„Jak to z żywotem Władka Kosprzyka było” – jedna z opowieści Starego Gazdy

S zywotem Władka Kosprzyka beło tak:

Zył se wiycie, i dobrze mu beło, bo beł jedynok, łojcem i matkom nie poniywiyroł, f gazdofce pumogoł, nie piuł, nie kurzył machorki, f polu porzonnie zrobione,gadzina zadbano. Jak mioł dwaścia siedym rokof Wojtek Kutra pyto się go:  Cego ty się Władek nie zynis, pszecio by ci się baba f  chałpie pszydała, pszecio łojce coros podlejse, jako ze tak som bydzies.  Ale Władysłow jak Władysłow,  pedzioł ze jemu tak dobrze i jus, jakosik zonne argumenta mu nie przemowiały do rozumu, as  tu jennego razu Maryśka Surdzielka godo mu tak:
Władek łożeń się, bo ci na starość, jak bees lezoł na grobowy desce, nie będzie  Ci mioł kto podać nawet gorcka s wodom, jak Ci się bydzie kciało pić.

Wiycie ze, Władek zacoł się coros bardzi gryś tym ze jak go bydzie susyło to nie bydzie mu mioł kto podać tygo gorcka  s wodom?

I znalos se dziywke, pieknom beła i robotno i bogobojno, i dorodno, i tak Władek na swoje Chrystusowe lata się łożeniuł. Slubno powiuła mu siedmioro dziecek , f tym jennom porke no co tu dużo  godać, no beło tak ze co rok prorok, a f jennym roku dwoje, no cos Helusia, bo tak jij beło, beła rzetelno i do roboty i kochanio, a ji Władek kcioł te stracone lata nadrobić, no to nadrobioł i f dzieciak i f majontku, robiuł jesce wiyncy, rano fstawoł jeno piyrsy kur zapioł, a wiecor nojpuźni set spać, i dropoł, i robiuł, i zyły se s ronk wypruwoł, i wnet by flaki za sobom wlok, ale jesce by robiuł, i robiuł.

Dziecka rosły, piekne tys beły i nie gupie, szkoły pokońcyły, i to rozne, Władek s Helkom pumogali potym i chałpy stawiać i ałuta kupować, coby co niedziela coros to innym do kłościoła na sume jechać, bo nie powiom dziecka  docyniały tom krwawic łojcowskom, co to dlo nik harowoł.

No, ale lata leciały Władysłow s siuł łopodoł, a ji jego Helusia tys przygarbiuła się, ale wnuki syćkie jesce wybawiuła, a beło tygo śiedymnoście. Ale Władysłow kiej pszysło na łotpust Pasiyrbiecki, zaniemog, zalyg na syrokim wyrku, i godo ze jego zywot się pomalućku kłońcy, ze cza się bydzie s Bogom pojednać, łoleje śfiote wzionć, i pomalućku zabiyrać s tygo śfiata, to i tys poprosiuł coby ta cało jego rodzina zjechała, na łostatnie słowo.

Jak poprosiuł tak tys się stało. Zjechali syćka, łon pedzioł coby usiedli koło wyra i godo im tak:
suchojcie moje dziecka co wom tero powiom: a powiom Wom tak:  łozyniułem się,  bo Maryśka Surdzielka mi pedziała  tak, ze jak bedem stary, jak bedem lezoł na grobowy desce, i jak się mi będzie kciało pić,  to nie bydzie mi mioł kto podać gornuska s wodom, wiync się łożeniułem, i pszy pumocy Boskij,  jo i moja Helusia jako my mogli to my Wom pumogali, chałpy my  Wom wypostawiali,  miyszkania pokupili, a i sobie pola dokupili, i  wiycie nie załujem tygo, nie załujem tyj krwawicy, tygo dropanio, ale wiycie co tu jes nojgorse?

Ze lezem se tu na ty grobowy desce i mi się  PIĆ NIE KCE  i dychnoł  Władysłow  jesce dwa razy powietrzo i pomar.

stary gazda

październik 2015 r.

zdjęcie z Kolekcji Prywatnej Tymbark

zdjęcie: ze zbiorów Kolekcja Prywatna Tymbark

Zamieszczone w: Aktualn

Okruchy historii – 20 lat temu został wydany ostatni numer Kwartalnika Społeczno-Kulturalnego „Głosu Tymbarku”

Z oficjalnej strony kwartalnika „Głos Tymbarku”:

Pierwszy numer Głosu Tymbarku ukazał się w 1990, ostatni zaś w 2006 roku. Na tej stronie prezentowane były wybrane artykuły z bieżących numerów, a w chwili obecnej prezentowane tutaj będą archiwalne numery Głosu Tymbarku. Będzie to robione w ramach wolnego czasu i nieodpłatnie, ponieważ taka też była tradycja Głosu Tymbarku – praca społeczna bez dotacji i zależności od lokalnej władzy, a więcej, GT lubił tej władzy patrzeć na ręce. Kwartalnik redagowany był przez Adama Ociepkę. Głos Tymbarku już od pierwszego numeru ratował od zapomnienia historię Tymbarku, przybliżał też ciekawostki dotyczące najbliższej okolicy, można było się też z niego dowiedzieć o bieżących wydarzeniach samorządowych. Kwartalnik starał się unikać tematów politycznych, jednak nie zawsze było to możliwe. Pismo było prasą niezależną, finansowaną z darów ludzi prywatnych, zatem było niezależne od lokalnego samorządu. Całością zajmował się społecznie redaktor naczelny Adam Ociepka, On tworzył Głos Tymbarku. Kwartalnikiem zajmował się w wielkiej części sam – od składu tekstu przez sprawy organizacyjne po odbiór kwartalnika z drukarni. Redaktor naczelny był osobą życzliwą dla każdego, nie dzielił on ludzi na gorszych lepszych czy ze względu na lokalne układy, o czym można było się przekonać współpracując z nim. Swój artykuł mógł tutaj zamieścić każdy chętny, bez narzucania warunków. Pisało tutaj wielu znanych lokalnej społeczności osób, chociażby Leszek Wawrzyniak, Daniel Nagły, Jan Plata czy Stanisław Wcisło. Ciężka choroba, a następnie śmierć redaktora naczelnego przerwała pracę nad kwartalnikiem. Niedokończony został ostatni numer, ponieważ mimo nadchodzących artykułów nie miał on już sił ani czasu na prace nad gazetą. W tym czasie walka z nowotworem skutecznie zajmowała całe jego życie, a mimo to starał się opisywać swoje spostrzeżenia oraz przemyślenia podczas ostatnich miesięcy życia na blogu internetowym, dostępnym pod tym adresem:
https://web.archive.org/web/20081211175623/http://adoc.blog.onet.pl/Ostatni, 56 numer Głosu Tymbarku ukazał się w 2006 roku. Redaktor naczelny Głosu Tymbarku Adam Ociepka zmarł w kwietniu 2008 roku.
Zespół redakcyjny „GT”:
Redaktor naczelny Adam Ociepka
Red. Maria Wcisło-Wasilewska, Jan Plata, Antoni Łomzik, Adam Kapturkiewicz
Wydawca: Towarzystwo Miłośników Tymbarku

Ćwiczenia strzeleckie Strzelców

17.09.2026 przeprowadzono zajęcia na strzelnicy, po których udano się w teren, gdzie nowo wcieleni Strzelcy uczyli się przyjmowania odpowiednich postaw strzeleckich, sygnałów dowodzenia, przemieszczania się w terenie i patrolowania. Dla większości z nich było to pierwsze zapoznanie się z podstawami zielonej taktyki.
Zajęcia poprowadził drużynowy ZS Jakub Koza.
Po zajęciach odbyło się spotkanie, na którym omówiono bieżące sprawy i zaangażowanie w nadchodzące przedsięwzięcia.

Robert Nowak

„Święty Pielgrzym naszej ziemi” – Łukasz Jamróz w rocznicę wyboru św. Jana Pawła II na Papieża

Szanowni Parafianie, Mieszkańcy gminy, Rodacy i Goście!
Pragnę podzielić się z Wami wyjątkowym utworem pt. „Święty Pielgrzym naszej ziemi”, który zrodził się z potrzeby serca i głębokiej wdzięczności w szczególnej chwili – z okazji rocznicy wyboru św. Jana Pawła II na papieża.

Święty Pielgrzym naszej ziemi

Wędrował z plecakiem, skromny i cichy,
Gdy pociąg na stacji w Tymbarku przystawał.
Młody Kapłan,wykładowca- górski wędrowiec,
Co w cichych lasach Boga odnajdywał.

To tutaj, pod cieniem wielkiego Łopienia,
Na ścieżkach Mogielicy, w zieleni i chłodzie,
Odbijał swe stopy w podłopieńszczan ziemi,
Modląc się w ciszy o świcie i zachodzie.

Beskidzkie Wyspy, jak strażnicy wiary,
Mogą dziś zaświadczyć o Jego obecności.
Gdy patrzył ze szczytów na dolin bezmiary,
Ucząc młode serca czystej i pięknej miłości.

Lecz Pan miał plan wielki dla swego pasterza,
Gdy z Rzymu w październik popłynęła nowina.
„Habemus Papam!” – świat cały usłyszał,
Wzruszeniem i dumą spowiła się ziemia.

Kardynał Wojtyła z dalekiego kraju,
Przywdział białą szatę, by nieść światu Boga.
I choć stopy Jego na całym były świecie,
Wciąż w pamięci trwała ta beskidzka droga.

Z rzymskiego balkonu na cały świat wołał:
„Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi!”
A echo tych słów niosło się przez góry,
Ku beskidzkim lasom – całemu Narodowi.

Lata mijały, a drogi przeznaczenia
Wiodły Piotra naszych czasów do Ojczyzny bram.
Ostatni raz jechał do Starego Sącza,
Przemknął przez parafię, błogosławiąc nam.

Dziś przy krajowej drodze pomnik o tym świadczy,
Trwały jak pamięć, w granicie wzniesiony.
Mówi podróżnym o Wielkim Rodaku,
Który przez te strony przeszedł zamyślony.

A teraz, po latach, przed kościoła progiem,
Wrócił wizerunkiem, by z nami pozostać.
Obok świętej Faustyny stanął dziś na straży,
Jako nasz orędownik, zaufana postać.

Dwaj posłańcy niebios, wielcy i pokorni,
Głoszą Miłosierdzie w podłopiańskim kościele.
Jan Paweł II – nasz pielgrzym i rodak,
Czuwa nad swą ziemią, gdzie śladów jest wiele.

Dziś z okna w niebiosach, u boku Najwyższego,
Spogląda na Polskę, na góry i lasy.
Błogosławi stąd ludziom, co idą przez życie, Nasz Święty Orędownik na dzisiejsze czasy.

I choć czas ucieka, a lata mijają,
My ziarno pamięci w swych sercach chronimy.
Przekażem to dzieciom i wnukom z miłością,
Że świętego Papieża śladami chodzimy.

Ta lachowska pamięć nigdy nie zaginie,
Póki szumią lasy i Łopień tu stoi.
Tyś naszym Patronem na dobre i złe dni,
A Twój wizerunek serca nam ukoi.

Dziękujemy Bogu za ten wybór święty,
Który na konklawe w sercach się narodził.
Gdy z natchnienia Ducha, w modlitwie poczęty,
Syn polskiej ziemi na tron Piotra wchodził.

Na zakończenie

Pomnik przy drodze krajowej i nowa figura przed naszym kościołem to nie tylko symbole z granitu i metalu – to wezwanie dla nas wszystkich, starszych i młodszych, byśmy nieustannie kroczyli szlakiem Miłosierdzia Bożego, który wskazał nam św. Jan Paweł II i św. Faustyna. Niech ten tekst przypomina nam o niezwykłej historii, która rozegrała się na naszych oczach i na naszej podłopiańskiej ziemi.

Święty Janie Pawle II, Orędowniku Miłosierdzia – módl się za naszą parafialną wspólnotę i miej w opiece naszą młodzież!

VIVAT IESUS! TOTUS TUUS!

Szczęść Boże wszystkim czytelnikom!

Łukasz Jamróz, Podłopień