“…w życiu warto być dobrym, życzliwym…” – baśniowa lekcja w tymbarskiej szkole

Życzliwość, to język, który niesłyszący może usłyszeć, niewidzący zobaczyć .

Mark Twain

21 listopada obchodzony jest światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień, dzień dobrych uczynków i pozytywnych emocji. Z tej okazji już po raz kolejny szkolną bibliotekę odwiedziła pani Barbara Wysowska – nauczyciel bibliotekarz Pedagogicznej Biblioteki w Limanowej, która przywiozła ze sobą teatrzyk kamishibai. W teatrzyku obrazkowym ukrytym w ”drewnianej skrzynce” dzieci obejrzały baśń Braci Grimm ”Królowa pszczół”. Poznały głównego bohatera zwanego Głuptaskiem i dowiedziały się, że w życiu warto być dobrym, życzliwym. A co to znaczy być życzliwym? To znaczy: być serdecznym, uczynnym, koleżeńskim, pomocnym, miłym, ciepłym, łagodnym, godnym zaufania, tolerancyjnym, warto coś podarować koledze, koleżance, okazać zrozumienie.

Uczniowie utworzyli drzewa życzliwości, a na koniec tej nietypowej i sympatycznej lekcji mogły zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

W podziękowaniu od dzieci pani Basia otrzymała piękny obrazek wykonany przez Szymona Antkiewicza z klasy 2 b i laurki od Joanny Szubryt i Liwii Swat z klasy 2a.

I. Zwierczyk, P. Kowalczyk

 

zdjęcia: Organizatorzy 

 

VI Zaduszki Strażackie w Tymbarku

Po raz szósty do kościoła parafialnego w  Tymbarku przybyli druhowie OSP z dekanatu tymbarskiego, aby w listopadzie, miesiącu szczególnej modlitwy za zmarłych, oddać cześć i dać wyraz pamięci o druhach,  którzy przeszli już na wieczną wartę.  Nazwiska tych  osób, wypominki, odczytali przedstawiciele OSP Jodłownik, OSP Krasne-Lasocice, OSP Wilkowisko, OSP Piekiełko, OSP Podłopień, OSP Zawadka oraz OSP Tymbark. Całość prowadził Prezes Zarządu Gminnego ZOSP RP – druh Stanisław Przybylski.

 Modlitwie przewodniczył kapelan OSP powiatu limanowskiego, kustosz Sanktuarium w Pasierbcu, ks.Bogdan Stelmach, który celebrował Eucharystię oraz wygłosił kazanie. Wszystkich przybyłych przywitał ks.proboszcz Parafii Tymbark dr Jan Banach. 

Oprawę muzyczną zapewniła  Strażacka Orkiestra Dęta “Tymbarski Ton” , pod batutą kapelmistrza Andrzeja Głowy, oraz S.Regina, zakrystianka.  

IWS

IWS

18 listopada: wspomnienie bł. Karoliny Kózkówny; świadectwa Jej wstawiennictwa, w tym ks.Bogdana Stelmacha

Poniższy tekst i grafika pochodzi z książeczki Henryka Bejdy “Piękna jak perła. Karolina Kózkówna” wydanej w 2018 roku, w setną rocznicę Jej męczeńskiej śmierci.

“Pomaga w wielu potrzebach

Maria Kotwa jest przekonana, że wałrudzka błogosławiona uchroniła ją przed pójściem do szpitala, a woda z cudownej studzienki zapewniła jej długowieczność i dobre samopoczucie. Podobnych świadectw znaleźć można więcej i wciąż ich przybywa.

W połowie września 2004 roku ks. Bogdan Stelmach z parafii Szczucin przygotowywał się z młodzieżą do uroczystości peregrynacji krzyża Światowych Dni Młodzieży. Gdy jechał wraz z dwiema innymi osobami z Zabawy z obrazem bł. Karoliny, w Biskupicach
Radłowskich doszło do zderzenia boczno-czołowego.
– Nasz samochód był z przodu całkowicie zmiażdżony. Strażacy aż 15 minut męczyli się, żeby otworzyć klapę. Cała nasza trójka przeżyła wypadek. Ten, którygo spowodował, także. Byliśmy tylko trochę pokiereszowani. Wierzę, że to cud za wstawiennictwem bł. Karoliny, że uratowała nas opatrzność Boża oraz bł. Karolina – opowiadał kapłan.

Mieszkająca w Szwecji Magda Wanda Jaworska miała sparaliżowaną krtań. Nie mogła mówić. Lekarze twierdzili, że to blokada krtani i tak jak nagle się pojawiła, tak nagle przeminie. W lipcu 2002 roku schorowana kobieta razem z Taborem Pamięci Romów przybyła do sanktuarium w Zabawie. Po Mszy Świętej podeszła do sarkofagu z relikwiami bł. Karoliny. Uklękła, pomodliła się i dotknęła relikwiarza. Od razu poczuła się lepiej. Nagle rozległ się jej płacz, a potem głośno powiedziała: »Ja mówię”. Paraliż minął.
Beata Skrodziuk z Białej Podlaskiej przez wiele lat modliła się o dar macierzyństwa. Razem z mężem nie mogli doczekać się upragnionego potomstwa. Zaczęli modlić się do Boga przez wstawiennictwo bł. Karoliny. Kobieta – bez najmniejszego przekonania w skuteczność tego kroku – poddała się leczeniu szpitalnemu. Prosiła błogosławioną, aby 
lekarze postawili trafną diagnozę i zastosowali odpowiednie leczenie.
Gdy opuściłam szpital, nie myślałam, że tak szybko będzie mi dane zostać matką – opowiadała pani Beata. – Urodziłam zdrowego synka, upragnionego i oczekiwanego przez siedem długich lat. Jestem bardzo szczęśliwa, że zostałam mamą. Chociaż wielokrotnie wątpiłam w pomoc z nieba, to teraz wiem na pewno, że wstawiennictwo bł. Karoliny wyprosiło mi u Boga dar macierzyństwa. Błogosławiona Karolina jest wciąż obecna w mojej rodzinie i zawsze się do niej modlę. Kiedy mam jakieś problemy, zawsze przyzywam jej pomocy. Jest podporą w moim życiu. Zaufałam jej na dobre.
 
W lecie 2000 roku Wanda Rzepka, 64-letnia mieszkanka Wał-Rudy, bardzo źle się poczuła. Lekarze wykryli, że cierpi na wgłobienie jelita powodujące niedrożność, i stwierdzili, że konieczna będzie operacja. “W trakcie przygotowania do operacji wgłobienie jelitowe samoistnie odprowadziło się” – zanotowali lekarze w wypisie ze szpitala. Stało się coś, co zdarza się jedynie noworodkom! Operacja okazała się zbędna.
,,Jestem przekonana, że sprawiła to Karolina. Moja modlitwa, rozmowa z Nią w przeddzień operacji i prośba o pomoc została wysłuchana” czytamy w świadectwie złożonym na ręce kustosza.
– Przekonana jestem o łasce, którą otrzymałam od bł. Karoliny. Jestem bardzo blisko, mogę nawet powiedzieć bardzo osobiście związana z Karolinką, codziennie rozmawiam z Nią, konsultuję ważne i mniej ważne sprawy – dodaje kobieta.
Nie oczekuję jakiejś interwencji czy pomocy, ale tylko wysłuchania, abym mogła się do niej «wygadać»>. To już mi wystarczy. Jestem pewna, że jak będzie potrzeba, a będzie to zgodne z wolą Bożą, Ona wstawi się za mną. Na pewno mnie nie opuści, a ta świadomość jej bliskości i obecności jest dla mnie najważniejsza. Mieć kogoś tak bardzo bliskiego
to wielkie szczęście”.”
poniże materiały pochodzą z kanału YT  https://vod.promyczek.pl  PROMYCZEK NS.

VI Zaduszki Strażackie,18 listopada 2022 r. – zaproszenie do wspólnej modlitwy

VI Zaduszki Strażackie w Tymbarku – 18 listopada 2022 roku

Program:

  • godzina 15.50- zbiórka członków OSP Tymbark przy cmentarzu parafialnym i zapalenie zniczy na grobach zmarłych Członków,

  • godzina 16.30- zbiórka strażaków z dekanatu na parkingu parafialnym w Tymbarku,

  • godzina 16.40- przemarsz do kościoła parafialnego,

  • godzina 16.45- utwory żałobne w wykonaniu Strażackiej Orkiestry Dętej „Tymbarski Ton”,

  • godzina 17.00- Msza święta w intencji zmarłych Członków.

W czasie Zaduszek czytani są w wypominkach zmarli Członkowie Czynni, Wspierający i Honorowi z poszczególnych jednostek OSP oraz zmarli Członkowie Strażackiej Orkiestry Dętej „Tymbarski Ton”.

Stanisław Przybylski 

Zaduszki Strażackie -listopad 2021

 

Parafia Tymbark – dzieci przygotowujące się do pierwszego przyjęcia Sakramentu Komunii św. otrzymały książeczki do modlenia

Kolejnym etapem w przygotowaniu dzieci klas III do pierwszego przyjęcia Sakramentu  Komunii Świętej było poświęcenie i wręczenie książeczek do nabożeństwa. Odbyło się ono w czwartek, na wieczornej Mszy świętej. Nabożeństwo prowadził ks.Szczepan Depowski, który również wręczył dzieciom poświęcone książeczki.

Książeczki  będą pomocne dzieciom w modlitwie, także w przygotowaniu do przyjęcia  sakramentów: pokuty oraz komunii świętej.  

Dzisiejsze nabożeństwo dało także możliwość wspólnej modlitwy, dzieci, ich rodziców, o dobre przygotowanie dzieci do przyjęcia Sakramentu Komunii św.

IWS

zdjęcia: S.Regina 

Jesień w twórczości Marii Juszczyk

Uśpiony ogród

Tak niedawno zbudził się do życia.
Oczarował wszystkich fantazją zieleni
i barwami kwiatów na znudzonej zimą ziemi.
Przez całe lato był rozmarzony
śpiewem ptaków, lotem motyli
i brzęczeniem pszczół wypełniony.
Każdy nad jego urodą swe ciało pochylił.
Lecz w naszym życiu wszystko przemija,
a czas bezlitośnie przewraca karty.
Czy jesienny śpiący ogród
jest żalu i smutku warty? 

Październik

Pożółkły liście na drzewach
Ziemię otuliły mgły srebrzyste,
Ptak znudzony fruwaniem nie śpiewa
A na łące krople rosy srebrzyste.

W sercu budzi się tęsknota,
Za cudownym latem
Wnet nadejdzie szarość, słota
Wszystko przemija, jak trzaśnięcie batem.

Trzeba będzie znów poczekać,
Aż zima odpłynie i ustaną chłody
A cudowna wiosna świat ze snu obudzi
Doda przyrodzie wspaniałej urody
I rozpromieni serca wszystkich ludzi. 

Jesień

lleż ma w sobie uroku i barw,
a ile smutku i nostalgii niesie.
Tylko ludzie pozornie szczęśliwi tego nie widzą
i nie wzruszają się, kiedy
nastają chłody, słota, opadają liście,
pustoszeją parki i milkną ptaki.

Wiersze pochodzą z “Tomiku twórczości literackiej członków Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów”.

Tak w 2018 roku Pani Maria Juszczyk pisała o swojej twórczości  (notka z pochodzi z tomiku):

Maria Juszczyk z domu Pawlak. Urodziłam się 5 czerwca 1940 roku w Dobrej na początku wojny. Był to czas bardzo trudny i niespokojny. Tutaj chodziłam do przedszkola prowadzonego przez zakonnice i do Szkoły Podstawowej, a po jej ukończeniu do Liceum Pedagogicznego w Limanowej. Następnie ukończyłam Wyższe SN i Wyższe Studium Nauczycielskie w Krakowie. Po ukończeniu studiów pracowałam w Szkole Podstawowej w Chyszówkach, gdzie uczyłam kilku przedmiotów i prowadziłam chór, potem byłam dyrektorką Szkoły Podstawowej nr II w Laskowej przez 8 lat, gdzie tez prowadziłam teatr ludowy. 
Po obniżeniu poziomu organizacyjnego z VIII do VI klas przeniosłam się na rok do Podłopienia, a potem do Tymbarku, gdzie przepracowałam 26 lat jako nauczycielka języka polskiego, języka rosyjskiego i pedagog szkolny. Bardzo kochałam zawód nauczyciela i myślę, że uczniowie też darzyli mnie sympatią, gdyż po dziś dzień zapraszają mnie na różne spotkania, jak to miało miejsce w Laskowej po 50. latach ukończenia podstawówki.

W 1967 roku wyszłam za mąż í urodziłam troje dzieci, ale nie miałam łatwego życia. Przeżyłam siedem wypadków w rodzinie, w trzech uczestniczyłam, śmierć synka, męża i córki, która tak młodo odeszła z tego świata. I to było impulsem do rozpoczęcia twórczości poetyckiej. Mój mąż był rzeźbiarzem artystą-samoukiem, ale wykonał wiele pięknych rzeźb, które zdobią kościoły i domy prywatne w Polsce i za granicą.

Piszę wiersze patriotyczne, religijne, satyryczne oraz wiersze na różne imprezy.
Jeżdżę na wycieczki i wczasy, z których piszę sprawozdania do kronik ZNP, opowiadam kawały, by koledzy i koleżanki miło mnie zapamiętali. Od dłuższego czasu śpiewam w dwóch zespołach wokalno-instrumentalnych “Nostalgia” w Limanowej i ,, Melodia” w Żegocinie oraz w chórze “Carpe diem” przy ZNP. To sprawia, że nie czuje się samotna i mimo podeszłego wieku oraz wielu chorób cieszę się z każdego dnia.

biblioteka w Tymbarku, marzec 2019 r., Pani Maria Juszczyk ze swoimi wychowankami

IWS

 

Jak wyglądały uroczystości na Chyszówkach 30 lat temu

artykuł Adama Lachcika, publikowany w Głosie Tymbarku nr 9 w 1992 roku 

Listopadowy Śmigus-dyngus

11 listopada, jak co roku, odprawiona została msza święta  na Chyszówkach. Nie by to jeszcze zimowej aury, ale nie dało się też powiedzieć, że jest lato. Sytuację ratowały tłumnie oblegane ogniska przygotowane przezornie przez miejscowego sołtysa.

Przed ms zą św. “zamówione” w szkole dzieci z godnym samozaparciem przerabiały kolejne fragmenty apelu. Obok czuwały poczty sztandarowe. Swe zaangażowanie religijne i turystyczne wykazała też prywatna inicjatywa, licznie zwożąc piwo i buble-gum.
Wreszcie mogli coś zamanifestować. Pamiątek po Rydzu-Śmigłym i Legionach nie widziałem.
Osoba biskupa, który miał odprawiać mszę św., ściągnęła liczne grono mieszkańców pobliskich osiedli. Ze względu na szacownego gościa mszę przeniesiono na skraj lasu, osłaniając ołtarz parawanem. Za troskę biskup zrewanżował się modlitwą i dość dobrym kazaniem. Mówił o przebiegu potyczki na Chyszówkach 1914 roku oraz o dalszych losach Rydza-Śmigłego. Gdyby w tym tonie skończyły się wypominki wszystko byłoby w porządku. Ale kolejni mówcy zaczęli dopisywać kolejnych bohaterów i dobroczyńców, których trzeba wspomnieć (“…tych z AL i BCh, nie pomijamy nikogo”). Jako pilni uczniowie w ludowych szkołach, mówcy wynieśli zgodne przekonanie, że od 1945 roku Polska jest wolna i nie potrzebowała już od tego czasu żadnych bohaterów. A już o ofiarności tych, którzy przez ostatnie dziesięć lat tworzyli tę mszę św. wręcz nie wypadało mówić. Dla nich nie było miejsca w honorowych ławach, obok oficjeli “koncelebrujących” mszę. Nie mogli drażnić swoją obecnością innych, którzy wtedy, kiedy byli potrzebni, woleli się nie narażać, lub pilnowali “spokoju”.
Na koniec pan poseł podziękował Panu Bogu za wymodloną wolną Polskę, a ludziom za udział w tej tradycyjnej mszy. I tym sposobem msza św. na Chyszówkach została sprowadzona do poziomu śmigusa-dyngusa.

Adam Lachcik

Izba Pamięci w Tymbarku, zdjęcia z okresu walk z okupantem