Fotografia z dworu sprzed 120 laty – Spotkania z historią Kolekcji Prywatnej Tymbark

 ALBUM Z DWORU 

Leżąca pośrodku fotografia jest niewielka w porównaniu do znajdujących się obok dużo większych zdjęć formatu gabinetowego.  Rozmiar około 6,5 na 10,5 centymetra.  Sygnatura fotograficznego atelier, a na zdjęciu dostojna, nobliwa pani. Jedna z najstarszych, zachowanych do naszych czasów fotografii związanych z historią Tymbarku. Wanda z Dunikowskich Marszałkowiczowa – matka Jadwigi z Marszałkowiczów Myszkowskiej – dokładnie babka ze strony matki Zofii Myszkowskiej ( Turskiej ) – ostatniej dziedziczki majątku Tymbark. Oryginał z albumu  z dworu w Tymbarku. Fotografia z dedykacją dla wnuczki Zosi. Proszę zobaczyć co jest napisane na odwrocie tej niezwykłej fotografii.

 

 
„Kochanej mojej Zosi Babunia – Tymbark 1904”. Czarno na białym – dokładnie czarnym atramentem na odwrocie fotografii. Niezwykły artefakt – historyczna pamiątka – osobista dedykacja od babci dla wnuczki – Zosi Myszkowskiej. Spośród szczęśliwie ocalonych w moich zbiorach fotografii z dworu w Tymbarku, te dzisiaj pokazywane zdają się być szczególnie wyjątkowe. Datowania i nazwiska – rody Dunikowskich, Myszkowskich i Marszałkowiczów – ziemiaństwo, właściciele majątków i dworów, dawna szlachta – ba, można śmiało powiedzieć arystokracja Ziemi Limanowskiej na fotografiach, które są już tylko niewielkim, lecz jakże cennym śladem naszej dawno minionej, odległej przeszłości.  Proszę spojrzeć w jak doskonałym stanie zachowały się tu, u nas w Tymbarku, te wiekowe, a nawet grubo więcej mające lat, pamiątki. Oczywiście to zdjęcie z dedykacją jest tylko pretekstem do przyglądnięcia się dokładniej leżącym obok gabinetowym kartonikom.

Kiedy babunia Wanda pisała dedykację Zosia miała dokładnie dziesięć lat. Na kolejnej fotografii z 1908 roku Zochna zda się być dorastająca panienką – ma przecież czternaście lat, co w tamtych latach zobowiązywało już do poważnego zachowania i snucia życiowych planów za dobrą radą i przykładem rodziców, dziadków i babć. Panienka z dworu z warkoczykami – kochana wnuczka Babuni – przepiękna fotografia z dawnych lat. 

 

Rodzice, babcia i wnuki. Wielopokoleniowa rodzina na fotografii z końca XIX wieku. Proszę zobaczyć – wszystko jest opisane. Mama – Jadwiga z Marszałkowiczów Myszkowska. Tata – Józef Myszkowski. Babunia – Wanda z Dunikowskich Marszałkowiczowa. U dołu dzieci – ciągnący wózek najstarszy Ludek ( Ludwik Myszkowski ) – w środku Zosia ( Zofia Myszkowska ) i Jurek ( Jerzy Myszkowski ). Dzięki tym dzieciom można mniej więcej ustalić datę powstania tej fotografii. Najmłodszy Jurek urodził się w 1895 roku – tutaj jak widać ma góra roczek, półtora – fotografia wykonana w 1896 lub 1897 roku. Niezwykła pamiątka, dokument z naszej historii Tymbarku. W tym miejscu należy jednak dodać, iż nie jest opisane miejsce wykonania tej fotografii. Józef Myszkowski dopiero za jakiś czas zostanie prawowitym właścicielem dóbr Tymbark. Według źródeł dzieci urodziły się w Stubnie, jednym z majątków Myszkowskich. Takie jednak szczegółowe rozważania pozostawmy sobie na inne spotkania. Popatrzmy na to zdjęcie jako na dokument z dawno minionych czasów. 

Postacie, ubiory, stroje, upięcia włosów, jakieś drobiazgi. Dostojnie i grzecznie. Dokładniej można to zobaczyć na powiększeniach. Nawet to, że mała Zosia coś tam sobie dobrego podjada. Co z tego, że to zdjęcie z Panią Babcią. Przy Babuni można było nieco odstąpić od dworskiej etykiety. Jak widać tak już było od wieków. Zapraszam do kolejnych wspomnień i spotkań. Być może odnajdą się jeszcze inne dziewiętnastowieczne fotografie. Dziadek Zosi Myszkowskiej ze strony ojca był swego czasu jednym z najhojniejszych kolatorów kościoła w Tymbarku. Czy ktoś kiedyś widział jego oryginalną fotografię?

 

” SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK „

 

Listopad – rok 1914

Poniższy tekst stanowi fragment wspomnień autorstwa gen. F. Sławoj-Składkowskiego, pt. „Gdzie widziałem Komendanta nim Polskę wywalczył”, wyd. XI, 1938 r. (Zachowano oryginalną pisownię). Tekst ten był publikowany w GT nr 6 (1998 r.)

RANNY KOMENDANT NASZEGO BATALIONU-OBYWATEL SŁAW

Już dwa tygodnie bijemy się na Podkarpaciu z Moskalami, którzy dzięki nieudolności Austriaków, zajęli całą Małopolskę aż po Kraków. My trzymamy się przeciw przeważającym siłom Rosjan w okolicy miasteczka Limanowa. Niedużo Polskiej ziemi zostało już za nami: blisko Tatry, a za nimi już nie Polska, ale Węgry.
Obywatel Komendant postanowił, że tego ostatniego skrawka ziemi Polskiej już nie opuścimy, nawet gdyby Austriacy wycofali się z niego. Zostaniemy tutaj, choćbyśmy zamknąć się mieli w górach za Nowym Targiem i Zakopanem, choćby, przyszło nam zginąć z głodu, chłodu i kuli wroga a tego serdecznego górskiego kraju nie oddamy, chyba razem z życiem.

Tymczasem Moskale prą naprzód wielką masą piechoty i kawalerii z armatami i karabinami maszynowymi, których my nie mamy. Jest nas mało, brak nam butów i ciepłego ubrania, a tu już koniec listopada, mróz w nocy dobry bierze i śniegi spadły już obfite. Ale wiemy za to, że bijemy się pod Komendantem Piłsudskim za kraj, którego ludność tak bardzo nam sprzyja. W każdym osiedlu góralskim znajdujemy serca ludzi, dzielących się z nami wszystkim, co mają. Chleba ludność ma już niewiele, ale dostajemy za to na posiłek gorącego mleka. Młodzi górale chodzą na zwiady od wsi do wsi i donoszą nam, gdzie są Moskale, gdzie się na noc zatrzymują i jakie mają siły.
Późnym wieczorem dnia 25 listopada 1914 roku nasz Piąty Batalion stanął na kwaterach we wsi Stopnica Królewska (Słopnice Królewskie). Rozbierać się nie było wolno ze względu na bliskość Moskali, żołnierze suszyli więc przemoczone obuwie przy ogniu na kominie nie zdejmując butów z nóg. Potem, po wczesnej wieczerzy, kładli się gęsto na słomę, w płaszczach i rynsztunku, z karabinami przy boku.
Komendantem batalionu był wtedy młody, ale doświadczony już i waleczny żołnierz-obywatel porucznik Sław.
Kwatera nasza była w małym domku obok cmentarza, obwiedzionego murem kamiennym, prawie całkowicie zasypanym śniegiem. Noc przeszła spokojnie, dopiero o świcie Moskale uderzyli na nasze placówki, ubezpieczające wieś. Nasze kompanie szybko zajęły wyznaczone im wzgórza za wsią i wschodzące słońce zimowe oświetliło już bitwę w pełni rozwoju. Żołnierze okopywali się w śniegu, gdyż trudno było „ugryźć” łopatką zmarzłą, kamienistą ziemię. Do południa szło nam jeszcze nieźle. Trzymaliśmy się na wzgórzach za wsią, mimo przewagi Moskali, którzy koniecznie chcieli zepchnąć nasz batalion w kierunku wsi Jurków, gdzie były główne siły i Sztab Brygady. Batalionowy Sław, adiutant batalionu, ja i ordynansi bojowi i kompanij staliśmy za kamiennym murem cmentarza, obok chaty, w której spędziliśmy noc. Mieliśmy już kilku rannych, których odesłałem po opatrzeniu, gdy tuż popołudniu Moskale wprowadzili do bitwy karabiny maszynowe i armaty. My, niestety, mogliśmy odpowiadać na ich ostry ogień jedynie z naszych karabinów. Coraz gęściej szły kulki moskiewskie. Pociski artylerii padały na szczęście za nami. 
Obywatel Sław, by lepiej widzieć przez lornetkę ruchy Moskali, wyszedł na ośnieżone wzgórze, leżące obok chaty. W tej chwili został ranny w lewą nogą w okolicy stawu kolanowego. Pobladł, zachwiał się, ale z naszą pomocą dokuśtykał do
chaty. Szybko rozciąłem spodnie, opatrzyłem ranę od kuli karabinowej, krwawiącą z lekka i, ze względu na bliskość stawu kolanowego, nałożyłem szynę z tektury, którą wziąłem z jakiegoś obrazu.
W izbie panował już zmrok, gdy kończyłem opatrunek rannego obywatela Sława. Chciał dowodzić dalej bitwą, wyszedł nawet z nami przed chatę, ale osunął się na nasze ramiona i podstawione nosze. Słońce już zachodziło. Z prawego naszego skrzydła zaczął niepokojąco trajkotać rosyjski karabin maszynowy. Za chwilę nadbiegł łącznik z prawoskrzydłowej Kompanii z meldunkiem, że Moskale obchodzą nasze prawe skrzydło drogą od miasteczka Tymbarka. Obywatel Sław leżąc na noszach nakazał odwrót. Łącznicy pobiegli do kompanij. Już też zapadający zmrok osłaniał nasze ruchy odwrotowe. Żołnierze grupkami ściągali z pozycyj na drogę do Jurkowa omawiając żywo wielką przewagę sił moskiewskich.
Mimo zmroku karabin maszynowy moskiewski nie przestawał ostrzeliwać naszych oddziałów. Nadszedł komendant kompanii, obywatel Wir, i Sław polecił mu osłaniać odwrót. Już kolej na nas wycofać się ze wsi. Trzeba przejść przez pole obstrzału moskiewskiego karabinu maszynowego, który bije jak opętany. Chwytamy nosze z rannym obywatelem Sławem i zaczynamy biec po zmarzniętym gruncie wąskiej, kamienistej drogi górskiej. Byle tylko dobiec do najbliższych chałup wsi, potem już łatwo się schować.
Przy pierwszej chałupie leży wielka kupa nawozu. Tu jeden z sanitariuszy poślizguje się i pada z noszami. Chwytam drążki noszy i wpadamy za zburzoną chałupę mając koło głów roje dokuczliwych moskiewskich kulek. Tu odpoczywamy chwilę, spoceni serdecznie mimo chłodnego wieczoru. Obok nas zbierają się powoli kompanie batalionu. Żołnierze są pomęczeni całodzienną bitwą o głodzie, ale humor mają dobry. Już i strzelanina zaczyna cichnąć. Moskale spostrzegli nasz odwrót, ale nie gonią nas. Widocznie oni też mają duże straty, albo boją się w nocy iść za nami. Kompanie maszerują wąską, kamienistą drogą górską. Z początku żołnierze niosą obywatela Sława na zmianę, później jednak, gdy grunt staje się bardziej kamienisty, sadzamy rannego na konia, gdyż niosący żołnierze przewracają się co chwila, co sprawia rannemu ból niepotrzebny. Tak dochodzimy do wsi Jurkowa. Chcę towarzyszyć obywatelowi Sławowi do punktu opatrunkowego doktora Roupperta, ale ranny mój przełożony każe iść do Obywatela Komendanta, zameldować o przebiegu bitwy i konieczności wycofania się.

Po krótkich poszukiwaniach znalazłem kwaterę Sztabu Brygady. Zastałem Obywatela Komendanta w ciemnej chacie, gdyż brakło nafty i świec. Ogień na kominie oświetlał od  czasu do czasu postać Komendanta, siedzącego w swetrze przy stole. Zameldowałem, jak umiałem, przebieg bitwy, ilość naszych rannych i obejście nas przez Moskali od miasteczka Tymbarka. Nawet zapomniałem nazwy miasteczka, ale Obywatel Komendant mi ją podpowiedział. Szczegółowo opowiedziałem, na rozkaz Komendanta, o okolicznościach  zranienia obywatela Sława i niepokojącym stanie jego rany z powodu bliskości stawu kolanowego, po czym wyszedłem, by szukać we wsi rannego.

Zastałem go w jednym z sąsiednich domów, leżącego na łóżku, ogrzanego już gorącą kawą. Ranny nie myślało swojej ranie, lecz niepokoił się, czy dostatecznie umotywowałem przed Obywatelem Komendantem konieczność naszego odwrotu. Uspokajałem obywatela Sława, jak mogłem, ale widać było, że niemożność wytłumaczenia się przed Obywatelem Komendantem boli go więcej niż rana nogi.
Doktór Rouppert kazał zajechać saniami, by odwieźć rannego Sława do szpitala polowego, gdy otworzyły się drzwi i wszedł Obywatel Komendant w swoim kożuszku, otoczony chmurą groźnej mgły, idącej z dworu do chaty. Wielka radość odbiła się na twarzy rannego batalionowego Sława, chciał usiąść na łóżku, by godnie przywitać Komendanta, ale Obywatel Komendant siadając mówi:
-Leżcie, chłopcze, no jak się czujecie?
– Obywatelu Komendancie, melduję, że musieliśmy się wycofać, gdyż Moskale dużą siłą obchodzili nas od Tymbarka –
zawołał gorączkowo ranny szukając wzrokiem oczu Komendanta.
-Dobrze, dobrze, nie myślcie o tym -odpowiedział Komendant uspokajając rannego i aprobując jego zarządzenie..
Fala radości napłynęła wraz z rumieńcem znów na bladą twarz rannego.
Już weszli sanitariusze z noszami, by wynieść rannego do sań.
Obywatel Komendant podniósł się i pocałował batalionowego w czoło mówiąc:
-Wracajcie, Sław, prędko!
Ranny aż zamknął oczy pod ojcowskim pocałunkiem Komendanta. Sanitariusze okryli Sława kocami i nieśli do sań.
Na dworze księżyc świecił jasno oświetlając mroźne, ośnieżone wzgórza i chaty. Gdzieś z dala padały strzały naszych
placówek. Komendant odchodził wolno do Sztabu rzuciwszy ostatnie pożegnanie odjeżdżającemu saniami obywatelowi Sławowi.

KOMENDANT LEGIONÓW POLSKICH – ZAKOPANE 1914

Fotografia z KOLECKJI PRYWATNEJ TYMBARK 

W dniu św. Cecylii – z historii (lata 1930-31) Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej (KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK)

22 listopada Kościół wspomina św. Cecylię – patronkę chórzystów, lutników, muzyków, organistów, zespołów wokalno-muzycznych.

ZESPÓŁ KATOLICKIEGO STOWARZYSZENIA MŁODZIEŻY MĘSKIEJ

 

Na przełomie lat 20-tych i 30-tych XX wieku przy Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży w Tymbarku zawiązał się zespół mandolinistów. W tym też czasie często odwiedzała rodzinę w naszej miejscowości piękna dziewczyna. Była nauczycielką a do tego cudnie grała właśnie na mandolinie. Chętnie dzieliła się swą wiedzą na temat tajników gry na tym instrumencie i dawała młodemu bądź co bądź zespołowi cenne wskazówki i rady. Jej gra i śpiew na oficjalnych występach czy też towarzyskich spotkaniach wywoływał podziw i zachwyt wszystkich, a szczególnie męskiej części słuchaczy. Z tego  okresu pochodzą przedstawiane fotografie. 

Fotografie i opis: KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK 

O tymbarskim kościele pisał śp. Stanisław Wcisło – artykuł z 1999 roku

Przedruk artykułu publikowanego w 1999 roku przez „Głos Tymbarku”


Są to istotne rocznice i warto o nich pamiętać.
Dla ich uczczenia redakcja „Głosu Tymbarku” pragnie zamieścić w kolejnych numerach kilka artykułów poświęconych tej tematyce. W tym numerze nieco szczegółów dotyczących samego kościoła, zaś w następnych – dotyczących parafii i jej życia w okresie 650 lat istnienia.
Obecny kościół murowany, pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny, jest drugim, a może trzecim kościołem tej parafii. Nie wiemy tego na pewno, gdyż nigdzie nie można znaleźć dokumentów związanych z historią kościołów. O poprzednim wiemy jednak, że był to kościółek drewniany, zlokalizowany mniej więcej w miejscu obecnego starego Domu Parafialnego. Wyglądem przypominał stary kościół w Dobrej, czy w Wilkowisku. Obok kościoła znajdował się cmentarz grzebalny, który istniał do roku 1878 (w tym roku założono nowy cmentarz, który stanowi część obecnego). Jako relikt tamtego cmentarza pozostała na dawnym miejscu tylko kaplica św. Krzyża, która stanowi grobowiec rodzinny Myszkowskich, byłych właścicieli dóbr tymbarskich.
O poprzednim kościele wiemy również i to, że na początku XIX wieku z niewyjaśnionych przyczyn spłonął doszczętnie. Kiedy dokładnie? – nie wiadomo. Wraz z kościołem spłonęły wszelkie dokumenty, jakie się w nim znajdowały. Wiemy natomiast z całą pewnością, że proboszczem był wówczas ksiądz Andrzej Danek (od 30 stycznia 1803 r. do 31 grudnia 1831 r.).
Zniszczenie kościoła przez pożar było wielka tragedią dla tutejszej parafii. Aby więc zapobiec podobnemu nieszczęściu w przyszłości, dzięki staraniom księdza Danka, przy całkowitej aprobacie społeczności parafialnej, postanowiono wybudować nowy, murowany kościół. Został on zlokalizowany na parceli nieco powyżej dawnego kościoła.
Nie wiemy jak długo trwała budowa nowej świątyni, wiadomym jest natomiast, że budowę tą zakończono w 1824 roku i w tym też roku mogli już parafianie uczestniczyć w nabożeństwach w niej odprawianych. Natomiast uroczystości związane z konsekracją nowej świątyni odbyły się dopiero 18 maja 1825 roku. Konsekracji dokonał ks. biskup Grzegorz Ziegler.
Na marginesie warto wspomnieć o tym, że bp Grzegorz Ziegler był pierwszym biskupem diecezji tarnowskiej, erygowanej bullą Piusa VII z dnia 20.09.1921 r. Wprawdzie diecezja tarnowska zaistniała już nieco wcześniej, powołana mocą bulli papieża Piusa VI z dnia 13.03.1786 r.(o czym wspomina B. Kumor w swojej książce „Dzieje polityczno-geograficzne diecezji tarnowskiej”), jednak na skutek wydarzeń politycznych została wkrótce skasowana. Dopiero po Kongresie Wiedeńskim (1815) została znów utworzona, zaś jej biskupem ordynariuszem został właśnie Grzegorz Tomasz Ziegler, benedyktyn z Tyńca. Pierwszą siedzibą nowopowstałej diecezji był również Tyniec. Do Tarnowa stolica diecezji przeniesiona została dopiero w roku 1826. Przed rokiem 1821 parafia Tymbark należała do diecezji krakowskiej. Warto również nadmienić, że z chwilą powstania nowej diecezji Tymbark był już siedzibą dekanatu, do którego należało 13 parafii z dwiema filiami o łącznej ilości 44 214 wiernych. Do dekanatu tymbarskiego w tym okresie należały również  parafie Limanowa i Mszana Dolna.
Wróćmy jednak do samego kościoła, jako świątyni parafii tymbarskiej. Należy uzmysłowić sobie, że nowo wybudowany budynek kościelny nie wyglądał tak, jakim widzimy go dzisiaj. Od czasu wybudowania do dnia dzisiejszego był szereg razy przebudowywany i odnawiany.

Dla przykładu:
– pokrycie dachu najpierw stanowiły gonty, później dachówka, a obecnie blacha miedziana;
– ogrodzenie – najpierw był to zwykły płot sztachetowy, następnie parkan murowany z kamienia i cegły, aż wreszcie takie, jakim widzimy je dzisiaj.
Posłużmy się też i datami, które odzwierciedlają nam te przemiany. I tak:
w roku 1857 wzniesiono obecny hełm wieży,
w roku 1877 zmieniono gonty na całej powierzchni dachu kościelnego;
w roku 1896 dobudowano zakrystię ze skarbczykiem na piętrze (obecnie składzik kościelny), wieżyczkę na sygnaturkę, oraz pokryto dach kościelny dachówkami;
w roku 1898 zamontowano organy wykonane przez organomistrza Falla ze Szczyrzyca;
w latach 1901-1908 budowano parkan murowany wokół kościoła;
w roku 1925 wykonano w kościele pozorne sklepienie kolebkowe na gurtach spływających na płaskie filary przyścienne.
Lata 1962-1966 to gruntowne odnowienie kościoła z zewnątrz i wewnątrz. No i wreszcie ostatnie generalne remonty, jakie rozpoczęto w roku 1988, w czasie których dokonano wymiany tynku wewnętrznego, wymiany instalacji elektrycznej, wentylacyjnej i centralnego ogrzewania, a także całkowitego przemalowania wnętrza kościoła i innych zmian związanych z wystrojem. Ostatnie zmiany to dobudowanie dwóch naw bocznych. Oto najkrótszy opis zmian, jakie zostały dokonane od czasu wybudowania kościoła do dnia dzisiejszego.

(Od red.: Uzupełnienie:

  • 2020 r. – zmiana ogrzewania kościoła na instalację gazową,
  • 2021-2022 – malowanie nawy głównej oraz naw bocznych, 
  • 2023-2024 – renowacja ołtarza głównego
  • 2024 – nadal – renowacja dwóch ołtarzy bocznych )

Wszystkie te prace modernizacyjne, związane z przebudową i wystrojem naszej świątyni, które wpłynęły na jej obecny zewnętrzny i wewnętrzny wygląd, świadczą o stałej trosce o Dom Boży. A wszystko to za sprawą oddanych księży pracujących w naszej parafii, szczególnie zaś sprawujących urząd proboszczów czy administratorów. Nie znamy nazwisk wszystkich. Wiemy jednak, że około 1513 roku proboszczem był ksiądz Jan
Rybicki, a około 1562 r. Jan Jaroszewski. W roku 1721 zmarł proboszcz Maciej Wielbłącki, zaś 15 maja 1802 roku – proboszcz Sebastian  Drozdowski. Nie wiemy jak długo proboszczowali oni w Tymbarku. Daty pełnienia funkcji przez ich następców znamy jednak dokładnie.

Są to księża:

Andrzej Danek – 30.01.1803-31.12.1831 – proboszcz;
Andrzej Kędzierski – 1.01.1832-4.12.1832 -administrator;
Michał Potaczewski -4.12.1832-18.04.1856  -proboszcz;
Józef Rublowicz – 18.04.1856-9.08.1856- administrator;
Jan Szczurek – 10.08.1856-9.03.1889-proboszcz;
Szymon Kumorek – 10.03.1889-8.02.1916- proboszcz;
Jan Głąb – 9.02.1916-3.07.1916 – administrator;
Józef Szewczyk – 3.07.1916-31.05.1935- proboszcz;
Andrzej Bogacz – 1.06.1935-14.12.1935 – administrator; 15.12.1935-19.03.1952 – proboszcz;
Eugeniusz Piech – 20.03.1952-1.08.1952  – administrator;
Józef Głodzik – 1.08.1952-8.12.1953 – proboszcz;
Wincenty Świerczek – 8.12.1953-6.09.1955 – administrator;
Teofil Świątek – 6.09.1955-5.05.1987 – proboszcz;
Franciszek Chodór -6.05.1987-24.05.1987 – administrator;
Józef Leśniak – 24.05.1987 – obecnie – proboszcz.

( od red.: Uzupełnienie na listopad 2024 rok

  • Józef Leśniak (1933-2024) był proboszczem  do 10.08 2003 roku 
  • Edward Nylec (1946-2024) – 10.08.2003 – 14.08.2016 – proboszcz 
  • Jan Banach –  14.08. 2016 – obecnie – proboszcz )

Wszyscy Oni zasługują na wdzięczną pamięć parafian, gdyż wiele dobrego dla Tymbarku uczynili.

Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć krótko o ważniejszych elementach wyposażenia naszego kościoła, z których większość to już zabytki kultury:
– ołtarz główny neobarokowy (koniec XIX i początek XX w.) z szeroką nastawą i posągami św. Kingi i bł. Salomei. W nastawie obrazy wymienne: św. Trójca – malowany przez Jana Stankiewicza w roku 1858 oraz Narodzenie NMP – malowany przez Ferdynanda Olesińskiego w roku 1891;
– ołtarz boczny lewy – neobarokowy, z przełomu XIX/XX wieku z barokowym (z II poł. XVII w.) obrazem św. Anny Samotrzeć w sukience drewnianej;
– ołtarz boczny prawy z figurą Serca Jezusowego – zwieńczenie barokowe (II poł. XVII w.) z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej i rzeźbami św. Jana Chrzciciela i św. Rocha;
– chrzcielnica renesansowa, kamienna z 1541 roku;
– ambona neobarokowa (II poł. XIX w.) z obrazem Chrystusa Dobrego Pasterza (malowany przez Stanisława Fischera w 1936 roku);
– obrazy stacji Drogi Krzyżowej z 1883 roku:
– rzeźba Chrystusa Zmartwychwstałego (barokowo-ludowa, XVIII-XIX w.);
– organy zbudowane w 1898 roku;
– dzwony: późnogotycki, odlany w 1536 roku, dwa odlane w 1957 r. oraz sygnaturka – według zapisów kroniki, z 1340 roku.

Stanisław Wcisło

 

kościół w Tymbarku, rok 1955

Prymicyjny obrazek księdza Stanisława Smagi (z archiwum KOLEKCJI PRYWATNEJ TYMBARK). Niezwykła symbolika – Kresowa Pani w gościnie w Tymbarku. Rok 1955 – to czas, kiedy ksiądz Kazimierz Filipiak po raz kolejny powraca do nas, do Tymbarku,  z Cudownym Obrazem „Matki Bożej Łaskawej ze Stanisławowa”. (O niezwykłej postaci ks.Kazimierza Filipiaka, pochodzącego z Tymbarku,  jest kilka artykułów na portalu Tymbark.in. Już jako ksiądz w  Tymbarku był również w latach 1946 – 1948 oraz 1958/1959).

Historia tymbarskiego soku z czarnej porzeczki odnaleziona w stodole pod sianem

Pusta puszka po tymbarskim soku z  czarnej porzeczki odnaleziona w stodole pod sianem. 

Jeżeli dobrze pamiętam (proszę o korektę, gdyby było inaczej) lata 80-te XX wieku. Zimna wojna, wszechobecny komunizm, granice zamknięte, a tu powiew wielkiego świata. Puszka! Wówczas soki były wyłącznie w butelkach. I to jeszcze opisana w językach „zgniłego” Zachodu.  Była to wersja eksportowa. Tymbarski sok z czarnej pożyczki był oficjalnym napojem podawanym podczas Letniej Olimpiady w ZSRR w 1980 roku!

IWS

zdjęcie: GS

Okruchy historii

Czoło Turbacza, duża ( 17,8 x 23,6 cm ) oryginalna fotografia Henryka Hermanowicza z epoki – lata 60. XX wieku – na odwrocie sygnatura wraz z autorskim opisem
Gorce w fotografii Henryka Hermanowicza –  zbiory Kolekcja Prywatna Tymbark w Tymbarku

w drodze na Turbacz, wrzesień 2024,  fot.Grzegorz Stapiński