Czy obóz KL Auschwitz spadł z nieba? Na to pytanie odpowiada Pani Joanna Płotnicka

„Za działalność w ZWZ został aresztowany także kpt. Tadeusz Paolone (nr 329, w obozie Lisowski), twórca konspiracji w Tymbarku koło Limanowej, rozstrzelany pod Ścianą Straceń 11 października 1943 roku.” (fragment artykułu , zdjęcie dodane przez tymbark.in)

Poniżej przedrukowany jest  materiał z portalu Tygodnika Solidarność (https://www.tysol.pl).  

 
Czy obóz KL Auschwitz spadł z nieba? Takie pytanie zadał podczas uroczystości 75 rocznicy wyzwolenia obozu pan Marian Turski. To bardzo ważne pytanie. Niestety odpowiedź skąd się wziął obóz KL Auschwitz – o genezie powstania obozu, jego początkach nie padła.
 
Nie udzielił jej niestety także Prezydent Polski w swoim przemówieniu. Ani nikt z przemawiających tego szczególnego dnia. A była i jest bardzo potrzebna. Jest kluczowa. Na świecie już prawie nikt nie wie, że obóz KL Auschwitz został założony przez Niemców dla Polaków. 14 czerwca 1940 r. z Tarnowa przybył pierwszy transport do obozu. To byli Polacy. A rozmawiając z byłymi polskimi więźniami – stale słyszę, że ciągle bywają pytani – czy są Żydami? Opowiadał o tym także śp. Kazimierz Piechowski – najsłynniejszy uciekinier z KL Auschwitz.
To bardzo ważne przypomnieć, że KL Auschwitz powstał 14 czerwca 1940 r. z myślą o eksterminacji Polaków… i to my byliśmy pierwszymi ofiarami. Przez dwa lata w obozie ginęli głownie Polacy – aż 95 procent. Fakt w dzisiejszych czasach zupełnie nie znany – zwłaszcza za granicą. Eksterminacja Żydów zaczęła się o wiele później… I transport Żydów przybył do KL Auschwitz 23 marca 1942 roku i warto też przypomnieć, że duża część Żydów mordowanych była także Polakami.
 
Zarys historiiOd pierwszych dni agresji na Polskę we wrześniu 1939 r. Niemcy prowadzili szeroko zakrojoną operację przeciw polskiej inteligencji. Aresztowano i rozstrzeliwano naukowców, ludzi wykształconych, także reprezentantów konkretnych zawodów, w tym nauczycieli, urzędników, wojskowych. W wielu wypadkach najeźdźcy kierowali się przygotowanymi wcześniej listami proskrypcyjnymi. Po początkowych sukcesach akcja uległa zahamowaniu i na przełomie 1939 i 1940 roku notowano mniejsze natężenie działań. Wiosną Niemcy podjęli decyzję o kontynuowaniu operacji i nasilenie terroru. W konsekwencji w maju 1940 roku rozpoczęła się jej druga faza opatrzona kryptonimem ,,AB”. Ponownie doszło do aresztowania tysięcy Polaków, których osadzano w doraźnie formowanych aresztach. W wielu miastach Niemcy zaadaptowali przedwojenne polskie zakłady karne do izolowania przeciwników. Kolejnym krokiem na drodze do ich fizycznego unicestwienia było rozbudowanie sieci obozów koncentracyjnych. 27 kwietnia 1940 roku Heinrich Himmler wydał rozkaz o utworzeniu pierwszego obozu Auschwitz zlokalizowanego na terenie Oświęcimia. Komendantem placówki został SS-Hauptsturmführer Rudolf Höss.
Pierwszy transport
13 czerwca 1940 roku 753 polskich więźniów wyprowadzono z cel tarnowskiego więzienia na ul. Konarskiego. Polaków przygotowano do drogi, choć nie poinformowano ich o celu podróży. Przeszli obowiązkową dezynfekcję, a następnie zostali zgromadzeni na Placu pod Dębem, skąd sformowali długi pochód na dworzec kolejowy. Przemarsz obserwowali mieszkańcy Tarnowa. Podobne sceny miały jeszcze wielokrotnie szokować Polaków ciemiężonych przez Niemców w czasie wieloletniej okupacji. W połowie 1940 roku nie zdawali sobie sprawy z tragedii uwięzionych. Na dworcu więźniów wtłoczono do wagonów i skierowano do Oświęcimia. W transporcie znalazło się 728 ludzi. Nie ma stuprocentowej pewności, co stało się z ponad dwudziestoma Polakami, których wyprowadzono z tarnowskiego aresztu. Przypuszcza się, że część mogła uciec lub zostać przeniesiona do innych miejsc kaźni.Wśród więźniów pierwszego transportu byli żołnierze września, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści,studenci, harcerze, uczniowie. Otrzymali numery od 31. do 758. Numery od 1 do 30 dostali przywiezieni z KL Sachsenhausen do Auschwitz 20 maja 1940 r. niemieccy więźniowie kryminalni, którym powierzono w obozie różne funkcje, http://m.in. kapo i blokowych.

Wielu więźniów tego transportu jesienią 1939 r. oraz w zimie i na wiosnę 1940 r. aresztowano w różnych miejscowościach południowej Polski, kiedy podejmowali próbę dotarcia przez Węgry do Wojska Polskiego tworzonego we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego. Niektórych aresztowano już po przekroczeniu granicy, na terenie Słowacji. Hitlerowcy nazywali ich pogardliwie „turystami” lub „granicznikami”. Należał do nich Kazimierz Albin (oznaczony w obozie numerem 118), który jako prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w latach dziewięćdziesiątych zabiegał o rozpoczęcie prac nad „Księgami Pamięci”; czy też Jerzy Bielecki (nr 243), autor głośnej książki „Kto ratuje jedno życie…”.

Wśród aresztowanych byli także organizatorzy przerzutu na teren Węgier ochotników do oddziałów polskich we Francji, pochodzący głównie z Zakopanego i okolic. Byli to Józef Chramiec-Chramiosek (nr 101), reprezentant Polski w narciarstwie klasycznym na mistrzostwach świata w 1932 r. i 1936 r., rozstrzelany w KL Auschwitz pod Ścianą Straceń 24 sierpnia 1942 r., a także Bronisław Czech (nr 349), światowej sławy narciarz, trzykrotny olimpijczyk, instruktor narciarski, taternik, ratownik górski, pilot i instruktor szybowcowy – zmarł w niemieckim obozie koncentracyjnym, 5 czerwca 1944 roku z wycieńczenia.Niemcy interesujący się sportem, doceniali Jego talent i umiejętności narciarskie. Przyjeżdżali kilkakrotnie do obozu proponując wolność za cenę współpracy. Wystarczyło tylko powiedzieć tak. Podpisać deklarację i stać się trenerem kadry niemieckiej. Tak wystarczyło zrobić, ale on, polski olimpijczyk, sztandarowy niosący biało-czerwoną flagę? Przychodzili do Niego kilkakrotnie z propozycjami. Zawsze kończył tym samym zdaniem : „Wolę zginąć jako Polak, niż żyć jako zdrajca”.

Znaczną grupę więźniów w tym transporcie stanowili również członkowie organizacji konspiracyjnych działających na Sądecczyźnie i terenach do niej przyległych. Przykładowo w Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) bardzo czynny był Stefan Syrek (nr 238), który podczas I wojny światowej walczył w Legionach, a ponad dwadzieścia lat później w kampanii wrześniowej 1939 roku. Po powrocie do Tarnowa z niewoli sowieckiej i niemieckiej wstąpił do ZWZ, werbując do niego nowych członków, za co został aresztowany. Zginął w obozowej komorze gazowej 8 sierpnia 1942 roku. 

W pierwszym transporcie znajdowała się liczna grupa patriotycznej młodzieży aresztowanej w ramach akcji A-B wymierzonej przeciwko polskiej inteligencji. Wśród nich wielu harcerzy, jak Józef Stós (nr 752), czy też Kazimierz Zając (nr 261). Do tej grupy należeli również bracia Emil (nr 377) i Stanisław (nr 132) Barańscy, pochodzący z Dynowa, którzy zginęli 3 maja 1945 r. w Zatoce Lubeckiej na zatopionym statku „Cap Arcona”, zbombardowanym pomyłkowo przez lotników angielskich.

Niektórzy spośród przywiezionych w pierwszym transporcie zostali aresztowani w czasie obław ulicznych. Do nich należał Janusz Pogonowski (w obozie Skrzetuski, nr 253) z Krakowa, powieszony 19 lipca 1943 roku. Przed śmiercią wykopał stołek, na którym stał, przerywając komendantowi obozu Rudolfowi Hössowi odczytywanie wyroku śmierci, i zawisł na pętli, protestując w ten sposób przeciwko panującemu w obozie bezprawiu.

Aresztowanych Polaków przywieziono z różnych więzień i aresztów południowej Polski do więzienia w Tarnowie, gdzie w zasadzie już ich nie przesłuchiwano. Niemniej warunki więzienne w nowym miejscu pobytu były fatalne, panował głód, wszyscy z dnia na dzień oczekiwali zmiany.
14 czerwca 1940 r. osadzonym polecono opuścić cele i w kolumnach po sto osób odprowadzono na dworzec kolejowy w Tarnowie, gdzie pod silną eskortą załadowano ich do podstawionego wcześniej pociągu osobowego, który wkrótce wyruszył w kierunku Krakowa. Na krakowskim dworcu byli świadkami radości umundurowanych Niemców, cieszących się ze zdobycia w tym dniu stolicy Francji. Rozradowani esesmani i żołnierze Wehrmachtu krzyczeli: „Paris ist genommen”, „Paris hat kapituliert”.

Po kilku godzinach jazdy więźniowie dostrzegli dworzec kolejowy w Oświęcimiu, skąd po krótkim postoju skierowano pociąg na bocznicę obok przedwojennych budynków Monopolu Tytoniowego.

Wypędzono wszystkich z wagonów. Bijąc ich oraz krzycząc esesmani oraz niemieccy więźniowie kryminalni, przywiezieni prawie miesiąc wcześniej do KL Auschwitz, pognali ich na podwórze jednego z budynków Monopolu Tytoniowego ogrodzonego drutem kolczastym. Wkrótce nowo przybyłych ulokowano na parterze i piętrze tego budynku.

15 czerwca 1940 r. rozpoczął się dla więźniów okres kwarantanny, mający na celu złamać ich fizycznie i psychicznie. Po kilku dniach, podczas których esesmani i niemieccy kryminaliści prześcigali się w wymyślaniu najrozmaitszych morderczych ćwiczeń oraz różnorodnych udręczeń i tortur, wszyscy byli już u kresu sił. W lipcu 1940 r. więźniów z pierwszego transportu przeniesiono z budynku Monopolu Tytoniowego do położonych w pobliżu bloków, które pozostały po przedwojennych koszarach Wojska Polskiego. Zajęli trzy z nich, które oznaczone były numerami od 1 do 3. Wcześniej wydano im odzież więźniarską, a niektórzy otrzymali również drewniaki. Wszyscy spali w izbach więźniarskich, gdzie mogli na siennikach lub na słomie leżeć tylko na jednym boku, ściśnięci do granic możliwości. Po zakończonej kwarantannie znaczna część więźniów pierwszego transportu pracowała przy dalszej rozbudowie obozu. Wielu z nich zatrudniano także przy pracach bezcelowych, np. kopaniu rowów, a następnie ich zasypywaniu. Tylko nielicznym udało się otrzymać zajęcie w biurach obozowych, np. w biurze rejestracji więźniów, ale szanse na takie zatrudnienie mieli jedynie znający język niemiecki. 

Pierwsi więźniowie, wtopieni po pewnym czasie w inne transporty przybyłe później do obozu, zasłużyli się szczególnie w konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, której twórcą był rotmistrz Witold Pilecki (przywieziony do obozu 22 września 1940 r. transportem z Warszawy pod nazwiskiem Tomasz Serafiński, nr 4859). Członkami tej organizacji, działającej pod nazwą Związek Organizacji Wojskowej, byli: Stanisław Barański, Józef Chramiec, Aleksander Fusek (nr 775), Mieczysław Januszewski (nr 711), Karol Karp (nr 626), Jan Komski (w obozie Baraś, nr 564), Witold Kosztowny (nr 672), Stanisław Kożuch (nr 325), Jan Gąsior-Machnowski (nr 724), Tadeusz Myszkowski (nr 593), Edward Nowak (nr 447), Eugeniusz Obojski (nr 194), Tadeusz Paolone, Tadeusz Pietrzykowski (nr 77, znany polski bokser), Zygmunt Sobolewski (nr 88), Czesław Sowul (nr 167), Alfred Stössel (nr 435), Antoni Suchecki (nr 595), Marian Toliński (nr 490), Zygmunt Turzański (nr 615), Jan Zięba (nr 66) i Jerzy Żarnowiecki (nr 616).

Więźniowie z pierwszego transportu zapoczątkowali ucieczki z obozu. Jako pierwszy 6 lipca 1940 r. zbiegł Tadeusz Wiejowski (nr 220), po pewnym czasie został jednak schwytany i zamordowany. Później w ucieczkach uczestniczyło jeszcze 26 więźniów. Niektórzy z nich walczyli następnie w oddziałach partyzanckich AK. Kilkudziesięciu więźniów (jak dotąd ustalono, 76 osób) zwolniono z obozu głównie na skutek starań rodzin, które przekupiły wpływowych Niemców.

Spośród 728 osób przywiezionych 14 czerwca 1940r. do KL Auschwitz co najmniej 227 więźniów zginęło w tym obozie, a co najmniej 266 z nich ewakuowano do innych obozów niemieckich, z czego nie mniej niż 61 tam zginęło. Około 300 więźniów z pierwszego transportu przeżyło wojnę.
Dzisiaj nie żyje już żaden z nich. 14 czerwca każdego roku przyjeżdżali do Muzeum Auschwitz-Birkenau, aby wspominać kolegów, którzy tutaj złożyli ofiarę ze swego życia, i oddać hołd wszystkim ofiarom tego największego niemieckiego obozu zagłady. 14 czerwca 1947 r. dzięki byłym polskim więźniom uroczyście otwarto Muzeum KL Auschwitz.
„Dzień wyjazdu z Tarnowa do obozu był słoneczny, upalny. Szliśmy czwórkami, pod eskortą SS-manów, w kierunku torów. (…) Pochód wił się wśród ulic jak długi wąż – robił przy tym nieodparte wrażenie gnanego do rzeźni stada (…) Krzyki żandarmów przycichły, lecz nie ustały. Szliśmy poważni i przygnębieni. (…) Gdzieniegdzie w oknach dało się dostrzec ukryte za firankami twarze. Spłoszone znikały szybko, aby za chwilę znów się ukazać. To oszołomione terrorem miasto w dwójnasób przeżywało wyjazd tak ogromnego transportu. (…) Tak żegnał swoich więźniów poczciwy Tarnów: cicho, tajemnie, serdecznie”  – tak dzień 14 czerwca 1940 roku wspomina Eugeniusz Niedojadło, więzień i uczestnik pierwszego transportu do KL Auschwitz, który jako numer 213 spędził w niemieckim obozie 1680 dni.
Dzień przed transportem, z tarnowskiego więzienia zostały wyprowadzone 753 osoby, głównie więźniowie polityczni, w tym członkowie ruchu oporu (do obozu przybyło 728 osób). Pochodzący z Tarnowa, Krakowa, Rzeszowa, Zakopanego, Jarosławia, Przemyśla, Sanoka i Nowego Sącza więźniowie, ciężarówkami, pod osłoną nocy, przetransportowani zostali do byłej żydowskiej łaźni, w celu kąpieli i dezynfekcji. Akcja trwała do wczesnych godzin porannych. Rankiem 14 czerwca 1940 roku, w pieszym pochodzie, więźniowie skierowani zostali z placu Pod Dębem ulicą Wałową i Krakowską na rampę kolejową, gdzie w pośpiechu zostali wtłoczeniu do wcześniej podstawionych wagonów, które zaraz potem wyruszyły w nieznaną drogę…
„Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej, niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące” – tak „Kalendarz wydarzeń w KL Auschwitz” Danuty Czech opisuje mowę „powitalną” wygłoszoną do więźniów pierwszego transportu, 14 czerwca 1940 roku, przez zastępcę Rudolfa Hössa – niemieckiego zbrodniarza Karla Fritzscha, pełniącego wtedy funkcję kierownika obozu.
Tak zaczęła się Ich gehenna. Tak zaczął działać KL Auschwitz. 

Bo ten obóz nie spadł z nieba. Został założony przez Niemców dla Polaków 14 czerwca 1940 r. 80 lat temu. I Polacy byli w nim pierwszymi ofiarami. 

Kiedy w końcu ta najważniejsza data w historii obozu KL Auschwitz przestanie być datą wyklętą?

Joanna Płotnicka

14czerwca.pl

 
od redakcji.
O jednym z więźniów z tarnowskiego transportu śp. Zbigniewie Tryczyńskim  mogliśmy w 2017 dowiedzieć się ze wspomnień Pani Urszuli J.Własiuk – Prezes Fundacji SZLAKI PAPIESKIE (prywatnie Zbigniew Tryczyński był jej wujkiem).

„To jest zwieńczenie mojego życia…”

„To jest zwieńczenie mojego życia … i tylko mogę powiedzieć. Po to przyjechałam, żeby móc przenosić  pamięć o tym Człowieku i starać się, aby ta pamięć jakość się utrwalała. Jeżeli dzieje się tak jak tutaj, że było takie przyjęcie i takie zainteresowanie, to jest to wielka nagroda dla mnie, nie wiem czy zasłużona…”

– tak odpowiedziała Pani Zofia Posmysz na pytanie „Jak ocenia to co przeżyła dzisiaj w Tymbarku?”, jakie jej zadał  dyrektor Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu Leszka Szuster po zakończonej uroczystości. 

Pani Zofia Posmysz – Gość Honorowy dzisiejszych Gminnych Obchodów 80.Rocznicy II Wojny Światowej, jakie miały dzisiaj miejsce w Tymbarku. Pisarka, Więźniarka KL Auschwitz. Los sprawił, że w tym strasznym miejscu spotkała człowieka, o którym pamięta całe swoje życie, o którym pisała w swoich książkach, i o którego utrzymanie pamięci całe swoje życie zabiegała – kapitana Tadeusza Paolone. 

Pani Zofia Posmysz rozpoczęła swój pobyt w Tymbarku odsłonięciem Tablicy Pamięci Kapitana Tadeusza Paolone, jaka został umieszczona froncie biblioteki. W akcie odsłonięcia tablicy  (ufundowanej przez Instytut Pamięci Narodowej) wziął udział dr Maciej Korkuć – naczelnik Biura Upamiętniania Walki i Męczeństwa IPN w Krakowie, Wójt dr Paweł Ptaszek,  Stanisława Urbańska (przewodnicząca RG Tymbark) oraz dyrektor biblioteki Ewa Skrzekut.

Zanim to nastąpiło dr Maciej Korkuć wygłosił wykład „II wojna światowa – wyzwania pamięci w XXI wieku” (wykład będzie pokazany na portalu).

Po odsłonięciu tablicy, na prośbę Pani Zofia Posmysz,  doszło do nieplanowanego spotkania z Panem  Stanisławem Wcisło, który jako pierwszy zaczął przypominać sylwetkę kpt.Tadeusza Paolone, opisał też jego życie. 

Następnie nastąpiło odczytanie Aktu Nadania Bibliotece Publicznej w Tymbarku imienia  Kapitana Tadeusza Paolone.   Dokonała  tego przewodnicząca Rady Gminy Tymbark Stanisława Urbańska, wręczając Akt dyrektor Biblioteki Ewie Skrzekut. 

Następnym, bardzo poruszającym momentem, było wręczenie przez Zofię Posmysz kopii medalika „Chrystus oświęcimski”   Bibliotece Publicznej, działającej przy niej Izbie Pamięci w Tymbarku  na ręce dyrektor biblioteki Ewy Skrzekut.

Wójt Gminy Tymbark dr Paweł Ptaszek wraz z przewodnicząca RG Stanisława Urbańską jako podziękowanie dla gości, dla osób szczególnie zasłużonych dla pielęgnowania pamięci kpt.Tadeusza Paolone, okolicznościowe płaskorzeźby. 

Ostatnim punktem uroczystości był wykład historyka Przemysława Bukowce „Kpt.Tadeusz Paolone – Ocalić od zapomnienia” (wykład ten też zostanie przedstawiony na portalu).  

Na zakończenie podziękowania dla organizatorów uroczystości złożył dyrektor Międzynarodowego Domu Spotkań w Oświęcimiu Leszek Szuster.

W uroczystości wzięli udział członkowie rodziny kpt.Tadeusza Paolone, od strony rodziny Kapturkiewiczów.

Organizatorami uroczystości byłi UG Tymbark,  Instytut Pamięci Narodowej w Krakowie, Biblioteka Publiczna w Tymbarku oraz jednostka tymbarskiego Strzelca.  Uroczystość prowadził  współorganizator – dowódca jednostki tymbarskiego Strzelca st. insp. ZS Robert Nowak.

IWS

PS. Po uroczystości Pani Zofia Posmysz zwróciła  się przedstawiciela Strzelca, aby Strzelcy nauczyli się śpiewać pieśń, której tekst zacytowała, a nawet potem … zaśpiewała. 

galeria zdjęć wkrótce 

„Polski Bohater o włoskim rodowodzie” artykuł Marii Radożyckiej-Paoletti

Artykuł o Nasz Bohaterze kpt.Tadeuszu Poulone, pióra Marii Radożyckiej-Paoletti, który ukazał się w 2018 roku w miesięczniku  „w Sieci HISTORII” (w numerze 7).

Maria Radożycka-Paoletti – pisarka, tłumaczka mieszkająca we Włoszech (w Ancony). Interesuje się  historią, w tym historią dotyczącej odbicia włoskiej Ancony (kiedyś podkreślano przede wszystkim wkład tamtejszej partyzantki, a dzisiaj podkreśla się wkład polskich oddziałów). Między innymi w radiu Wnet  opowiadała  o dzisiejszym życiu Polonii, w tym regionie, a także o swoim  ojcu, który m.in. w czasach komunizmu trafił do więzienia we Wronkach. Komentuje  sytuację polityczną i społeczną we Włoszech. 

 

 

 

 

Pani Zofia Posmysz podaruje kopię medalika „Chrystusa Oświęcimskiego”

Jutro podczas uroczystości nadania imienia kpt. Tadeusza Paolone,  Bibliotece Publicznej Gminy Tymbark Pani Zofia Posmysz, więźniarka niemieckiego obozu KL Auschwitz przekaże Pani Ewie Skrzekut , kierownikowi Biblioteki Publicznej Gminy Tymbark kopię medalika „ Chrystusa Oświęcimskiego”,  wykonanego przez więźnia Wiktora Tołkina. Jest to ogromne wydarzenie dla lokalnej społeczności.

Medalik oświęcimski w rękach Właścicielki Zofii Posmysz – zdjęcie zrobione podczas spotkania z Panią Zofią w Tymbarku, w 2013 roku (zdjęcie: TR)

poniżej zdjęcia ze spotkania w Tymbarku z Panią Zofią Posmysz w czerwcu 2016 roku (autor zdjęć: Roland Mielnicki)