Rozważanie Pasyjne II (Parafia Tymbark)

ROZWAŻANIE PASYJNE II

 

 Pierwsze rozważanie rozpocząłem od stwierdzenia, że jeśli Dobry Bóg pozwoli, to przez pięć kolejnych niedziel będziemy razem rozważać tajemnice męki Pańskiej… I wcale nie jest tak, że z powodu zaistniałych okoliczności Bóg nam na to nie pozwala. Bynajmniej! Pozwala – jak widać – tylko w zupełnie innej formie 🙂 . 

Na początku chcę Cię zachęcić do tego, Siostro/Bracie, aby zagospodarować sobie dłuższą chwilę w ciszy i spokoju, bo tylko wtedy podjęcie tego rozważania będzie miało sens.

Pomysłem na tegoroczne rozważania pasyjne jest przejście razem z Jezusem etapów Jego męki – od Wieczernika aż po grób – i przyjrzenie się temu, jak te wydarzenia uobecniają się w czasie Triduum Sacrum – Świętych Dni, do których poprzez Wielki Post się przygotowujemy.

Pierwszym wydarzeniem, z którym próbowaliśmy się zmierzyć w niedzielę ubiegłą, była Ostatnia Wieczerza, podczas której Jezus objawił się jako Sługa dający przykład miłości (obrzęd Mandatum) i do wzajemnej miłości wzywający.

Przejdziemy dziś do kolejnego etapu Paschy Jezusa.

Zachęcam Cię teraz do odczytania dość długiego tekstu, ale spróbuj go odczytać spokojnie, powoli, z zainteresowaniem, jakby pierwszy raz:

Z Ewangelii św. Jana (J 18, 1 – 19, 16)

Po [wieczerzy] Jezus udał się z uczniami za potok Cedron, do znajdującego się tam ogrodu. I wszedł do niego On i jego uczniowie. Judasz, Jego zdrajca, też znał to miejsce, gdyż Jezus często spotykał się tam ze swymi uczniami. Judasz więc przybył tam wraz z oddziałem żołnierzy oraz służącymi wyższych kapłanów i faryzeuszów, zaopatrzonymi w pochodnie, lampy i broń.

Ponieważ Jezus wiedział o wszystkim, co Go spotka, wyszedł im naprzeciw i zapytał: „Kogo szukacie?”. Odpowiedzieli Mu: „Jezusa z Nazaretu”. Wtedy On powiedział: „Ja jestem”. A wśród nich znajdował się Judasz, Jego zdrajca. Kiedy zaś usłyszeli: „Ja jestem”, cofnęli się i upadli na ziemię. Zapytał ich więc powtórnie: „Kogo szukacie?”. A oni zawołali: „Jezusa z Nazaretu”. Wówczas Jezus im rzekł: „Powiedziałem wam, że Ja jestem. Skoro więc Mnie szukacie, pozwólcie im odejść”. Tak miały się spełnić słowa, które wypowiedział: „Nie utraciłem nikogo z tych, których Mi powierzyłeś”.

Wtedy Szymon Piotr, który nosił miecz, wydobył go i uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. Sługa zaś nazywał się Malchos. Jezus zwrócił się do Piotra: „Schowaj miecz do pochwy! Czy nie mam wypić kielicha, który podał Mi Ojciec?”.

Żołnierze więc ze swym dowódcą oraz słudzy żydowscy pochwycili Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza, teścia Kajfasza, który sprawował w owym roku urząd najwyższego kapłana.To właśnie Kajfasz poradził Żydom: „Lepiej przecież, aby jeden człowiek umarł za naród”.

Tymczasem za Jezusem podążał Szymon Piotr oraz jeszcze inny uczeń. Uczeń ten był znany najwyższemu kapłanowi, dlatego wszedł z Jezusem aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Piotr natomiast pozostał na zewnątrz przy bramie. Ten inny uczeń, znany najwyższemu kapłanowi, wrócił jednak, porozmawiał z odźwierną i wprowadził Piotra do środka.A służąca odźwierna zapytała Piotra: „Czy i ty jesteś jednym z uczniów tego człowieka?”. On odpowiedział: „Nie jestem”. A wokół rozpalonego na dziedzińcu ogniska stali słudzy oraz podwładni najwyższego kapłana i grzali się, bo było chłodno. Także Piotr stanął wśród nich i grzał się.

Najwyższy kapłan postawił Jezusowi pytanie o Jego uczniów oraz o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział: „Ja otwarcie przemawiałem do ludzi. Zawsze nauczałem w synagodze i świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Niczego nie powiedziałem w ukryciu. Dlaczego więc Mnie wypytujesz? Zapytaj tych, którzy Mnie słuchali, o czym ich uczyłem; oni wiedzą, co im powiedziałem”. Po tych słowach jeden ze stojących tam sług wymierzył Jezusowi policzek, mówiąc: „W taki sposób odpowiadasz najwyższemu kapłanowi?”. Jezus mu odrzekł: „Jeśli źle coś powiedziałem, to udowodnij, co było złe, a jeśli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?”.

Następnie Annasz odesłał związanego Jezusa do najwyższego kapłana Kajfasza.

Tymczasem Piotr stał na dziedzińcu i grzał się. Wtem zapytano go: „Czy i ty jesteś jednym z Jego uczniów?”. A on zaprzeczył, stwierdzając: „Nie jestem”. Jeden ze sług najwyższego kapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, zwrócił się do niego: „Czyż nie widziałem cię razem z Nim w ogrodzie?”. Piotr jednak znowu zaprzeczył i zaraz kogut zapiał.

Wczesnym rankiem przeprowadzono Jezusa od Kajfasza do pretorium. Oskarżyciele nie weszli jednak do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć wieczerzę paschalną. Dlatego też Piłat wyszedł do nich i zapytał: „Jakie oskarżenie wnosicie przeciwko temu człowiekowi?”. Oni odpowiedzieli: „Nie wydalibyśmy Go tobie, gdyby On nie był złoczyńcą”. Piłat im odparł: „Zabierzcie Go sobie i osądźcie zgodnie z waszym prawem”. Wówczas Żydzi rzekli: „Nam nie wolno nikogo zabić”. Tak miała wypełnić się zapowiedź Jezusa, w której zaznaczył, jaką poniesie śmierć. Piłat więc znowu wrócił do pretorium, przywołał Jezusa i zapytał Go: „Czy Ty jesteś królem Żydów?”. Jezus rzekł: „Mówisz to od siebie, czy też inni powiedzieli ci to o Mnie?”. Wówczas Piłat powiedział: „Czyż ja jestem Żydem? To Twój naród i wyżsi kapłani wydali mi Ciebie. Co zrobiłeś?”. Jezus odpowiedział: „Moje królestwo nie jest z tego świata. Gdyby moje królestwo było z tego świata, moi podwładni walczyliby, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś moje królestwo nie jest stąd”. Wówczas Piłat rzekł Mu: „A więc jesteś królem”. Jezus odparł: „To ty mówisz, że jestem królem. Ja urodziłem się i przyszedłem na świat po to, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, jest Mi posłuszny”. Wtedy Piłat rzekł do Niego: „A cóż to jest prawda?”. I gdy to powiedział, znowu wyszedł do Żydów, stwierdzając wobec nich: „Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że uwalniam wam kogoś na święto Paschy. Chcecie więc, abym wam wypuścił na wolność króla Żydów?”. Ponownie zaczęli wołać: „Nie Jego, ale Barabasza!”. A Barabasz był przestępcą.

Wówczas Piłat zabrał Jezusa i kazał ubiczować. A żołnierze spletli koronę z cierni i włożyli na Jego głowę. Narzucili Mu purpurowy płaszcz, podchodzili do Niego i mówili: „Bądź pozdrowiony, królu Żydów”. Bili Go też po twarzy.

Piłat zaś znowu wyszedł na zewnątrz i oznajmił im: „Oto wyprowadzam Go do was, abyście wiedzieli, że nie znajduję w Nim żadnej winy”. I Jezus wyszedł na zewnątrz w cierniowej koronie i purpurowym płaszczu. Wtedy Piłat powiedział do nich: „Oto człowiek!”. Gdy wyżsi kapłani i słudzy zobaczyli Go, zaczęli krzyczeć: „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!”. Piłat im odparł: „Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ponieważ ja nie znajduję w Nim żadnej winy”. Żydzi mu odpowiedzieli: „My posiadamy Prawo i zgodnie z Prawem powinien umrzeć, gdyż uznał się za Syna Bożego”. Gdy Piłat usłyszał ten zarzut, bardzo się przestraszył. Wrócił ponownie do pretorium i zapytał Jezusa: „Skąd pochodzisz?”. Lecz Jezus nie dał mu żadnej odpowiedzi. Wtedy Piłat rzekł do Niego: „Nie chcesz ze mną rozmawiać? Czy nie wiesz, że mam władzę Cię uwolnić i mam władzę Cię ukrzyżować?”. Jezus mu odpowiedział: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdybyś nie otrzymał jej z góry. Stąd większy grzech popełnił ten, kto wydał Mnie tobie”. Od tej chwili Piłat usiłował Go uwolnić, lecz Żydzi zaczęli głośno wołać: „Jeśli Go wypuścisz, przestaniesz być przyjacielem cesarza. Kto bowiem uznaje siebie za króla, przeciwstawia się cesarzowi”. Kiedy Piłat usłyszał te słowa, polecił wyprowadzić Jezusa na zewnątrz i posadzić na ławie sędziowskiej, znajdującej się na miejscu zwanym Lithostrotos, a w języku hebrajskim Gabbata. Był to zaś dzień przygotowania Paschy, około godziny szóstej. Następnie Piłat rzekł do Żydów: „Oto wasz król!”. Ci natomiast zakrzyknęli: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!”. Piłat więc ich zapytał: „Waszego króla mam ukrzyżować?”. Wyżsi kapłani odpowiedzieli: „Nie mamy króla oprócz cesarza”. Wtedy Piłat wydał Go im na ukrzyżowanie. Oni zaś zabrali Jezusa.

 

Chcę zatrzymać się na jednym tylko temacie, który już pojawił się podczas Ostatniej Wieczerzy. Temat GRZECHU. Mówiłem tydzień temu, że Jezus zdawał sobie sprawę z grzeszności tych, którym obmywał nogi. Jednak w wydarzeniach po wyjściu z Wieczernika możemy zobaczyć ludzki grzech w całej „okazałości”.

***

Zasadniczy mechanizm grzechu pokazuje nam historia Piotra. Jego potrójne wyparcie się Mistrza: „Nie jestem” (wersety 17,25 i 27 rozdziału 18) wyraźnie kontrastuje z potrójnym objawieniem tożsamości Jezusa wobec zgrai w ogrodzie: „JA JESTEM” (wersety 5, 6 i 8).
JA JESTEM – to imię Boga, który objawił się Mojżeszowi. Imię, które mówi o tym, że Bóg jest wierny, że wciąż trwa, że wciąż stoi po stronie człowieka… Nawet wtedy, gdy ten Go zdradza… Taki JEST Jezus…

Grzech jest zawsze zaprzeczeniem Boga, stanięciem w opozycji nie tyle do Jego Prawa, co raczej do Jego MIŁOŚCI (!)

Gdy grzeszę, mówię Bogu: „NIE!”. Choć zaprasza mnie, bym się z Nim jednoczył, bym był jak On, bym przyjął na siebie Jego Imię: „Ja jestem” …Ja mówię: „Nie jestem”.

Taka jest natura każdego grzechu…

***

Przyglądając się postawom kolejno wymienionych w tekście Ewangelii osób, możemy znaleźć różne formy grzechu. Dla przykładu:

– Judasz: zorganizował pojmanie Jezusa – ZDRADA (J 18, 2-3).
– Piotr: wyparł się Jezusa trzykrotnie – WYPARCIE SIĘ WIARY (J 18, 17.25.27).
– Sługa arcykapłana: spoliczkował Jezusa – UPOKORZENIE (J 18, 22).
– Żołnierze: szydzili z Jezusa – SZYDERSTWO (J 19, 2-3).
– Wyżsi kapłani i słudzy: krzyczeli: „Ukrzyżuj!” – PRAGNIENIE CZYJEJŚ ŚMIERCI (J 19, 6).
– Żydzi: „Zgodnie z prawem winien umrzeć” – USTANAWIANIE PRAWA DOPUSZCZAJĄCEGO ZABIJANIE (J 19, 7).
– Piłat: „Nie wiesz, że mam władzę…” – NADUŻYWANIE WŁADZY (J 19, 10).
– Żydzi: „Nie jesteś przyjacielem cesarza…” – UKŁADY (J 19, 12).
– Żydzi: „Nie mamy króla oprócz cesarza…” – KŁAMSTWO I OBŁUDA (J 19, 15).
– Piłat: wydanie Jezusa na śmierć – ZGODA NA KRZYWDZENIE NIEWINNYCH (J 19, 16).

A ja? Czy ja widzę dobrze wszystkie swoje grzechy???
Może niektórych już nie zauważam, bo tak się do nich przyzwyczaiłem?

Poza tym… Jezus przecież tak cierpliwie wszystko znosi…

A jednak PYTA MNIE DZISIAJ, podobnie jak zapytał sługę arcykapłana: DLACZEGO MNIE BIJESZ???
Jezus patrzy na moje grzechy i pyta: Dlaczego grzeszysz? Dlaczego grzeszysz w ten sposób???

***

Spójrzmy na dwóch najważniejszych dziś dla nas grzeszników: Piotra i Judasza. Co się z nimi stało???

I jeden, i drugi – zrozumieli swój grzech.

Judasz poczuł wyrzuty sumienia; srebrniki, które otrzymał za wydanie Jezusa, odniósł wyższym kapłanom i starszym. Powiedział: Zgrzeszyłem, wydałem niewinnego. Lecz oni na to odpowiedzieli: co nas to obchodzi? To twoja sprawa. (Por. Mt 27, 3-5).

Historia Judasza skończyła się tragicznie: bo choć zrozumiał swój błąd, poszedł „wyspowiadać się” niewłaściwej osobie i spotkał się z ODTRĄCENIEM. Wpadł w ROZPACZ i odebrał sobie życie.

A Piotr? Piotr również uznał swoją zdradę. Wyszedł i gorzko zapłakał (Por. Mt 26, 75).

Jednak łzy Piotra spotkały się z niezwykłym spojrzeniem… Ewangelista Łukasz zapisał, że w tym momencie „Pan odwrócił się i spojrzał na Piotra” (Łk 22, 61).

Jezus nie mógł spojrzeć na płaczącego Piotra inaczej, jak tylko PRZEBACZAJĄCO…
I to spojrzenie wzbudziło w Piotrze NADZIEJĘ…

Odtrącenie – rozpacz Judasza / przebaczenie – nadzieja Piotra

***

Wszystkie przywoływane dziś wydarzenia: w ogrodzie oliwnym, w pałacach Annasza i Kajfasza, w końcu u Piłata, to w liturgii czas od Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek do Liturgii Wielkiego Piątku, czyli czas adoracji w kaplicy zwanej „ciemnicą”. To czas paradoksalny, bo z jednej strony – w Ewangelii dużo się dzieje, wciąż toczy się akcja, z drugiej strony – w przestrzeni liturgii mamy wielki spokój: trwa adoracja.

Może warto będzie –już podczas Triduum Sacrum – zatrzymać się na adoracji w „ciemnicy” nie po to, by bez końca odmawiać modlitwy, litanie i koronki, lecz po to, by w ciszy, w Biblią w dłoniach,zgłębiać tajemnice pojmania i przesłuchania Jezusa, by w ciszy przyglądać się własnemu grzechowi, własnej zdradzie Jezusa, w końcu – by w ciszy doświadczyć tego, jak Jezus na mnie spogląda – na mnie, w moim grzechu… Nie potępiająco, ale budząc nadzieję… Z miłością…

Będziemy to wszystko przeżywać w Wielki Czwartek i Wielki Piątek – w „ciemnicy”. Ale z tym doświadczeniem chcę Cię zostawić także dzisiaj: ze spojrzeniem Jezusa po Twojej zdradzie, po Twoim grzechu… Spojrzeniem, które Ci przebacza.

Ks. Michał

Pierwsze rozważania z  8 marca 2020 r. poniżej:

Kazanie Pasyjne w Parafii Tymbark – ks.Michał Łukasik

ks. mgr Michał Łukasik – od 2017 r. wikariusz w Parafii Tymbark