SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

WIZYTA

Przy łóżku chorego pochylona postać lekarza. Scena, rysunek raczej niespotykany. Niezwykły artefakt z naszej historii. Na jednej z kart starego szkicownika, o którym już kiedyś w spotkaniach o historii Tymbarku było wspomnienie, obrazek z dawnych lat. Było to w 1946 roku. Na piechotę, ścieżką po nocy, z pomocą przybył jedyny ordynujący wówczas w Tymbarku lekarz. Doktor Wroniewicz na wizycie. A szkicownik to zeszyt druków jeszcze z czasów okupacji. Poświadczenia dostawy mleka do naszej tymbarskiej mleczarni. Jedyny taki szkicownik. Jedyny taki rysunek. Wizyta lekarza upamiętniona w sztuce plastycznej. Być może amatorszczyzna. Dla mnie rzecz o niezwykłej, sentymentalnej wartości. Dawne dzieje, dawne czasy. Pamiątka. 
 
SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK 
 
 
 

TYMBARK NA STAREJ FOTOGRAFII – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

SPÓŁDZIELNIA ZDROWIA  

 
Dwie niewielkie fotografie z 1945 roku. Zdjęcia niezwykłej wartości. Wejście, schody, od południowej strony do dworu Zofii Turskiej. Tam zaraz po zakończeniu wojny, nowa, sowiecka ( tfu) władza ludowa, ulokowała Spółdzielnię Zdrowia. Taki szyld widnieje na fotografii, trochę w półcieniu, pod okapem wejścia. Spółdzielnia Zdrowia w Tymbarku z Odpowiednimi Udziałami. W takiej właśnie formule, jeszcze od przedwojnia, funkcjonowały wówczas spółdzielnie. Teraz moglibyśmy powiedzieć, że to pierwszy Ośrodek, Przychodnia Zdrowia w Tymbarku. Pierwszym powojennym lekarzem w Tymbarku był kresowiak o nazwisku Wroniewicz. We wspomnieniach najstarszych mieszkańców, człowiek bardzo uczynny. Jeżeli można, w spotkaniach z historią, pokażę niezwykłą pamiątkę związaną z osobą tego doktora. Dzisiaj na starych fotografiach, Spółdzielnia Zdrowia w Tymbarku w otulonym dzikim winem dworku. 
 

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

ZE STAREGO SEKRETNIKA 

 
Dlaczego ten obrazek, dzisiaj w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, jest zrozumiałe. Cała reszta, a już zapewne to, co widać na kolejnych fotografiach, nie jest już tak oczywiste. I cokolwiek by nie powiedzieć, brzmi także niewiarygodnie opowieść o tym, że ta stara fotografia, obrazek Faustyny, znalazła się tu u nas w Tymbarku, przez przypadek. Było zaskoczenie, zdziwienie. Po chwili radość i coś, czego słowami opisać za bardzo się nie da.
 
Na aukcji antykwarycznej został wystawiony kalendarzyk. Cymesik, perełka. W skórze, mosiężne okucia, jednym słowem kolekcjonerski rarytas. Sygnatura Hawełki i Pałac Spiski w Krakowie. XIX wiek, wiedeńskie, polskojęzyczne wydanie z galicyjskich czasów. Nie można było takiej okazji przepuścić. I jakież zaskoczenie. Tego w katalogu w opisie nie było. Z tyłu maleńki, wyłożony eksluzywnym materiałem sekretnik, gdzie skórkowe oblamówki mają niecały milimetr szerokości. Arcydzieło sztuki introligatorskiej. A tam, w jednej z zakładek, co od razu widoczne nie było, maleńki obrazek. Ktoś w miniaturowym kalendarzyku nosił wizerunek Faustyny.
 
 
Jaka jest wielkość tego co pozwalam sobie dzisiaj pokazać, jest porównanie do rozmiarów zwykłej zapałki. Kalendarzyk ma 35 na 50 milimetrów. Obrazek 24 na 32 milimetrów. Jeden z pierwszych z czasów szerzenia się kultu Miłosierdzia Bożego. Jakim zrządzeniem losu, Siostra Faustyna, taki jeszcze obraz przyszłej świętej przedstawia ta miniatura, znalazła się w starym kalendarzyku, pozostanie zapewne tajemnicą. Być może to, że z Krakowa. Natomiast wartość, tego co znalazło się w sekretniku tego kalendarzyka, jest nie do ocenienia. Czy to przypadek ?
Czy nawet to, że zwykłym aparatem udaje się pokazać tak mały obrazek na tle zapałek, to jest przypadek. Czy wiele innych zdarzeń nie należy zawdzięczać sile Miłosierdzia Bożego. Maleńki obrazek siostry Faustyny trafił do Tymbarku kilka lat temu. Apostołka Miłosierdzia Bożego, tak jest na nim napisane. Na dużo większym obrazie, dzięki mistycznej wizji Faustyny możemy przeczytać, Jezu ufam Tobie. Stał się znany wiele lat później. Jego przesłanie jest ponadczasowe.
 
Być może, szczególnie dzisiaj, należy z przekonaniem powiedzieć, Jezu, ufam Tobie. Tak jak Faustyna. Siostra z maleńkiego obrazka ukrytego w starym sekretniku w Tymbarku.

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

 MATKA BOSKA PŁACZĄCA  

 
 
Matka Boska Płacząca. Matka Boska Cierpiąca. Matka Boska Bolesna. Po policzku Maryi spływa łza. Oczy ma wzniesione ku górze, do nieba. Załamane wymownie ręce dopełniają całości tego obrazu. Szarego, bez żadnych upiększeń. Tyś, która współcierpiała, Matko Bolesna … przychodzą na myśl słowa modlitwy. Szczególnie dzisiaj, w Wielki Piątek. Obraz Maryi i modlitwa. 
 
 
Tak naprawdę, tak jak to widać, jest to obrazek. Wysunięty gdzieś spomiędzy stron Drogi Krzyżowej starego modlitewnika. Niewielki, skromny.  Obrazek niezwykły. Bezcenna, historyczna pamiątka z 1938 roku. Obrazek prymicyjny księdza Kazimierza Filipiaka ( 1910 – 1992 ). Księdza z Tymbarku, który zapisał się na kartach naszej historii, Kresów, historii Polski, jako ten, który uratował Matkę Bożą Łaskawą ze Stanisławowa.
 
 
Duszpasterz polskich Ormian. Wielki czciciel Maryi. Dla Niej poświęcił swoje życie, wiele lat tułaczki i upokorzeń. Zawsze z Maryją, tak jak i na widocznej poniżej fotografii z końca lat pięćdziesiątych, razem z rodakami z Tymbarku. Ksiądz, na którego prymicyjnym obrazku jest Matka Boska. Bolesna, cierpiąca, płacząca.
 
 
Dzisiaj ten obrazek leży przede mną, na stole, tu u nas w Tymbarku. W domu, ciszy, samotnie, szeptana przed nim modlitwa. Nie można inaczej. Mały obrazek musi zastąpić wszystko. I o dziwo. Na obrazku, na który wcześniej patrzyłem tyle razy, dzisiaj w tak trudnych chwilach, widać o wiele więcej.  Patrzę na niego i widzę, że dzisiaj 10 kwietnia, Matka Boska płacze. Dzisiaj, w czasie śmiertelnej zarazy, Matka Boska cierpi razem z nami. Dzisiaj, w Wielki Piątek, Matka Boska boleje pod Krzyżem. 

                                SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

 
 
 
 
 
 
 
5 załączników

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

 O S P  TYMBARK
część druga

 
Żarty się skończyły. Jak nigdy wcześniej, to wyrażenie jest dzisiaj jak najbardziej na miejscu. Dotyczy to również tej fotografii, którą mamy sposobność jeszcze raz zobaczyć. Nasi ojcowie, dziadkowie, sąsiedzi, znajomi. Strażacy ochotnicy sprzed lat. Niektórzy już dawno odeszli na wieczną wartę. Tylko nieliczni spośród tej drużyny z fotografii szczęśliwie są jeszcze z nami. Pozwolę sobie przypomnieć z nazwiska tych panów, którzy tworzyli naszą strażacką historię. Sztandar trzyma pan Jan Wątroba, po jego lewej pan Jan Natonek. Po prawo pan Kazimierz Urbański, dalej w górnym rzędzie pan Edward Sobczak, pan Jan Ligas i pan Mieczysław Kapturkiewicz, który i dzisiaj może nam opowiedzieć, jak to naprawdę z tą fotografią było. Panowie Bubula Bolesław i Stanisław.  Na końcu i w środku z tyłu, dla mnie niestety NN.  U dołu panowie Smaga, pan Władysław w starym przedwojennym hełmie. Pan Jan Hładkulik i panowie Jan Urbański i Józef Urbański. Pomiędzy nimi pan Marian Smaga, który też może coś dodać, powiedzmy na temat, gdzie ta fotografia została zrobiona. Na odwrocie jest data 56 r.  i pieczątka, co ciekawe, fotografa z Zakopanego.
 
 
 
Oprócz tej fotografii, z lat pięćdziesiątych zachował się jeszcze w moich zbiorach stary strażacki kalendarz na 1952 rok. Ponury tak jak i tamte lata stalinowskiego reżimu. Komunistyczna, wszechobecna propaganda nie odpuściła nawet, narzucanym z góry, strażackim kalendarzom. ” Chronimy zdobycze Planu Sześcioletniego przed pożarami ” – stoi jak byk na tym dawnym druku. Świadectwo, dokument, szczęśliwie minionej już epoki. U dołu lekko zatarta pieczęć Straży Pożarnej w Tymbarku. 
 
 

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

O S P   TYMBARK

 część pierwsza

Niezwykła sensacja, rewelacja, wręcz epokowe odkrycie. Po latach odnalazła się oryginalna fotografia druhów z OSP Tymbark. Uznana za zaginioną odeszła w zapomnienie. Nikt przez lata nawet nie wspominał, że taka fotografia została kiedyś wykonana. Gdzieś na stronach historii naszej Gminy można by i było odnaleźć jej reprodukcję, ale taką jakoś niewyraźną, trudno dopatrzyć się tam jakichś drobiazgów czy też szczegółów. Aż tu nagle, proszę tylko spojrzeć. Jest, istnieje. Niewyobrażalnie pamiątkowa fotografia. Wszyscy jak jeden mąż. Ramię w ramię. Dosłownie wierzyć się nie chce, że to możliwe. Że tak można. Drużyna OSP w Tymbarku bez odznaczeń. Bez orderów, medali, sznurów i dystynkcji. Patrzy się na to i aż ciarki przechodzą. Samo się ciśnie, żeby powiedzieć, jak to wygląda. Boże kochany, jak to wygląda … 
 
 
Jak to możliwe, jak to się stało, żeby wszyscy tak normalnie prawie w jednakowych mundurach. I jeszcze na domiar wszystkiego, większość druhów na tej fotografii jest uśmiechnięta. Chcąc to wyjaśnić musimy się cofnąć do czasu, kiedy to dziwne zdjęcie zostało wykonane. Na odwrocie jest datowanie. Był to 1956 rok. Wszyscy chcieli się wykazać, w przypadku alarmu rwali się do akcji. I tu pojawiał się problem. Podjęto go w burzliwej dyskusji na zebraniu w remizie. Wszyscy, bez wyjątku winni mieć jednakowe szanse w wyścigu do bojowego wozu, do drabiny, do sikawki. A tu co. Ci najbardziej zasłużeni byli pokrzywdzeni. Ordery i medale ciążyły. Karki sztywniały od wypinania piersi do odznaczeń. Z czasem kręgosłupy od tego całkiem zdrętwiały i stały się nieczułe. Na to zgody dłużej już być nie mogło. Podjęto uchwałę. Jednogłośnie. Wszyscy zdejmują odznaczenia. Jak powiedziano tak uczyniono.
 
 
 
Sporządzono odpowiedni protokół i pstryknięto zdjęcie dla pamięci potomnych. Wszyscy od tego momentu żyli w zgodzie i zadowoleniu. Minęły lata. Co stało się dalej ciężko powiedzieć. Co się stało z odznaczeniami i medalami. Gdzie ich teraz po latach szukać. Gdzie je można zobaczyć. Trudne pytania i jeszcze trudniejsza odpowiedź. Dobrze zatem, że zachowała się ta stara fotografia. Przynajmniej coś, choć dziwne i nie do pomyślenia. No i trzeba dodać jeszcze, że zachował się wspomniany wcześniej, pisany strażacki protokół. Całość jest dość zawiła i obszerna, tak że pozwolę sobie przytoczyć jedynie jego w skrócie ostatni punkt.
 
A brzmi on mniej więcej tak – Należy czytać tylko 1 kwietnia. Nawet w trudnych i ciężkich czasach !!!
 
Ciąg dalszy nastąpi

TYMBARK NA STAREJ FOTOGRAFII – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

OGŁOSZENIA 

 
Fotografia z 1976 roku. Ksiądz Teofil Świątek czytający ogłoszenia. Starsi z nas zapewne pamiętają że lubił je nieco przedłużać. Czytał, mówił, nawiązywał i powracał do już wcześniej omawianych kwestii. Właściwie, niejednokrotnie sprowadzało się to do wygłoszenia drugiego kazania. Ministranci tych wywodów słuchali i słuchali i jak widać, często musieli polec na stopniach ołtarza. Tak na poważnie, piękne, pamiątkowe zdjęcie naszego wspaniałego proboszcza w latach 1955 – 1987 i dziekana dekanatu Tymbark. Dzisiaj, w tym trudnym dla nas wszystkich czasie, tęskniąc za każdą chwilą w naszym Kościele, ta fotografia okazuje się być niezwykle wartościowa.

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

 ALBUM Z DWORU 

 Leżąca pośrodku fotografia jest niewielka w porównaniu do znajdujących się obok dużo większych zdjęć formatu gabinetowego.  Rozmiar około 6,5 na 10,5 centymetra.  Sygnatura fotograficznego atelier, a na zdjęciu dostojna, nobliwa pani. Jedna z najstarszych, zachowanych do naszych czasów fotografii związanych z historią Tymbarku. Wanda z Dunikowskich Marszałkowiczowa – matka Jadwigi z Marszałkowiczów Myszkowskiej – dokładnie babka ze strony matki Zofii Myszkowskiej ( Turskiej ) – ostatniej dziedziczki majątku Tymbark. Oryginał z albumu  z dworu w Tymbarku. Fotografia z dedykacją dla wnuczki Zosi. Proszę zobaczyć co jest napisane na odwrocie tej niezwykłej fotografii.
 
 
“Kochanej mojej Zosi Babunia – Tymbark 1904”. Czarno na białym – dokładnie czarnym atramentem na odwrocie fotografii. Niezwykły artefakt – historyczna pamiątka – osobista dedykacja od babci dla wnuczki – Zosi Myszkowskiej. Spośród szczęśliwie ocalonych w moich zbiorach fotografii z dworu w Tymbarku, te dzisiaj pokazywane zdają się być szczególnie wyjątkowe. Datowania i nazwiska – rody Dunikowskich, Myszkowskich i Marszałkowiczów – ziemiaństwo, właściciele majątków i dworów, dawna szlachta – ba, można śmiało powiedzieć arystokracja Ziemi Limanowskiej na fotografiach, które są już tylko niewielkim, lecz jakże cennym śladem naszej dawno minionej, odległej przeszłości.  Proszę spojrzeć w jak doskonałym stanie zachowały się tu, u nas w Tymbarku, te wiekowe, a nawet grubo więcej mające lat, pamiątki. Oczywiście to zdjęcie z dedykacją jest tylko pretekstem do przyglądnięcia się dokładniej leżącym obok gabinetowym kartonikom.
 
 
 
Kiedy babunia Wanda pisała dedykację Zosia miała dokładnie dziesięć lat. Na kolejnej fotografii z 1908 roku Zochna zda się być dorastająca panienką – ma przecież czternaście lat, co w tamtych latach zobowiązywało już do poważnego zachowania i snucia życiowych planów za dobrą radą i przykładem rodziców, dziadków i babć. Panienka z dworu z warkoczykami – kochana wnuczka Babuni – przepiękna fotografia z dawnych lat. 
 
 
Rodzice, babcia i wnuki. Wielopokoleniowa rodzina na fotografii z końca XIX wieku. Proszę zobaczyć – wszystko jest opisane. Mama – Jadwiga z Marszałkowiczów Myszkowska. Tata – Józef Myszkowski. Babunia – Wanda z Dunikowskich Marszałkowiczowa. U dołu dzieci – ciągnący wózek najstarszy Ludek ( Ludwik Myszkowski ) – w środku Zosia ( Zofia Myszkowska ) i Jurek ( Jerzy Myszkowski ). Dzięki tym dzieciom można mniej więcej ustalić datę powstania tej fotografii. Najmłodszy Jurek urodził się w 1895 roku – tutaj jak widać ma góra roczek, półtora – fotografia wykonana w 1896 lub 1897 roku. Niezwykła pamiątka, dokument z naszej historii Tymbarku. W tym miejscu należy jednak dodać, iż nie jest opisane miejsce wykonania tej fotografii. Józef Myszkowski dopiero za jakiś czas zostanie prawowitym właścicielem dóbr Tymbark. Według źródeł dzieci urodziły się w Stubnie, jednym z majątków Myszkowskich. Takie jednak szczegółowe rozważania pozostawmy sobie na inne spotkania. Popatrzmy na to zdjęcie jako na dokument z dawno minionych czasów. 
 
Postacie, ubiory, stroje, upięcia włosów, jakieś drobiazgi. Dostojnie i grzecznie. Dokładniej można to zobaczyć na powiększeniach. Nawet to, że mała Zosia coś tam sobie dobrego podjada. Co z tego, że to zdjęcie z Panią Babcią. Przy Babuni można było nieco odstąpić od dworskiej etykiety. Jak widać tak już było od wieków. Zapraszam do kolejnych wspomnień i spotkań. Być może odnajdą się jeszcze inne dziewiętnastowieczne fotografie. Dziadek Zosi Myszkowskiej ze strony ojca był swego czasu jednym z najhojniejszych kolatorów kościoła w Tymbarku. Czy ktoś kiedyś widział jego oryginalną fotografię ?
 
” SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK “

SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK

KRZYŻ

Krzyż przydrożny na skraju wsi, na rozstaju dróg. Na Szczęść Boże, na Zostańcie z Bogiem, na Pochwalony. Nieodłączny element polskiego krajobrazu. Tu na fotografii samego mistrza Jana Bułhaka. Niezwykle piękny i swojski widok. Droga i krzyż. Polskie drogi i krzyże są jednoznacznie nierozłączne. Jedna z najpiękniejszych fotografii Bułhaka – dla niego samego bardzo ważna. Umieścił ją na okładce ” Polskiej Fotografii Ojczystej ” wydanej w roku 1939 tuż przed wojną. Droga i krzyż – niezwykła fotografia przywołująca na myśl obraz naszej ojczystej ziemi.
Wrzesień to miesiąc pamięci o czasie kiedy na Polskiej Ziemi przybyło wiele krzyży. Dla samego Jana Bułhaka wojna okazała się tragiczna – w bombardowaniach Wilna uległy całkowitemu zniszczeniu wszystkie jego klisze i fotograficzna pracownia. Gdyby nie wcześniejsze publikacje, wszystko przepadłoby bezpowrotnie. Ten przydrożny krzyż możemy zobaczyć na jego fotograficznej pocztówce z 1938 roku. Droga na kresach – przeszłość Polski i Bułhak, historia polskiej fotografii. Niezwykła rzadkość, oryginał z epoki – zdjęcie Jana Bułhaka zwanego ojcem polskiej fotografii na wydanej w niewielkim nakładzie pocztówce.
 
We wrześniu 1939 roku Polska upadła pod krzyżem okrutnej wojny. We wrześniu tego roku Polska modli się pod Krzyżem. Symbol polskiego krajobrazu, rzecz pospolita, zwyczajny przydrożny krzyż okazuje się być dzisiaj największą siłą Rzeczypospolitej. Krzyż przez wieki wskazywał Polsce drogę – tak jak na tej pięknej fotografii Bułhaka. Dopóki na naszej ziemi będą stały krzyże, dopóty będzie Polska. Ten przydrożny krzyż na starej fotografii przetrwał pomimo wielu zawirowań. W naszej historii wiele razy Polskę chronił Krzyż. Przez wieki Polska nauczyła się bronić Krzyża i nie ma takiej siły, która by ten nasz Krzyż z naszej Ojczyzny wyrwała. Wszystko przez pamięć o naszej przeszłości, historii i pokoleniach, które szły drogą przy której stał krzyż. Krzyż pod którym trzeba było stanąć i kreśląc jego znak z pokorą pochylić głowę. 
SPOTKANIA Z HISTORIĄ – KOLEKCJA PRYWATNA TYMBARK