Rodzina Myszkowskich – fotografia sprzed 130 laty z Kolekcji Prywatnej Tymbark

Fotografia i opis: KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

Rodzice, babcia i wnuki. Wielopokoleniowa rodzina na fotografii z końca XIX wieku. Proszę zobaczyć – wszystko jest opisane. Mama – Jadwiga z Marszałkowiczów Myszkowska. Tata – Józef Myszkowski. Babunia – Wanda z Dunikowskich Marszałkowiczowa. U dołu dzieci – ciągnący wózek najstarszy Ludek (Ludwik Myszkowski ) – w środku Zosia ( Zofia Myszkowska ) i Jurek ( Jerzy Myszkowski ). Dzięki tym dzieciom można mniej więcej ustalić datę powstania tej fotografii. Najmłodszy Jurek urodził się w 1895 roku – tutaj jak widać ma góra roczek, półtora – fotografia wykonana w 1896 lub 1897 roku. Niezwykła pamiątka, dokument z naszej historii Tymbarku. W tym miejscu należy jednak dodać, iż nie jest opisane miejsce wykonania tej fotografii. Józef Myszkowski dopiero za jakiś czas zostanie prawowitym właścicielem dóbr Tymbark. Według źródeł dzieci urodziły się w Stubnie, jednym z majątków Myszkowskich. Takie jednak szczegółowe rozważania pozostawmy sobie na inne spotkania. Popatrzmy na to zdjęcie jako na dokument z dawno minionych czasów. 

Postacie, ubiory, stroje, upięcia włosów, jakieś drobiazgi. Dostojnie i grzecznie. Dokładniej można to zobaczyć na powiększeniach. Nawet to, że mała Zosia coś tam sobie dobrego podjada. Co z tego, że to zdjęcie z Panią Babcią. Przy Babuni można było nieco odstąpić od dworskiej etykiety. Jak widać tak już było od wieków. Zapraszam do kolejnych wspomnień i spotkań. Być może odnajdą się jeszcze inne dziewiętnastowieczne fotografie. Dziadek Zosi Myszkowskiej ze strony ojca był swego czasu jednym z najhojniejszych kolatorów kościoła w Tymbarku. Czy ktoś kiedyś widział jego oryginalną fotografię?

KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

Wojenna historia związana z kładką nad Słopniczanką opowiedziana przez Pana Leszka Smotra

Powyższe zdjęcie opublikowane na portalu Tymbark.in, było przyczynkiem do nadsłania przez Pana Leszka Smotra wspomnień wojennych, związanych z tą kładką. Oto one:

„Ta kładka na rzece Słopniczanka jest nie tylko wspomnieniem sentymentalnym dla Pani Steczowicz, ale też dla mojej Rodziny, bo przechodziliśmy po wojnie idąc z Piekiełka do Tymbarku.

Nikt chyba z mieszkańców Tymbarku nie wie, jakie zdarzenie miało tam miejsce w czasie wojny. Ten temat był przekazywany w Rodzinie a wiązało się to z tym, że na tej kładce moi wujkowie Śp. Władysław i Stanisław Wargoccy (bracia mojej mamy Karoliny Smoter) rozbroili, a potem sam Władysław poprowadził rozbrojonych Niemców do bazy partyzantów AK na Mogielicy.

Jak do tego doszło? Wujek Władek był zaprzysiężonym żołnierzem AK , członkiem Krakowskiego Kedywu AK i dla niego zwyczajną sprawą były brawurowe akcje w terenie, do których wykonania kierowało go kierownictwo Komendy Kedywu z Krakowa. Akcje były wcześniej precyzyjnie przygotowywane przez miejscowe struktury AK , a do wykonania samej akcji kierowano członków Kedywu z poza terenu , po to , aby Niemcy nigdy się nie zorientowali kto co zrobił.

Wujek Władek był pod komendą Krakowskiego Kedywu, a o jego roli , ze musi jeździć „na delegacje” wiedział tylko dowódca jednostki z lasu. O jego robocie w podziemiu wiedzieli tylko w ograniczonym stopniu moi Rodzice ( Tata – Ludwik Smoter, był przez 2 lata dowódcą placówki AK w Tymbarku, a Mama Karolina – jego siostra- była zaprzysiężona ) mimo to, była to tajemnica.

W tym czasie obok żelaznego mostu kolejowego znajdował się bunkier z obsadą niemiecką – około 16 osób do strzeżenia obiektu. Wojna była już dla Niemców w znacznym stopniu przegrana.

Sytuację tą postanowił wykorzystać wujek Władek , który wysondował nastroje Niemców, co do dalszych losów wojny w roku 1944 , by „przekabacić” ich do dezercji na stroną partyzantów. Nie był jednak pewny, czy do końca Niemcy go nie podpuszczają. Zaryzykował i zaproponował im, że określonego dnia o danej godzinie zjawią się z bronią i pełnym ekwipunkiem na przejściu przez opisaną kładkę. Tak też się stało – tego dnia na akcję zabrał brata Stanisława i kazał mu ukryć się z bronią w pobliskiej wiklinie obok ławki. Gdy Niemcy weszli na kładkę , wujek Władek wyszedł z zarośli i krzyknął do nich: Hände hoch! Rzucić broń! Brać oddział na cel! Zdezorientowani Niemcy podnieśli ręce do góry, z zarośli wyszedł jego brat Staszek i zameldował gotowość do akcji. Niemcy nie wiedzieli , że to tylko blef, bo w krzakach nie było nikogo. Zaskoczonym Niemcom odebrano broń, powyciągano zamki, włożono do plecaka i takich rozbrojonych ustawiono gęsiego, pozwolono zabrać rozbrojoną broń, a wujek Władek podając komendy po niemiecku – marsz prosto! Skręć w lewo! W prawo! Szedł za nimi z bronią gotową do strzału i tak doprowadził ich do Mogielicy.

Za ten wyczyn i inne zasługi Władysław Wargocki został uhonorowany Brązowym Krzyżem Zasługi z mieczykami i awansem do stopnia kaprala.

O jego „zasługach” pamiętali sowieci i już trzeciego dnia po „wyzwoleniu” przyszli do domu i okropnie go skatowali – z trudem przeżył. Żył potem krótko. Zmarł w marcu 1949 r. i jest pochowany na cmentarzu w Bielsku-Białej.”

Władysław Wargocki
Bracia Wargoccy – z lewej Władysław z prawej Stanisław
Zdjęcie wykonane w 1945 r. przy domku kolejarskim

od redakcji: składam podziękowania dla Pana Leszka Smotra za podzielenie się historią związaną z naszą „mała ojczyzną”

Siostra Ewa Trzópek z wizytą w rodzinnym Podłopieniu

Lato to czas, kiedy to osoby konsekrowane, służące w różnych miejscach w kraju i za granicą, mają możliwość odpoczynku , odwiedzenia swoich rodzin.

Tak też i Siostra Ewa Trzópek, pochodząca z Podłopienia, a posługująca w Finlandii, przyjechała w swoje rodzinne strony, do rodziców, aby nabrać nowych sił do dalszej służby Bogu i ludziom.

na zdjęciu: Siostra Ewa Trzópek, obok ks. kanonik Franciszek Malarz oraz ks.Robert Berdychowski, również rodzinnie związany z Podłopieniem, koło ks.Malarza stoi prezbiter Parafii Jurków Franciszek Piwowar

zdjęcie nadesłane

Kapliczka stojąca na skrzyżowaniu drogi powiatowej i na cmentarz w Podłopieniu została przeniesiona

Realizowana inwestycja kolejowa „Podłęże-Piekiełko” wymusiła konieczność przeniesienia kapliczki, która stała przy byłym wiadukcie kolejowym i przejściu dla pieszych w Podłopieniu/Zawadce. Tak tą kapliczkę opisał w 2018 roku UG Tymbark, kiedy to zakończono jej odnowienie, zrealizowane ze środków Gminy Tymbark i Województwa Małopolskiego.

Kamienna kapliczka słupowa wykonana została w 1904 roku z fundacji Stanisława i Anny Zapałów. Jest elementem unikalnej grupy wotywnych – bogato rzeźbionych kapliczek słupowych fundowanych od 4 ćw. XIX w. do 1 ćw. XX w. na terenie Gminy Tymbark. Wzniesiona została jako prośba o otrzymanie długo wyczekiwanego potomstwa – prośba została spełniona. W kapliczce zawarto bardzo bogaty program rzeźbiarski obejmujący figurę Matki Boskiej Różańcowej, Chrystusa upadającego pod Krzyżem, Chrystusa Ukrzyżowanego, wizerunki 5 świętych oraz Pietę.

Kapliczka w Zawadce o niezwykle rozbudowanym programie ikonograficznym stanowi przykład bardzo rozwiniętej sztuki ludowej z początku XX w. Jest to niezwykle cenny obiekt z uwagi na swoje walory artystyczne jak i historyczny przekaz o spełnionej prośbie wyczekiwanego potomstwa.

stan z 2018 roku po odnowieniu (zdjęcie: UG Tymbark)
zdjęcie z lipca 2026 roku

W sobotę, 08.sierpnia 26 r. kapliczka została przeniesiona powyżej, na posesję w Pani Bożeny Gąsior, z domu Zapała, bezpośredniej rodziny fundatorów kapliczki.

Poniżej fotograficzna relacja:

kapliczka na nowym miejscu, na posesji Pani Bożeny Gąsior, 08.08.2926, pod wieczór

zdjęcia nadesłane