Ważne przypomnienie! W piątek w tymbarskim kościele wspólne kolędowanie z Tymbarskim Tonem!

W imieniu organizatorów ponawiam zaproszenie na piątkowy koncert kolęd w naszym tymbarskim kościele. Przygotowaliśmy specjalne śpiewniki i prezentację multimedialną z tekstami kolęd i pastorałek, po to, by zachęcić Uczestników do wspólnego śpiewania. 

Stanisław Przybylski – Prezes OSP Tymbark

 

strona tytułowa Śpiewnika

jedna ze stron przygotowanej prezentacji

strona tytułowa przygotowanej prezentacji

 

 

 

 

Zalety i wady człowieka – jak je opisywał Mikołaj Rej (1507 -1569)?

Fragment książki “Mikołaj Rej z Nagłowic, życiorys ” z księgozbioru Koła im.Kazimierza Wielkiego Towarzystwa Szkoły Ludowej w Tymbarku.

Dalej mówi Rej, jako każdy człowiek powinien być sprawiedliwym, a szczególniej możny w obec podwładnych…. “Gdy pewnego mądrego
człowieka pytali, co jest potrzebniejszego królowi, moc czy sprawiedliwość? powiedział: iż gdyby była wszędzie sprawiedliwość po świecie, nigdyby mocy nie było potrzeba, boby już każdy tego zachował przy tem, co czyje jest….” A dalej znów pisze: „Bo patrz, zkąd jaki książe ma sobie miłość zjednać u poddanych, jeno z sprawiedliwości. Bo jeśli z hojności albo z dobrodziejstwa, tego się już wszystkim dostać nie może. Ale
sprawiedliwość święta, ta się leje, jako jasna woda po ziemi, a ta wszystkie zniewolić musi, iż muszą onego sprawiedliwego człowieka i sławić
i błogosławić.”
Lecz możnym nieraz źle doradzają pochlebcy, i o takich fałszywcach pisze Rej bardzo ostro, iż: ,najszkodliwsze zwierzę – pochlebca, które trzech razem kąsa jadowitem żądłem swojem, -bo kąsa pana, iż go na złe sprawy przywodzi onemi obleśnemi słowy swemi; kąsa tego, kogo obgaduje, a hydzi, samemu sobie przysługując; kąsa wreszcie nędznik sam siebie, gdyż to nań wszyscy baczą, a jego się strzegą, a palcy go sobie ztyłu ukazują; bo on jeno tego szuka, aby komu odjęto, jemu dano.” Pochlebca też łatwo do pychy doprowadzi takiego, który mu wierzy.
„A czemże się ma pysznić człowiek, ta nedzna mucha?” pyta Rej.
„A sprawiedliwość nie innego nie jest, jeno to każdemu przywłaszczyć, co czyje jest. Każdy człowiek poczciwy, najpierwej sam się nadobnie
rozmierzy wszy, a rozsądziwszy w sumieniu swojem, jeśliby co komu winien został, tedy bez srogości żadnej prawa, bez wszelkiego przymuszania, z powinności a z bojaźni bożej sam każdemu odda, co komu słusznie należy. Ależ, niestety, jakże to my rządzimy się tą sprawiedliwością? Niech się jeno ukaże żydek z misą szafranu, albo ze złotem, a druga strona znów z gołemi rękami. Już drzwi każdemu, który z pustą dłonią przyszedł, będą zamknięte, już pewno mu powiedzą poczekaj do jutra. Wiesz to Pan Bóg, jak my dziś, ludzie chrześcijańscy, tą sprawiedliwością szafujemy.”
Zazdrość też jest wadą, której wystrzegać się winien każdy człowiek, pomnąc na przykazanie: miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.
Posłuchajmy, co pisze Rej.
A właśnie to prawie djabelski grzech jest, który bezpotrzebnie żałuje nędznemu człowiekowi tego, czem jest. Znajdziesz takiego, co, gdy się
zboże źle urodzi, u niego go niemasz, tedy łaje. Także gdy mu bydło zdycha, a u sąsiada nie wszystko, djably winuje. Ano człowiek poczciwy ma wszystko skromnie znosić, cokolwiek od Pana Boga przypadnie, a nie żałować ni w czem bliźniemu swemu, a cieszyć się obietnicami pańskiemi, iż Pan Bóg wziął, Pan Bóg dać może i wszystko nagrodzić wedle woli Swojej.”

 
 
 
 
 

 

“JAK TYMBARCANIE MASŁO DO NIEBA POWIEŹLI” – gadka opublikowana w lipcu 1938 roku w Przeglądzie Mleczarskim

Siedli se ano krzesny Michal przed swoją chałupą w niebie i fajkę pokurzują. Ale smutno in było, bo od kielku juz roków gór nie widzieli.

– Ej, Miełyz Mocny!. kie by se tak na ziem zejść! – pedzieli sami do siebie, nie za glośno, co by nikt nie slysoł. O pore od nich kroków spacerowaly młode cepry. niedowno z cyśca wypuscone, wesołe telo ze jej!.. Poniektórzy z nich grali na organkach krakowiaki i mazurki i pieknie im slo. Z góralami ale zoden by się z nich mierzyć nie mógl… zeby górole hawoj byli. A nie było ich temu, ze z Poniezusem pojechali ku cyścowi, bo ta znowuś gromada Podhalańców miała być tymi casy do nieba wprowadzona po długim prazeniu sie za ziemskie grzechy. Toz to i otucno, nijako tak jakosi było na dusy krzesnemu Michałowi.. Spomniały im sie ziemskie casy, kie to po holak za owcami se chodzowali, wiersyckom śpiewali, a one im te śpiewki odciskowały  seroko…

– Hej, zeby tak zejść, a obocyć to jesce roz, Miely Boze, – zatrubowali sie znowu, ino juz glośno. A prawie wtedy seł pobok święty Jan i usłysoł ich..

– Coz to, Michalku, coz to? spytał grzecnie bardzo, a takim głosem, jak by muzycka z Dunajca najpiekni zagrała.

– Do gór haw cnię, – rzeką krzesny.

– Niby ze tesknis?…

– Po cepersku to sie ta moze i tęskni, po naskiemu sie cni…

Uśmiechnął sie wesoło Jan święty:

– Kwardy z wos góral, krzesny! Ale cemuz to na ziem se nie zejdziecie?..

– Zebych to mógl..

– Mogę to lo wos zrobić, ino..

Krzesny mu ani skońcyć nie dali, telo sie tym uciesyli.

– O, ranyści!.. Moge zejśé!?

– Ino mi masła z Podhol i serków mocie przynieść !. Bo to sie, wicie, imieniny moje nabliżają. a tu i te góraliki nowe z cyśca przychodzą… Trza by ich przecie jakosi przyjąć godnie… Spragnione to to syćkiego długim biedowaniem..

– Ba, ale jakoz jo wom masła i serków przyniesem, kie haw nimom pieniędzy?…zatroskał sie krzesny.

– Mos tu miesek. Zapłacis kielo padnie, ino mi dobrych serków a masła przynieś!  – pogrozili  święty Jan krzesnemu, który juz sie po góralsku obroł i na ziem se seł kwardym krokiem, jaz ta w niebie dudniało.

Na Podholu w tym casie było juz po połedniu i ludziska z jarmarku z Nowego Targu śli i jechali, jak komu padło. Krzesny Michal napatrzyli sie Tatrom a potem stanęli se w mieście na placu, przed pomnikiem Orkana, co go ta w skali wyrobili, i pozierają, cy kany znajomka nie obocą. Nikogo przecie ze swojaków doźryć  nimogli. Roz w roz ino nawija im się przed ocy to taki to zaś siaki obtarganiec. Nojbardzi uzolili sie nad dziewcęsiskiem siumnem, w pietnostu rokach moze, co na geślickach gralo podhalańskie, spaniałe nucicki. Spomnieli se o miesku, co go w zanadrzu mieli i usuli przygorztek śrybla, a recysko mieli serokie jak powała.

– Naści,- rzeką. Gęślorecka ocnalo ze skóry nie wyskocyła na widok telich piniędzy, ze sie ludzie zlecieli cudować. Nojwięcej zesło sie dziadów, co na jarmark ściągnęli  i kazdy łape wyciągo, a krzesnemų zol było, toz to i suł śrebniki, ze to stuł. A luda coraz więcy sie garnie i kazdy zęby wyscyrzo, jakby krzesnego razem z tym mieskien i śrebnikami keiol zjeść.
I niewiada na cymby się to syćko skoncylo, kieby nie jeden Tymbarcon, śwarny chłopak, co sie prawie nawinał i krzesnego za rekaw ulapil.

– Cor kces? – pytaja krzesny, myśląc ze i on kce piniedzy, a nie mioł pozioru na obtargańca.

– Nie poznajecie mie to krzesny? Dy my u wos sześć roków temu bycka kopili. Pociez na bok, bo rany świecie!…
Kcący nie kcący wyśli z nim z tłumu, na zotyłki sie skryli i dopiero do mowy!

– Skądze wyšcie telo piniedzy dorwał, he? Dy tu juz po ziandarów pośli, coby wos wzieni. jako podyrzanego.. Dobrze zeście ze mną uciekli,- godo mlodziacek. A nie wiedzioł ta wcale, ze krzesny juz nie zyje i  z nieba tu przyseł. 

– Skąd mon to mom, a tobie nic do tego. Alem ci wdzieęczność winien, boby mie te urwisie ziandarom daly.. Podź na jednego!.
Młodziocek ale nie spieszył sie nikany. Jak ta stoł przý peręcy tak stoi.

– Coz to?! Podź-ze!…

– Nie pijem!

– He!?

– Nie pijem, godom wom i pieknie za dobro wole dziękuje! – 1zece.

Poźro roz krzesny, poźrą drugi,  Kie licho! …. Dyć to chłop z gęby! ..

– Chłopeś cyś nie chłop? – spytają.

– A chłop.

– I nie pijes?

– A nie.

– Tacy  jak jo nie pijaja, po coz caz tracić po próżnicy i zdrowle, a jesce i  piniądze.

– A jaki-ześ to ty jes?

– Spółdzielca.

– He?

– Spółdzielca.  Jes nos takiech cało gromada. Piniązków my wiela tela złozyli, masinki zakupili i masło takie robimy, ze hyr o nos idzie seroko!..

– Kaz to?

– W Tymbarku.

– Cie!! cie!.
 
– I zamiast biydnym jałmuzne dawać to my im zorobek i robote dajemy. Toz to i…
 
– Słuchoj – no ty. – przerwą mu krzesny, a cy wy i syrki tyz robicie?
 
– Jakozbyšcie kcieli! Robiemy!.
 
– Masinkami ? Fige musom wortać, – skrzywili sie, ale im zoroz mina zrzodła. Wyciągnął młodziok  syrek i masło z torby:
 
– Posmakujciez…
 
– A zeby cie!…- krzykną krzesny, jaz sie Tymbarcanek zląkł.
 
– Niedobre?
 
– Za to haw syćko kupuję… drą sie krzesny, ze jej i miesek przed się wyciagają.
Młodziocek zdębioł.
 
– Masło i serki wase kupujem! No! Za syćko, co haw jest !..
 
– Edy wy tu na dziesięć furek masła i serków mocie, a u nas….
 
– Na dziesięć? Telo mi wej potrza.
Zatrubował sie Tymbarcanek, ale nie na długo.
 
– Na dziesięć?  Zgoda. Ściągniemy towor z filii i bedzie… Ale kaz wom to zawieść?
 
– Do nieba! – rzeką krzesny. – Kupujem juz z dostawą, bo przecie nie poniesem som dziesięciu fur masłs a sera tele światy!…
No, i wiecle, zawieźli Tymbarcanie dziesięć fur masła i sera do samego nieba! 
 
Bo kaz by ich ta z takim masłem nie wpuścili!!..
 
 As. O.
 
źródło: Czasopisma i wydawnictwa do 1939 – zbiory, księgozbiór – ”Kolekcja Prywatna Tymbark ”
 

Paolone w pierwszym transporcie do Auschwitz

14 czerwca 2022 roku przypada 82 rocznica deportacji pierwszych Polaków do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. Niemcy wysłali z Tarnowa do Auschwitz pierwszy masowy transport więźniów. Do obozu zagłady trafiło 728 Polaków w tym  m.in. bohaterski żołnierz pochodzący z Piekiełka , kapitan Tadeusz Paolone – Lisowski, patron Jednostki Strzeleckiej nr 2007 im. kpt. Tadeusza Paolone ZS „ Strzelec „ OSW w Tymbarku.  Trzy lata temu nadano również Jego imię Bibliotece Publicznej Gminy Tymbark. Chwała bohaterom!  

           Uchwałą Sejmu 14 czerwca obchodzimy jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

st.insp. ZS Robert Nowak

95 lat temu w Tymbarku został założony zespół teatralny

1927 roku w Tymbarku rozpoczął działalność amatorski zespół artystyczny pod kierunkiem i opieką mgr. Ludwika Pieguszewskiego. Zespół, który działał przy Ochotniczej Straży Pożarnej, w swoim programie podejmował tematykę religijną oraz patriotyczną, której zadaniem była, obok kulturalnej, również wychowawcza rola. Działalność zespołu wspierał tymbarski dwór (właścicielka Zofia Turska), który sprzyjał wszelkim kulturalnym poczynaniom. 

W latach 60,70-tych społeczną pracę w zakresie kultury, też poprzez organizację przedstawień, jasełek, kontynuowała córka Ludwika Pieguszewskiego, również farmaceutka, Danuta Pieguszewska (1919–1982).

Od kilku lat młodzież działająca przy tymbarskiej parafii poprzez organizację przedstawień typu: Misteria Męki Pańskiej, jasełka, czy innych  tematycznych , jak  np. ku czci św, Jana Pawła II,  w pewnym stopniu nawiązuje do historii tymbarskiego amatorskiego zespołu z dwudziestolecia międzywojennego. 

O działalności Zespołu napisał w 1937 roku tarnowski diecezjalny tygodnik “Nasza sprawa” (o czym wiemy ze “Spotkań z historią – Kolekcja Prywatna Tymbark”, spotkanie XIII) – numery z grudnia 1937 roku. W nich korespondencja i zdjęcie z teatralnego występu w Tymbarku. 

zdjęcie z KOLEKCJI PRYWATNEJ TYMBARK

zdjęcie z KOLEKCJI PRYWATNEJ TYMBARK

zdjęcie z KOLEKCJI PRYWATNEJ TYMBARK

W tychże Spotkaniach nr XIII publikowane jest też zdjęcie z Kolekcji pod tytułem: ‘Tymbark w starej fotografii”

Pod fotografią znajduje się następujący  opis:

Fotografia wykonana została w Tymbarku przy okazji jakiegoś uroczystego wydarzenia. Świadczą o tym odświętne stroje pań – moda z epoki, korale, broszki, apaszki – panowie w garniturach. Na honorowym miejscu w pierwszym rzędzie siedzi dziedziczka Zofia Turska. Pani dziedziczka – tak się mówiło i tak było przyjęte. Obok po jej lewej ręce nauczycielka Bronisława Szewczyk. Mężczyzna siedzący centralnie to starosta limanowski Ludwik Malkowski – a więc wydarzenie było ważne. Po prawej stronie starosty jego żona, a dalej Zuzanna Pieguszewska, Helena Kilbert, powyżej stoi nauczycielka pani Filipiak. W środkowym rzędzie nad starostą pan w ciemnym garniturze to magister Ludwik Pieguszewski – aptekarz. Magister – wystarczyło powiedzieć tylko to jedno słowo i wszyscy wiedzieli w Tymbarku o kogo chodzi.

Zdjęcie Zespołu znajduje się również w opracowaniu “W Gminie Tymbark” wydanym w 2005 roku.

IWS

Wspomnienia rodziny ks.Czesława Szewczyka z okazji jubileuszu 50-lecia Jego kapłaństwa

Z okazji Jubileuszu 50-lecia przyjęcia święceń kapłańskich przez ks.Czesława Szewczyka,  rodzina księdza udostępniła kilka zdjęć z rodzinnego archiwum.

Przeglądając te zdjęcia członkowie rodziny dzieli się wspomnieniami dotyczącymi poszczególnych lat pracy kapłańskiej ks.Czesława.  

Ksiądz Czesław, który urodził się w Podłopieniu 19.03.1948 r;, do pierwszej Komunii świętej przystąpił 27.05.1956 roku w tymbarskiej świątyni (wraz ze swoją starszą siostrą Józefą). Święcenia kapłańskie  przyjął w Tarnowie, 28 maja 1972 r. z rąk bp. Jerzego Ablewicza. Była to niedziela (nie jak obecnie sobota). Mszę św. prymicyjną ks.Czesław odprawił w tymbarskim kościele tydzień później, 4 czerwca 1972 roku. 

Pierwsze lata kapłaństwa to  Lipnica Murowana. Był to okres, w którym parafia przygotowywała się do beatyfikacji Matki Terasy Leduchowskiej, która miała miejsce w Rzymie w 1975 roku. Potem lata pracy w parafii św.Kazimierza w Nowym Sącz i w 1984 roku objęcie funkcji proboszcza w Siedliskach Bobowskich. Tam w ciągu 4 lat wybudował świątynię,  która została  poświęcona już w 1987 roku. W 1992 roku krótko pracował w farze w Bieczu, ale miał do zrealizowania bardzo trudne zadanie, a mianowicie  remont dachu na tej zabytkowej świętymi.  1992 r. do rok powstania nowych diecezji:  rzeszowskiej i sandomierskiej. Ksiądz Czesław został wówczas kapłanem diecezji rzeszowskiej. Biskup  rzeszowski Kazimierz Górny  widział Go jako budowniczego seminarium duchownego nowopowstałej rzeszowskiej diecezji.  Pełniąc funkcję prorektora ds.administracyjnych adoptował hotel robotniczy na potrzeby seminarium, dobudował nowe skrzydło, tak, że w ciągu kilku miesięcy udało się je doprowadzić do takiego stanu, że już we wrześniu 1993 r. pierwsze roczniki alumnów rozpoczęły naukę  w Rzeszowie. W wyniku dalszych prac, którymi kierował ks.Czesław, już w czerwcu 1994 r. można było  poświęcić  kaplicę seminaryjną oraz konsekrować ołtarz. W 1994 roku biskup powierzył ks.Czesławowi probostwo w Parafii Brzostek. Tam rozbudował kościół (dobudował nawy), wykończył nową plebanię, zorganizował warsztaty dla dzieci niepełnosprawnych (od 2002 roku są to Warsztaty Terapii Zajęciowej). Dla wygody wiernych, którzy mieli bardzo daleko do kościoła w Brzostku, wybudował kaplicę (mały kościół) w Bokowej.

W 2002 roku ks.Czesław objął już swoje ostatnie probostwo, Parafia Osobnica. Usłyszałam o tylu działaniach, że dla ułatwienia  pozwoliłam sobie na wykorzystanie informacji ze strony Parafii Osobnica (dane są do 2010 roku) i zamieścić poniżej je w publikowanej tam formie.

2002 – proboszczem ks. Czesław Szewczyk. Ocieplono sklepienie kościoła, doprowadzono wodę do zakrystii.

2003 – założono nowe nagłośnienie Firmy RDUCH z Rybnika. Został zamontowany napęd elektromagnetyczny do poruszania dzwonów. Przeprowadzono konserwację kamienia podmurówki kościoła i wyłożono chodnik kostką brukową. 

2004 – wybudowano obok kościoła grotę Maki Bożej z Lourdes, która została poświecona przez Superiora O. Zbigniewa Pałysa.

Odkryto uszkodzony podczas działań wojennych witraż z ornamentyką liściastą, podświetlający główny ołtarz. Renowację witraża przeprowadziła Huta Szkła w Jaśle.

Przebudowie poddane zostało prezbiterium z ołtarzem soborowym, według projektu profesora Politechniki Krakowskiej dra Andrzeja Kadłuczki. Ołtarz i ambonkę z granitu chińskiego, posadzkę z marmuru portugalskiego, oraz granitowe schody wejściowe, wykonała Firma Kamieniarska Kazimierza Wolskiego z Mizernej k. Czorsztyna.

Polichromię wnętrza odnowił artysta Mieczysław Burda. On też przeprowadził renowację ołtarzy; głównego i Matki Bożej, zaprojektował kaplice różańcowe, które finansowali sponsorzy. Uroczystego poświecenia kaplic oraz Figury MB Fatimskiej dokonał Biskup Rzeszowski Kazimierz Górny. W tym roku również wzniesiono figury Patronów Parafii; św. Jadwigi i św. Stanisława BM, których model wykonał artysta Robert Motyka z Siedlisk bobowskich. Odlewu figury św. Stanisława i tablic różańcowych z materiału szlachetnego wykonała Firma JAFFAR a sponsorował Prezes Firmy Edward Gierut.

2005 – Generalnemu remontowi poddane zostały organy, które zasługują na szczególną uwagę. Pochodzą z 1891 roku. Jest to instrument 9 głosowy o frakturze mechanicznej, firmy Jana Śliwińskiego ze Lwowa. Celem powiększenia chóru muzycznego, dokonano przesunięcia instrumentu. Prace te przeprowadziła Firma Krzysztofa Jakubowskiego z Wieprza k. Żywca.

Renowacji poddano również mury zewnętrzne świątyni a wieże pokryte zostały taśmą miedzianą, w stylu caro. Wieżę główną, pokryła Firma blacharska Jacka Komperdy z Pieniążkowic. Prace prowadził majster Krzysztof Świętek a pomagali mu miejscowi fachowcy; Mieczysław Wątroba, Władysław Bartuś, Piekarz Tadeusz i Stanisław oraz Jan Matiaszewski.

Przy remoncie sygnaturki pracowała Firma Ciesielska Stefana Kośka a blacharskie roboty wykonali, miejscowi fachowcy, którzy pracowali przy wieży głównej, pod nadzorem Władysława Bartusia. Dwa krzyże zwieńczające wieże, z materiału nierdzewnego, wykonał bardzo starannie mistrz Mieczysław Wątroba. Pomagał mu Czesław Gorczyca, Jan Matiaszewski i Tadeusz Piekarz.

2006 – Rok Jubileuszowy 100-lecia kościoła. 30 lipca, podczas głównych uroczystości obchodów stulecia Świątyni został konsekrowany ołtarz soborowy, przez Biskupa Rzeszowskiego Kazimierza Górnego.

Wzniesiono w parku przykościelnym kaplicę MB Fatimskiej, według projektu arch. Macieja Trzódka z N. Sącza. Częściowo sponsorowały dzieci pierwszo komunijne.

2007 – Artysta Mieczysław Burda przeprowadził renowację ołtarza NSPJ. i wykonał kapliczkę MB Saletyńskiej – dar dzieci pierwszokomunijnych, powstał też pomnik Sługi Bożego JPII.

2008 – Na bazie budynków gospodarczych zaistniał Parafialny Dom Kultury. Zakończono renowację polichromii kościoła, przez artystów: Mieczysława Burdę, Ryszarda Ochałka i Jana Kukułkę.

2009 – Utwardzono ponad 1000 m2 parkingu przykościelnego, kostką i asfaltem.”

Ks.Czesław był pomysłodawcą i założycielem (jako parafia)  Gminnego Dziennego Domu w Osobnicy (finansowanego z funduszów unijnych). Pełnił i nadal służy  (już po przejściu na emeryturę) posługę dla podopiecznych i personelu Domu.

Cały ten okres życia kapłańskiego, we wszystkich parafiach, łączy, jak podkreślają członkowie rodziny, miłość do Boga, Kościoła, ludzi i… muzyki. Ks.Czesław całe życie grał i gra na klarnecie. Wszędzie, gdzie był zakładał chóry i orkiestry. Do dzisiaj współpracuje z dyrygentem Janem Zygmuntem z Nowego Sącza, który zakładał i pomaga przy prowadzeniu tych  orkiestr. Opracował również i wydał  Śpiewnik parafialny “Niechaj sławią Cię narody”.  

5 czerwca 2022 to dzień, w którym cała, bardzo liczna,  rodzina, będzie dziękować Bogu za Kapłaństwo Księdza Czesława Szewczyka. Msza święta o godz.11 w tej intencji  będzie sprawowana w kościele parafialnym pw.Milosierdzia Bożego w Podłopieniu.   

IWS

rodzina Szewczyków: w środku siedzą rodzice: Ludwika i Józef Szewczykowie, obok  mamy siostra Ludwika, obok ojca siostra Teresa, stoją: Kazimierz Pluta, siostra Józefa oraz Czesław.

Pierwsza Komunia św., Tymbark, 27.05.1956, Czesław wraz z siostrą Józefą

Święcenia kapłańskie Czesława Szewczyka, 28.05.1972, Tarnów, ks.bp.Ablewicz

Prymicje ks.Czesława Szewczyka, 4.06.1972 

 

 

 

Ksiądz Franciszek Malarz o 50-ciu latach kapłaństwa księdza Czesława Szewczyka

Parafia Miłosierdzia Bożego w Podłopieniu przeżywa jubileusz 50-lecia posługi kapłańskiej naszego rodaka, księdza prałata Czesława Szewczyka.

Na tę okoliczność ksiądz senior Franciszek Malarz przybliża krótką historię księdza Jubilata.

Patrzę w pobożną i ofiarną rodzinę księdza jubilata. Oni to mieli zwyczaj, który z resztą trwa do dziś, aby ofiarowywać jeden bochenek chleba dla księży posługujących w parafii. Myślę o nich tak: Tyle aniołów prowadziło ich dusze do nieba, ile chleba rozdali potrzebującym.

To właśnie w tej rodzinie zaczęło się i kształtowało powołanie księdza Jubilata. Droga z rodzinnej Jasnej Podłopień wiodła przez Limanową, Tarnów WSD, następnie święcenia kapłańskie 50 lat temu. Potem realizował on swoje powołanie jako wikariusz w Lipnicy Murowanej, oraz w Nowym Sączu. W Siedliskach Bobowskich pełnił posługę kapłańską już jako proboszcz.  Ksiądz jubilat posługiwał w Bieczu, jako dziekan dekanatu. Ksiądz jubilat zasłynął również jako budowniczy budynku Seminarium Duchownego w Rzeszowie. Następnie pełnił posługę proboszcza w parafii Brzostek. Od 20 lat pełni posługę w Osobnicy, teraxz już jako ksiądz emeryt, wcześniejszy proboszcz tamtejszej parafii. Na wszystkich tych placówkach kierował się słowami św. Franciszka z Asyżu: „Gdzie Bóg cię posiał tam trzeba umieć zakwitnąć”. W trudnych czasach wojującego ateizmu i bezbożnego liberalizmu umiał zakwitnąć i zaowocować.  

Owoce w wymiarze materialnym to wybudowanie kościoła i plebani w Siedliskach, restauracja zabytkowej świątyni w Bieczu, adaptacja domu alumna w Rzeszowie na seminarium, budowa  kościoła w parafii Brzostek. W ostatnich latach, będąc proboszczem odnowił świątynię w Osobnicy i wybudował kaplicę na cmentarzu. Już jako emeryt podjął starania i wybudował Dom Seniora w Osobnicy, w którym jest opiekunem duchowym.

Natomiast owoce w wymiarze duchowym to ogrom pracy na płaszczyźnie duszpasterskiej i katechetycznej. To troska o piękno liturgii, o skuteczne Słowo Boże, aktywizację grup parafialnych, zespołów muzycznych, poprzez organizowanie orkiestry i chóru parafialnego „Cecylianki”. Potrafił budować i skutecznie gospodarzyć mimo trudności obiektywnych. To człowiek inicjatywy i aktywizmu.

Jestem z wielki uznaniem dla jego troski o Chwalę Bożą i Zbawienie Dusz. Tego nam najbardziej potrzeba. Ludziom zagubionym w nurcie głębokich przemian niesionych przez liberalne życie. Potrzeba tej ważnej lekcji, takiego świadectwa, takiej orientacji życiowej i takiego patrzenia w stronę wielkanocnego poranka. Potrzeba nam życia w perspektywie eschatologicznej.

Patrząc oczyma wiary na osiągnięcia księdza jubilata, trzeba przyznać, że nie zmarnował talentów otrzymanych od Boga. Z dumą i radością świętujemy jubileusz 50-lecia kapłaństwa i gratulujemy sukcesów.

 Drogi księże jubilacie, dziękując Bogu za twój jubileusz 50-lecia kapłaństwa, my twoi rodacy chcemy ci złożyć dzisiaj życzenia. Poeta doby romantyzmu, Cyprian Kamil Norwid napisał: „ Z rzeczy świata tego pozostaną tylko dwie: poezja  i dobroć”. Dobry czyn pozostanie dłużej niż my sami. Kochaj kapłaństwo! Bądź mu wierny aż do końca. Plurimos annos!

ks.Fr. Malarz

poniżej księża Czesław Szewczyk (po prawej stronie) oraz Franciszek Malarz ( z uroczystości odpustowych w Parafii Tymbark – 8.09.2018 ) 

zdjęcia: IWS