Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej – fresk w tymbarskiej świątyni

W Kościele katolickim obchodzi się dzisiaj wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Królowej.

fresk na sklepieniu tymbarskiej świątyni (nad prezbiterium)

OPIS: Maryja jest koronowana przez Jezusa Chrystusa oraz Boga Ojca. Nad Jej głową unosi się Duch Święty, pod postacią gołębicy. Nad głową modlącej się Maryi jest złota korona gwieździsta, co bezpośrednio nawiązuje do ogłoszenia Jej Królową Nieba i Ziemi.
Powyżej znajduje się okrągły medalion z Monstrancją (Hostią i Kielichem), co stanowi połączenie chwały nieba z liturgią ziemską.

Kresy Wschodnie, Podole, wrzesień 1939 roku – wspomnienia Karoliny Smoter

Przesyłam tekst ze wspomnieniami i opisem zdarzeń z udziałem moich Rodziców – Karoliny i Ludwika Smoter– napisał Pan Ludwik Smoter (syn). Pan Ludwik opisał również sytuację, w jakiej znaleźli się jego rodzice w krytycznych chwilach września 1939.

Kresy Wschodnie, Podole – Ojciec, Ludwik Smoter, jako żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza mieszkał z Matką niedaleko Zbaraża (tego, o którym pisał Sienkiewicz), we wsi Kurniki. W pobliżu ukraińscy nacjonaliści sieją niepokój, są gotowi zabijać Polaków. Na razie zastraszają. Pewnego dnia ostrzeliwują dom, w którym Rodzice mieszkają. Ojciec każe Matce, gdy szedł na służbę, zamykać drzwi i trzymać karabiny w pogotowiu do użycia.

W pobliskiej wiosce w okrutny sposób zamordowano komendanta policji.

Na posterunek w Kurnikach przywieziono 50 karabinów, zaś zamki do nich przechowywano u Rodziców, gdyby Ukraińcy chcieli je odbić. Trzymano też w nich część amunicji. Żołnierze zaczęli wychodzić na patrole w dwójkę z bronią gotową do użycia.

Wspomnienia Pani Karoliny Smoter:

Wrzesień 1939 r.

Ludwik dostał rozkaz z Batalionu „Czortków”, by wstawić się do jednostki stacjonarnej w Skałacie. Więc się rozstajemy. Rozpłakałam się. On odjeżdża. Rodzice daleko – zostaję sama. Ciężko też Ludwikowi opuszczać dom, ale rozkaz to rozkaz!

Za parę dni Ludwik wrócił. Był już załadowany w pociągu ze swoim wojskiem, ale w ostatniej chwili przyszedł nowy rozkaz. Ma wrócić na swoje miejsce i wraz z chłopcami Przysposobienia Wojskowego i Policji chronić ludność przed ewentualnymi napadami nacjonalistów ukraińskich. Wraz ze swoimi ludźmi opuścił Kurniki, by bazować w Zbarażu. Prosił, bym mu w niedzielę przywiozła czystą bieliznę na zmianę.

W niedzielę 17 września wybierałam się, by go odwiedzić. Byłam prawie gotowa, gdy nagle wypadł komendant posterunku i kazał mi zniszczyć wszystko, co może łączyć się z wojskiem.

Oznajmił, że Związek Radziecki zbrojnie wkroczył w nasze granice i całą załogę Ochrony Pogranicza wybili. Wydawało mi się to wtedy niemożliwe, by tak się stało, ale posłuchałam poleceń komendanta, zniszczyłam wszystkie wykazy osób związanych z Organizacją Wojskową i instrukcje itp. Rzuciłam okiem, czy już to wszystko, i zobaczyłam skrzynkę z amunicją, granatami, zamkami, karabiny, wiatrówkę i szablę Ludwika! Pobiegłam do gospodarzy. Oni pomogli mi przez ogrody wynieść do sąsiedniej glinianki karabiny, natomiast szablę Tadzik – syn gospodarzy – zakopał w stodole. Kiedy już się uspokoiłam, że już wszystko zrobione wpadł znowu komendant wołając „Sowieci idą nam na pomoc!” – mają na wozach biało-czerwone chorągiewki. To były jednak ułudne wiadomości.

Zapomniałam wcześniej napisać, że parę dni przedtem, jak Ludwik pojechał do Zbaraża, przyjechała moja Mama z rodziną, tj. z moją siostrą Józią, Bronią i bratem Władkiem, jej Ojciec został u siebie, bo musiał bronić swojej placówki.

Gdy komendant odszedł, wyszłam przed dom. Drogę przejeżdżało nasze wojsko, kierujące się ze Zbaraża w stronę Tarnopola. Przed domem przystanął polski oficer. Podszedł do mnie i zapytał, czy nie miałbym cywilnego ubrania? – Niestety, mąż wojskowy – odpowiedziałam. Mówię do niego: Sowieci idą nam na pomoc. On na to, – „Za chwilę pani zobaczy. Oni tylko taką pogłoskę puścili, by nie robić popłochu, by potem wziąć nas jak ryby do siatki.”

Zamyślona wróciłam do domu, opowiadając to gospodarzowi i Mamusi. Obiad już nam nie smakował.

Znowu przyszedł komendant mówiąc , że w Dobrowodach tj. przyległej wiosce, idą nam na pewno z pomocą , bo są na ich czołgach biało-czerwone chorągiewki. Jak chcecie zobaczyć, to idźcie. Gospodarz z synem Tadkiem, Mamusią, Bronią, Józią, Władkiem i ja poszliśmy tam niechętnie. Gdy przeszliśmy mostek za wioską, pierwsze wozy z sowieckimi żołnierzami już jechały. Zobaczywszy ich tak brudnych w tych czapach, nie chciałem iść dalej i z najmłodszą siostrą Bronią wróciłyśmy do domu. Stanęłyśmy w ogródku za żywopłotem, okalającym dom od frontu. Ponieważ stamtąd był dobry widok. Cały posterunek z rodzinami i mieszkańcy wioski z dziećmi – wszyscy wylegli na ulicę. Zaczęły jechać czołgi, ale jakieś inne od naszych, piętrowe. Stanęliśmy z siostrą i gospodarzem patrząc. Przyjechał właśnie czołg. Faktycznie! Zobaczyłam biało-czerwone chorągiewki, więc pomyślałam, ze oni idą nam na pomoc. Inni też tak myśleli.

Za chwilę zdarzenia były inne. Nagle od strony Zbaraża nadjechała ich konnica . Sowieci na koniach, karabiny przewieszone na plecach, pistolety w ręku.

Wpadli na kupę Ukraińców stojących niedaleko domu wołając – Ręce do góry!

Padli oni na kolana wołając- Boże pomiłuj! Stojący posterunkowi i wojskowi, jak już dojeżdżali do nich, weszli na drogę rzucając broń , podnieśli ręce do góry.

Jeden sowiet strzelił w powietrze i zawołał, że to oni niby się bronią. Przecież tak nie było! Zabrali ich wszystkich – tak mężczyzn, jak i kobiety z dziećmi tam stojące, prowadząc ich z bronią przyłożoną do ciał. Żona posterunkowego, z którymi się przyjaźniłam, trzymając małe dziecko na ręku z dwojgiem maluchów trzymających się jej spódnicy chciała skręcić do mojego domu , ale sowiet przyłożył jej pistolet do głowy i nie pozwolił. Siostra Bronia zemdlała. Dobrze, że byliśmy za żywopłotem, bo nas nie zobaczyli. Wszystkich, których zgarnęli sowieci zaprowadzili na plac obok cmentarza , tam ich trzymali przez noc, rano nieszczęśników wywieziono furmankami.

Gdy tylko Sowieci przeszli i jeszcze nie ochłonęłam, wpadła do mieszkania sąsiadka, Ukrainka. Zaczęła zrywać firanki z okien (myślałam, że to w celu rabunkowym), ale ona wołała – Prędko! Bo gdzie są firanki w oknach, to Sowieci włażą, bo tam niby mieszkają burżuje!

Za jakieś trzy godziny wrócili: syn gospodarza, Mamusia, siostra Józia i brat Władek, gospodyni. Chłopcy ubrani byli w marynarki przewrócone na lewą stronę, bez krawatów  – bo nie chcieli żeby ruscy wzięli ich za burżujów –wszyscy wystraszeni. Pomyślałam – co z Ludwikiem?

Za cztery dni, gdy się trochę uspokoiło, wybrałem się pieszo do Zbaraża (ok. 16 km), zasięgnąć języka. Poszłam do Marysi – mojej druhny ze ślubu, ale ona nic nie wiedziała. W jej domu było czterech braci. Trafiłam na moment ich pożegnania . Dwóch najstarszych wybierało się do Rumunii. Rodzice ich błogosławili. Wzruszający to był widok „Idźcie z Bogiem – tu was nic dobrego nie czeka!” .

Po odejściu chłopców udałyśmy się z Marysią do rynku w nadziei uzyskania informacji. Dowiedziałam się, że przed wejściem Sowietów Ludwik z wojskiem opuścili Zbaraż. Była więc iskierka nadziei.

W niedzielę rano z całą gromadą dziewcząt i chłopców wybrałyśmy się do kościoła do Dobrychowód.

Z ust chłopców wyrwała się pieśń patriotyczna którą podchwyciliśmy:

Naprzód drużyno strzelecka

 Do góry sztandar swój wznieś!

Żadna nas siła zdradziecka

Zniszczyć nie zdoła ni zgnieść (refren)

Czy przyjdzie umrzeć na polu,

czy w tajgach Syberii nam gnić!

Z trudu naszego i znoju

Polska powstanie, by żyć!”

Kolejny rozdział w życiu zaczął się we wtorek. Zostałam wezwana do przywódcy miejscowego UPA ( tej ukraińskiej bojówki) Zawiadomił mnie, ze nie mam obywatelstwa ukraińskiego , więc do siedmiu dni mam opuścić Kurniki , bo będzie źle !!! Powiedział to groźnym głosem. Ciężko było to usłyszeć w chwili, gdy na nas Polaków wszystko się waliło.

Tyle pisze Mama. Potem było ich wzajemne odnajdywanie się, poniewierka , tułaczka i powrót w tymbarskie strony Ojca i Matki – zakończył wspomnienia Mamy Leszek Smoter.

Karolina i Jerzy Smoter, lata 60-te XX wieku
Karolina Smoter lata 60-te XX w.

„Uczyńcie, co wam mówi Syn, przyobleczcie wiarę w czyn” – w sobotę – Pielgrzymką Strażaków PSP i OSP – rozpoczyna się w Pasierbcu ODPUST 2026


ZAPROSZENIE
PIELGRZYMKA STRAŻAKÓW PSP I OSP DO SANKTUARIUM
MATKI BOŻEJ POCIESZENIA W PASIERBCU
Druhny i Druhowie
Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Pasierbcu serdecznie zaprasza
na uroczystą Mszę Świętą w intencji strażaków PSP i OSP,
22 sierpnia 2026 r. (sobota) o godzinie 18:00.
Pielgrzymka jest okazją, aby pomodlić się przed tronem Matki Bożej
Pocieszenia w Pasierbcu, w intencji wszystkich jednostek PSP I OSP,
szczególnie o zachowanie od nieszczęść i Boże błogosławieństwo
w służbie, którą pełnicie, często z narażeniem swojego życia.

Zapraszamy do przybycia wszystkich strażaków wraz z rodzinami ukazując
tym samym piękno rodzinnego pielgrzymowania i silę wspólnej modlitwy.

W tym roku Mszy Świętej będzie przewodniczył ks. płk. Zbigniew Kępa.

Po Mszy Świętej zapraszamy do wspólnego świętowania przy stole
i skosztowania tradycyjnego strażackiego bigosu.
Ksiądz Bogdan Stelmach
Kapelan PSP i OSP Powiatu Limanowskiego
Pasierbiec, sierpień 2026

Tablica peronowa „LIMANOWA” – świadek historii

Tablica peronowa „LIMANOWA” (zdjęcie zrobione w maju w Muzeum Regionalnym w Limanowej) to już faktyczny świadek historii. Wczoraj (19.08.2026) został rozburzony dworzec kolejowy w Limanowej.

Na szczęście podczas rozpoczęcia prac modernizacyjnych linii kolejowej nr 104, tzw. Galicjanki (w ramach olbrzymiej inwestycji kolejowej I połowy XXI wieku Podłęże-Piekiełko), lokalni pasjonaci kolei i stowarzyszenia (np. Stowarzyszenie Historyczno-Kulturalne „Galicjanka”, portal Stacja Męcina) podjęli starania, aby uchronić przed zezłomowaniem zabytkowe elementy infrastruktury – w tym dawne tablice stacyjne, semafory, jak też tą tablicę.

tablica peronowa LIMANOWA – Muzeum Regionalne w Limanowej
archiwalne zdjęcie stacji kolejowej LIMANOWA (źródło zdjęcia: portal Stacja Męcina)
gruz po wyburzonej 19.08.2026 stacji kolejowej LIMANOWA (źródło zdjęcia: portal Stacja Męcina)
20.08.2026 – strona portalu portalu www.atlaskolejowy.net.pl, która z pewnością wkrótce zostanie zaktualizowana

IWS